Autor Wątek: szalony umysł!!!  (Przeczytany 2424 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline raq78

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 261
  • Płeć: Kobieta
szalony umysł!!!
« dnia: Wrzesień 14, 2011, 19:05:26 »
      Witam wszystkich !!Mam tyle do opowiedzenia na temat swoich strachów,że nie wiem od czego zacząć i na jakim okresie życia najpierw się skupić......Nie wiem,czy komukolwiek będzie chciało czytać się te pełne emocjonalności "wypociny",jednak opiszę troszkę,może ktoś poczuje się lepiej,że nie jest sam,a może ktoś napisze,że ma lub miał podobne przeżycia i nie będę czuć sie wyalienowana.

Jako dziecko byłam niezwykle odważna,gdy szłam do przedszkola nie płakałam za mamą ,podczas gdy inne dzieciaki dostawały ataku histerii,bardzo szybko chcialam być samodzielna,chodzić sama do sklepu,szkoły etc...Byłam wygadanym,odważnym dzieciakiem,który cze
sto dawał popisy wokalne np.na peronie pełnym ludzi,lub występowałam na różnego rodzaju imprezkach,ale to był okres dziecinstwa.
Mama i tata wyksztalceni ludzie po studiach,mama nauczycielka,tata chemik.....
Wszystko wydawalo sie byc ok,ale niesttey przezycia z dziecinstwa jak wiemy to podwaliny pod nasze dorosle zycie.Umysl koduje pewne sytuacje,zarowno te ktore najmocniej w jakis sposob odcisnęły sie na naszej psychice.
Niestety tata zaczął zdradzac mame,już jako 7latka byłam swiadkiem dziwacznego sposobu zalatwiania spraw w swiecie doroslych,gdy sledzilam tate a mama z moim mlodszym bratem wparowala do lokalu gdzie siedzial sobie tatuś z jakomś kobietka i posadzila mu na kolanach mojego młodszego braciszka......
Chcę zaznaczyc,ze moja mama to osobowosc introwertyczna,spokojna i stabilna,natomiast ojciec chimeryk.....
TAk,pozniej tata mnie nie lubił,nie za to sledzenie,ale tata wyzywal sie na mnie emocjonalnie i psych.,tak czulam.....Mial zly dzien,albo hustawke nastrojow,w zaleznosci od jego humorow wygladal kazdy nasz dzien!!!Wszystko musielismy robic pod dyktando taty....Tutaj bardzo uogolniam ,poniewaz jest cala masa rzeczy które wchodziły w gre.
Tak oto moj brat wkradl sie w laski taty,brat nie byl bity ani nie byl wysmiewany czy szykanowany....przez tate.Więc zrodzila sie tez zazdrosc o stosunki brata z tata,oraz rosla miedzy mna a bratem nienawisc.......
Kiedy mialam 14 lat wpadlam w towarzystwo punkow.....bylo mi ok,okres buntu i chec szybkiego usamodzielnienia sie byly na pierwszym miejscu!!Nie wiedzialam co mna kieruje,dopiero z perspektywy czasu moge ocenic i zobaczyc jakie emocje kierowaly moimi wyborami.....

Rodzice sie rozwiedli.....a ja poczulam wiatr w zagle,mama byla ulegla,natomiast tata i jego zdanie juz sie nie liczylo....z reszta nie interesowal sie mna,mial nowa kobiete.
Bylam trudna mlodzieza,zbuntowana,ucieklam z domu na 2 tyg....
W wieku 15 lat postanowilam zerwac z punkami,po prostu przyszedl czas na zmiane,dodam,ze zawsze bardzo wzorowo sie uczylam i nie mialam problemow z nauka,swiadectwa z paskiem byly zawsze na koniec klasy,jednak denerwowalo mnie,ze mama uczy w tej samej szkole co ja.....mialam troszke przekichane u uczniow ktorzy jej podadli.....

Czas na zmiane oznaczal chec samodzielnego zycia,chcialam szybko zapomniec o dziecinstwei,rozchwianym emocjonalnie ojcu i tym wszystkim co wzbudzalo we mnie nerwowe odruchy.Glos ojca sprawial,ze sciskal się cały splot sloneczny,bolal brzuch i mysli nie mogly spokojnie plynac......balam sie go bardzo!!!!Tym bardziej,ze bylam kiedys swiadkiem jak uderzyl mame.O mnie nie mowie,byl to czas keidy jeszcze mozna bylo dziecku porzadnie przylac pachem,teraz by to nie przeszlo.....chociaz mozliwe.

Tak wiec ze strony ojca dostalam piekny bukiet wspanialych kwiatków.....pod nazwa,nerwica,lęk,nienawiść,chwiejnosc......itd....
Zakochalam sie majac 16 lat w 3 lata starszym chlopaku.....Chcielismy byc na zawsze ,wiec zaplanowalismy ciążę!!Wiem jak to brzmi w wieku 16 lat ,ale tak było.Urodzilam majac 17 lat ....rozstalismy sie gdy syn mial 3 miesiace!!!

Zostalam sama z dzieckiem.....jednak poznalam pewnego 30letniego samotnego faceta,ktory byl spelnieniem moich marzen.......czyly,opiekunczy,dojrzaly.....brakowalo mu rodziny......
Widzialam w nim raczej ojca,ktorego bylo mi brak,niz partnera,ale czulam sie bezpieczna........

Poszlam dokonczym szkole....zdalam mature w wieku 20 lat ....mialam najlepszy wynik na roku.....jednak po 5 latach wspolnego bycia ,widzialam jak rosnie przepasc ogromna przepasc......roznica lat ,oraz numery z przeszlosci owego osobnika :P....daly popalic mi słono.
W tym czasie tłumiłam mase emocji i przezyc,tak naprawde dopiero zaczynaly wychodzic duchy przeszlosci,pewne nieuswiadomione rzeczy pchaly sie do umyslu,probujac wyjsc.....na swiatło dzienne....
Niestety,poszukiwania pracy skonczyly sie fiaskiem.....mieszkam w malym miescie i moje marzenia o pracy w swoim zawodzie legly w gruzach....zwiazek sie konczyl.....
Pamietam jak pewnego wieczoru wyszlam na spacer.....mialam 21 lat....szlam z kuzynem ,bylo kolo 21ej i nagle poczulam jakis atak....serce zaczelo mocno bic,zrobilo mi sie ciemno przed oczami,wpadlam w panike "umieram"!!!!!!!
zaczely sie wizyty u lekarza ,ekg,czyli psychosmoatyka zawitala w moje progi.....
Pozniej lekarz rodzinny odeslal mnie do psychiatry.....
Rozpoznano nerwice -depresyjna!!
Jakos dawalam rade ,jadlam tabletki fluoksetyne ,ale niestety nie czulam sie po nich fajnie....Mialam jedna koleznake ,moze dwie,rzadko wychodzilam z domu.......mialam ogrom negatywnych mysli w glowie,nie lubilam niczego,a wrecz czulam zlosc !!na wszystko i niemoc!!!
odchudzalam sie,nic nie jadlam ciagle uwazalam ,ze jestem za gruba.....same kosci...i ciagle bylo mi slabo....
Pewnego wieczoru gdy skusilam sie na wyjscie z kolezankami...poznalam mojego obecnego męża,jestesmy juz 10 lat malzenstwem!!
Powiem,ze nie bylo rozowo,klotnie,docieranie sie,wzajemne uczenie sie zycia we dwoje,tolerancja ...do dzis uczymy sie byc ze soba.....
Wrócę jednak do poczatku znajomosci.....nie podobal mi sie jego styl bycia.....wiele rzeczy mnie irytowalo....ale w koncu przekonalam sie ,ze jest wrazliwym mezczyzna i chce ze mna byc.....
Po paromiesiecznej znajomosci,uparlam sie,ze musze wyjechac za granice i zarobi kase,bo tu w kraju nic pustka wialo......
Wszyscy odradzali mi te eskapade,a ja sie uparlam,ale tak naprawde chcialam by Sebastian powiedzial ..."nie ejdz,zostan ze mna"...ale on byl dumny ze mnie,co prawda nazekal,ale nie chcial byc zaborczy....
NO i tak z zapasem lekow przeciwdepresyjnych,wyruszylam zapozyczona u mamy na 2tys w swiat,do Grecji w nieznane ,zostac opiekunka ....
Syn zostal  z moja mama,a ja nie wiedzialam w ogole chyba co robie,na co sie porwalam.....
Podroz byla pelna schiz....ale nie mialam jakichs wiekszych atakow paniki czy lęków,tylko nerwice caly czas czulam......
W Grecji trafilam do baru.....nie do domu z dziecmi!!
"Która greczynka wziela by Cie za opiekunke,zeby robic sobie konkurencje u męża??"..uslyszalam od kobitki z agencji pracy.....
Super!!!Do tego codziennie,musialam stac za barem i uzerac sie z jakimis chlopami....DZwonilam tez do domu codziennie,i wrzeszczalam na wszystkich przez telefon....bylam znerwicowana....jeszcze zarabialam 25 eur heheh za 14 h pracy....po prostu pieknie!!
Trafilam tam nawet do szpitala,poniewaz slabo mi sie zrobilo ,zbladlam,lekarz grecki paląc papierosa w szpitalu w pomieszczeniu!!!szok!!powiedzial,ze jestem niedozywiona i jakas anemia mi sie przyplatala....
Wrocilam z podkulonym ogonem do Polski po 2 tyg.
Pozniej bylo lepiej,razem z Sebą zaplanowalismy slub i zaszlam w ciaze......
Jednak po porodzie ,wrocily lęki,depresja ,nerwica.......mysli!!!
Zaczelam znow leczenie.Bałam zostawac sie sama z dzieckiem!!Mialam potworne mysli,ze moge zrobic mu krzywde,plakalam....to byl koszmar!!POdjelam sie leczenia hipnoza!!!....
Jezdzilam rok do lekarza ktory zajmowal sie psychoterapia hipnotyczna......ja nie widzialam,wtedy,ze tak naprawde to nei dziala,,,,,wracalam podbudowana ale na drugi dzien wszystko wracalo na stare tory.....
mąż postanowil,wyjechac za granice do Wloch...za praca....nie czulam wenetrznej zgody na to.....bylam zazdrosna o niego(czyli mechanizm z dziecinstwa i ocena wszystkich facetow ,ze jak sie ich nie upilnuje to zdradza).....robilam wszystko by nie pojechal........potrafilam siedziec jak slup soli i wpadac w takie stany umyslu,ze w ogole nie bylam obecna w realnym swiecie!!!
Jednak zgodzilam sie,maz pojechal....we mnie kotlowalla sie zlosc,bol.....wszystko nabralo mrocznych barw......dawalam rade jakos przez pare dni pierwszych,ale mialam lęki nocne,ze jestem zla i musi spotkac mnie kara....ze jestem winna wszystkiemu,zaczelam schodzic w bardzo mroczne odmety umyslu,dorabialam ideologie o Bogu i szatanie.....i chowalam sie w swoim swiecie urojonym!!!!
Nakrecalam sie tak,ze w sklepie wieczorem na zakupach,znow nadszedl atak i myslalam,ze nie dojde do domu,potem juz nie moglam wyjsc z domu,bo jak wyszlam za bramke to zaraz wracalam.....
NAchodzily mnie okropne mysli,balam sie siebie samej!!!!!wyladowalam na wlasne zyczenie w szpitalu psych.....
Mozliwe,ze bylo to celowe zagranie by mąż wrocil....ale ja naprawde staralam sie ...po prostu to co przyszlo bylo silniejsze ode mnie ten lęk....starch....ciemnosc.....i jakies zle wyobrazenia o sobie.....
W szpitalu balam sie tych ludzi,i nie moglam juz wytrzymac ze soba...nakrecalam sie.....postanowilam pozegnac sie ze swiatem.....to byl koszmar
Okaleczylam siebie....porzadnie....jednak cos kazalo mi wyjsc z pokoju i pokazac,ze potrzebuje pomocy......
Mąż wrocil i zabral mnie ze szpitala,ale w domu zaczekly sie jazdy......lęk za lękiem......kłótnie....tłumienie zlosci.......chaos,pieklo....
Powolutku zacelam szukac pomocy......wszedzie!!!!!
Mąż nie pomagal mi ,jego to tez przeroslo,poniewaz nie mogl mnie zostawic samej......okropne
Probowalam super alveo hehe,psychiatra leki,.....itd nic nie pomagalo...bylam w zakletym kole w psychice niemocy.....
Znalazlam w koncu bioenergopsychoterapeute.......pomoglo,odczopowal mnie troszke,przynajmniej na tyle,ze moglam miec wieksza jasnosc sytuacji i myslec......
Pozniej zaczelam interesowac sie psychika...umyslem,wplywem naszych mysli i emocji na stan zdrowia.....zaczelam czytac rozmaite ksiazki jak "Rozmowy z Bogiem"......medytowac,nawet zrobilam kurs Reiki 1 stopnia....
Jednak nie moglam jeszcze panaowac nad emocjami.....
Postanowilam znow pojsc do psychiatry i do teraz jem leki......
Jest niby lepiej,jestem bardziej dojrzala,spokojna,wiem jak dziala umysl.....staram sie wyciszac......jednak dopiero od niedawna uzmyslowilam sobie,ze to rodzaj fobii spolecznej to co mnie trapi.Depresji nie mam,nerwica czasem wpadnie,placze sie jeszcze troche natretnych negatywnych mysli......ale to,ze nie moglam isc na wywiadowke swojego dziecka bo........nagle serce bije,poce sie ,zimne poty,i mysle,ze za chwile strace kontrole nad soba,ze wpadne w szal jakis...ze ludzie to zobacza ,wysmieja,albo bede musiala prosic kogos....o pomoc.......
To mnie dobilo!!!Mąż uwaza ,ze to wstyd,mozliwe ,ze troszke ,choc nie jestem osoba bardzo wstydliwa...jednak uswiadomilam sobie,ze w wiekszych sklepach,w urzedach,na ulicy gdy ide sama zamiast skupic sie na kims,czyms,....skupiam sie na sobie i czuje znowu ataki histerii,lęku itd......i zastanawiam sie jak dlugo jeszcze to potrwa.......co za wcielenie i karma!!Mysle,ze niezle musialam nabroic w poprzednim wcieleniu.....Wiem,ze to skutek,a przyczyna jest w kazdym z nas.....Wiem,ze leki pomagaja,ale wlasna praca jest bardzo ważna!!Wiem,ze umysl podchwytuje nasze leki,wszystko to czemu nadajemy silne zabarwienie emocjonalne,wiem jak mysli i emocje wplywaja na nas.....polecam kazdemu bez wyjatku filmy z Moji na youtobe,o medytacji i o tym czym jestesmy ,my wszyscy ludzie!!!
Pomimo tego,wytracilo mnei to z rownowagi,wiem,ze obecnie nasz swiat i wszyscy ludzie choruja na brak milosci,za malo jej jest ....wszelkie lęki powstaja z braku miłości....bo tak naprawde jedyna droga to kochac siebie,ludzi,swiat....wiedziec,ze jestesmy wspaniala calsocia...tylko jak wytlumaczyc sobie,to gdy przychodzi ten atak........ehhh
To już skoncze ...i tak skracalam jak moglam,jednak mozlwie,ze ktoś to przeczyta.....myślę,że ludzie sa wspaniali ,piekni pelni milosci,ale nie wiedza o tym poprostu.....zycie na ziemi,wymaga,stres...praca,dzieci,szkola,......tu strasza....tam strasza.....globalna swiadomosc ludzka jest zainfekowana przez ego!!Ale nie mozemy sie poddać!!!!!prawda???akceptacja nawet najwiekszego "syfu"w nas........chodzi mi o mysli i emocje.....akcpetacja,bo jesli z czyms walczysz dajesz temu sile,a jesli zaakceptujesz...znika....powoli....ustepujac miejsce nowemu,....

Moje motto"TO CO NEGATYWNE W POZYTYWNE SIE OBRACA A SENS GDZIES PO DRODZE GUBI SIE ZATRACA BY ODKRYC NOWE....."

POZDRAWIAM WSZYSTKICH I ŻYCZĘ DUŻO MIŁOŚCI!!!!!
Dopóki nie uczynisz nieświadomego-świadomym,to ono będzie kierowało twoim życiem.....

To co negatywne w pozytywne się obraca,a sens gdzieś po drodze gubi się zatraca...by odkryć nowe.....

Offline kajetanka

  • ...drifting...
  • Legendarny użytkownik
  • *******
  • Wiadomości: 3030
  • Płeć: Kobieta
  • nie ma mnie...
Odp: szalony umysł!!!
« Odpowiedź #1 dnia: Wrzesień 14, 2011, 19:44:29 »
Wow! Łatwo nie było.
"Wszystkie te szmery
W Twojej głowie
Uważaj
Gdy wstajesz rano
Wszystko zmienia się
I wypacza
Ty odlatujesz znów daleko
Najdalej
I musisz wszystko stracić
By siebie zobaczyć..."

Offline hobik

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 774
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: szalony umysł!!!
« Odpowiedź #2 dnia: Wrzesień 14, 2011, 23:14:53 »
Przeczytałem, rzeczywiście sporo w tym emocji.
Tobie też dużo miłości życzę.

cathe

  • Gość
Odp: szalony umysł!!!
« Odpowiedź #3 dnia: Listopad 15, 2011, 12:41:01 »
Cześć.

Jestem w szoku, co przeszłaś w życiu... Powiedz, jak się teraz czujesz??

Offline raq78

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 261
  • Płeć: Kobieta
Odp: szalony umysł!!!
« Odpowiedź #4 dnia: Listopad 16, 2011, 20:28:35 »
Witaj cathe,dziękuję za przeczytanie tego jakże skróconego fragmentu życiorysu:).Wydaje mi się,że ludzie mają podobne doświadczenia i borykają się z tym na co dzień,nie jestem w tym wszystkim osamotniona to pewne!W tej drodze przez "mękę",jednak jest coś co pozwala nam ewoluować i zmieniać się,często takie przeżycia właśnie uwrażliwiają człowieka i zaczynamy żyć nowym życiem,gdyż wiemy,że dotychczasowe myślenie zaprowadziło nas na drogę dosyć wyboistą.......Często to co negatywne,w pozytywne się obraca....Trzeba widzieć ukryty sens wszystkiego,co nas spotyka.:)
Dopóki nie uczynisz nieświadomego-świadomym,to ono będzie kierowało twoim życiem.....

To co negatywne w pozytywne się obraca,a sens gdzieś po drodze gubi się zatraca...by odkryć nowe.....

Jacksons

  • Gość
Odp: szalony umysł!!!
« Odpowiedź #5 dnia: Listopad 17, 2011, 12:40:14 »
Ja też przeczytałem. :) Znalazłem czas i przeczytałem. Ufff... łatwo nie było, bo nie potrafię skupić się na dłuższym tekście netowym. ;p

Nie chcę się nadto rozpisywać, ale ogólnie powiem, że:

Tak.. tekst jest bardzo emocjonalnie napisany, ale o to chodzi by na takim forum wyżalić się, wyrzucić z siebie pewne rzeczy - po części uzdrowić. Taki rodzaj terapii. :)

Cytuj
Po paromiesiecznej znajomosci,uparlam sie,ze musze wyjechac za granice i zarobi kase,bo tu w kraju nic pustka wialo......
Wszyscy odradzali mi te eskapade,a ja sie uparlam....
To rzeczywiście był skok na głęboką wodę, biorąc pod uwagę, że zaczynały się u Ciebie różne "dolegliwości".

Cytuj
"Która greczynka wziela by Cie za opiekunke,zeby robic sobie konkurencje u męża??"..uslyszalam od kobitki z agencji pracy.....
No a czego się spodziewałaś będąc tak ładną dziewczyną? ;)

W sumie nie powinnaś była wyjeżdżać, a i tak sobie nieźle poradziłaś przez ten czas, no i zawsze mogło być o wiele gorzej..

Cytuj
wyladowalam na wlasne zyczenie w szpitalu psych.....
Sorry, że o tym napomnę, ale wiadomość o tym że się tam znalazłaś musiała być dość wstrząsająca dla męża .. i to, że się okaleczyłaś. Bo rozumiem dowiedział się o tym będąc za granicą.
Wiem po sobie. Też miałem podobną sytuację. Dowiedziałem się (przez SMS), że bliska mi osoba z rodziny przebywa w szpitalu psych i także się okaleczyła...

No i jeszcze chciałem napisać, że dobrze iż trafiłaś na zaradnych "byłych".
..oraz to, że Twój obecny mąż i tak jest szczęściarzem mając Ciebie. : )

Z Twojego świadectwa można "wyciągnąć" coś dla siebie. Kilka cennych uwag, doświadczeń, a także poduczyć się życia (jak z każdej ludzkiej historii).
I oczywiście każdy z nas boryka się z przeróżnymi problemami, "schizami" <glupek2> (forumowicze także z fs !!!), a czytając historię innych osób dodaje nam to otuchy i świadomość, że nie tylko my mamy te problemy..

Aa.. no i najważniejsze, że wreszcie zaczyna się u Ciebie układać, co jest związane z pracą nad sobą i poznaniu mechanizmów jakie rządzą ludzkim umysłem poprzez zapoznanie się z odpowiednią literaturą, oglądanie filmów itp. : )

Zastanawiam się nad kupnem/wypożyczeniem książki "Rozmowy z Bogiem" skoro tak ją zachwalasz i tak Ci pomogła.
W moje ręce ostatnio trafiła książka: "MOC POZYTYWNEGO MYŚLENIA" Normana V. Peale.
Wiesz może o niej, czytałaś? Może skorzystasz (a także inne osoby).
Ja miałem ją przeczytać, bo tytuł i opisy zachęcające, ale jakoś odłożyłem na półkę.. a teraz sobie o niej przypomniałem.
Komentarze osób, które przeczytały tą książkę: http://merlin.pl/Moc-pozytywnego-myslenia_Norman-V-Peale/browse/product/1,54949.html

(click)
« Ostatnia zmiana: Listopad 17, 2011, 13:00:06 wysłana przez Jacksons »

Offline nika

  • V.I.P
  • *****
  • Wiadomości: 5053
  • Płeć: Kobieta
Odp: szalony umysł!!!
« Odpowiedź #6 dnia: Luty 12, 2012, 10:28:02 »
Od napisania Twojego pierwszego postu minęło trochę czasu już <shy>
Czy coś się zmieniło w Twoim życiu od tamtego czasu? To znaczy, czy obecność na forum Ci pomogła jakoś? :)
Nie poznajemy dróg, którymi już szliśmy, nasza pamięć przestała funkcjonować. Świat rozpadł się w serię obrazów, których znaczenia nie rozumiemy, i których nie potrafimy połączyć w logiczną całość. Zagubiliśmy klucz do naszego umysłu. A. K.

Jacksons

  • Gość
Odp: szalony umysł!!!
« Odpowiedź #7 dnia: Luty 12, 2012, 10:46:42 »
Myślę, że nic nie musiało się wielce zmieniać. Post był napisany już po pozytywnych zmianach. ;p Ale ogólnie zmiany na lepsze i rozwój są zawsze mile widziane. ;)

Offline nika

  • V.I.P
  • *****
  • Wiadomości: 5053
  • Płeć: Kobieta
Odp: szalony umysł!!!
« Odpowiedź #8 dnia: Luty 12, 2012, 11:24:00 »
To było pytanie do raq nie Jacksonsa <oooch>
Nie poznajemy dróg, którymi już szliśmy, nasza pamięć przestała funkcjonować. Świat rozpadł się w serię obrazów, których znaczenia nie rozumiemy, i których nie potrafimy połączyć w logiczną całość. Zagubiliśmy klucz do naszego umysłu. A. K.

Offline Sowa

  • zgubiona
  • Kreatywna
  • *****
  • Miejsce pobytu: Sląsk - trochę dolny, trochę górny
  • Wiadomości: 739
  • Płeć: Kobieta
Odp: szalony umysł!!!
« Odpowiedź #9 dnia: Luty 12, 2012, 12:39:37 »
fajnie, że udało Ci się zmienić swoje życie. ja ciągle próbuję ale mi się nie udaje <smutek>
czy to że nie potrafię poprawnie pisać po polsku oznacza, że jestem gorszym człowiekiem?

Offline raq78

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 261
  • Płeć: Kobieta
Odp: szalony umysł!!!
« Odpowiedź #10 dnia: Luty 12, 2012, 19:20:44 »
Dziękuję Nika za pytanie:),dziękuję Jack synku za wstawiennictwo  <glupek2>,oraz Sowo za dodanie paru słów.Wiecie co Wam powiem....że obecność na forum ,daje świadomość,że ludzie nie są z żelaza,przeżywają maja swoje strachy ,lęki oraz mają prawo do słabości:)Poznałam tutaj masę fajnych,pogodnych ludzi ,szkoda,że tylko w virtualu:) Dzisiaj świat połyka nas jak smok owieczke:P,jednak w człowieku są pewne tendencje,uwarunkowania ,predyspozycje oraz mechanizmy reagowania itd.Ważne jest poznać samego siebie,co nami kieruje?w podejmowaniu decyzji,w życiu codziennym,skąd czerpiemy radość,siłe do życia oraz uświadomić sobie czego chcemy....i robić to:)...
Ja musialam zmienić swoje podejscie,bo inaczej mialam bilet w jedna strone...a jestesmy tu po to by dokonywać zmian,wszystko sie zmienia,wszystko jest inne,a stać w miejscu to jak by się cofać....
Wierze,że każdy musi przejść własną drogę,każdy jest na innym poziomie rozwoju świadomości ,to widać po ludziach,oraz każddy pragnie miłości,ale nie tej damsko-męskiej(chociaż takiej też oczywiście:)...takiej harmonii i poczucia wspólnoty z wszystkimi ludzmi:)
Ja do  dzisiaj mam schizy ,dalej,bo jak mogla bym nie mieć  <glupek2>,dalej się nakręcam,dalej czasem mam doły .....ale kto ich nie ma?
Nie ma reguły na normalny stan zdrowia psychicznego,bo każdy z nas przezywa takie same emocje,uczucia......jedno jest inne u każdego-reakcja na dany problem.....i tu zaczyna się jazda :)
  <kapela>
Dopóki nie uczynisz nieświadomego-świadomym,to ono będzie kierowało twoim życiem.....

To co negatywne w pozytywne się obraca,a sens gdzieś po drodze gubi się zatraca...by odkryć nowe.....

Jacksons

  • Gość
Odp: szalony umysł!!!
« Odpowiedź #11 dnia: Luty 12, 2012, 20:02:43 »
Większość ludzi jest poniekąd "psychiczna". :P
« Ostatnia zmiana: Luty 29, 2012, 08:38:29 wysłana przez Jacksons »

Offline Thomas2

  • Z radiem na uszach i wartości swej, w pełni świadomy, świadomy że hej
  • Mityczny użytkownik
  • ********
  • Wiadomości: 5671
  • Keep Calm And Avoid Microbiome Mayhem
Odp: szalony umysł!!!
« Odpowiedź #12 dnia: Sierpień 23, 2012, 02:52:52 »
Właśnie dlatego nie pływam na statkach bo co z kasy jak bejbe sama nie wytrzymuje :P
Za to jak mnie złapało załamanie nerwowe to przytyła 10 kg z wrażenia <xd>
Ale ja jestem twardy teraz tylko na melisie jeżdże i owocu głogu już od miesiąca, żadnych kropli czy innnych ziół no i jest fajnie :D

W podstawówce mi się załączyła derealizacja świata, wyszedłem z płaczem ze szkoły, ogólny zbadał skierował do szpitala, nerwy pobadali, skierowali na oddział psychiatryczny ale nie chciałem tam nawet wchodzić ;D podziękowałem z miejsca ;D

Koleżanka z technikum miała podobnie ale szybko wzięła leki i jej się wróciło, mi juz tam coś poprzestawiane zostało ale się przyzwyczaiłem :D
Grunt że się lubi wypić w towarzystwie i pożartować ;)

Fajnie że sobie znalazłaś pasje w tych reiki i innych one najłatwiej zmieniają myślenie w pozytywne :D
« Ostatnia zmiana: Sierpień 23, 2012, 02:55:18 wysłana przez Thomas2 »