Autor Wątek: kolejna historia życia...  (Przeczytany 2857 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Ivia

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 1
  • Płeć: Kobieta
kolejna historia życia...
« dnia: Grudzień 29, 2012, 19:15:42 »
Witam naczytałam się tutaj sporo różnych historii o tej ,,zarazie,,...teraz pora na moją własną. Otóż u mnie fobia bierze się głównie stąd, że jestem osobą niepełnosprawną, nie wymienię nazwy choroby, najistotniejsze jest to że są to problemy z poruszaniem się a mianowicie mój chód bardzo różni się od chodu zwykłych zjadaczy chleba. Tzn poruszam się samodzielnie i w ogóle ale nie wygląda to pięknie.

Jako kilkulatka byłam bardzo wesołą i pewną siebie dziewczynką, nie bardzo zdawałam sobie sprawę z tego jak bardzo się różnię bo dzieci z mojego osiedla zdawały się w ogóle nie zauważać mojej odmienności. Czasem zdarzały się małe incydenty typu przezwiska czy wyśmianie- przez dzieci kt mnie nie znały ale szybko o tym zapominałam. Denerwowało mnie tylko to że nie jestem w stanie uczestniczyć w niektórych zabawach typu jakieś biegi, gra w gumę czy klasy...zupełnie nie rozumiałam dlaczego a jako buntowniczka pełną gębą uparcie starałam się jak mogłam dotrzymać im kroku (co oczywiście skutkowało wiecznie zdartymi kolanami, łokciami i zadrapaniami Bóg wie w jakich miejscach :D)

Kłopoty zaczęły się wraz z pójściem do zerówki. Mimo że było integracyjne i tak nie uniknęłam wyśmiewania się itp ogólnie po którymś z kolei odrzuceniu mojej propozycji wspólnej zabawy nauczyłam się sama sobie zapełniać czas. Bogatsza o takie doświadczenia do podstawówki wkroczyłam już jako raczej cicha i nieśmiała jeśli chodzi o nowe miejsca i ludzi (bo w domu nadal byłam sobą). tym razem nie była to integracyjna szkoła więc tym bardziej odstawałam od reszty. Wiadomo podstawówka=szaleńcze bieganie bez celu i wygłupy jak w buszu...więc nawet jeśli tego nie chciałam samoistnie zostałam nadal odizolowana...ponadto wiadomo jak małe dzieci potrafią być okrutne niekiedy, więc jednym słowem lekko nie było.

Gimnazjum...najczarniejszy okres w moim życiu, taki punkt krytyczny który zaważył w największym stopniu na tym jaka jestem dzisiaj...stałam się klasowym obiektem kpin. Na początku najgorsza była dla mnie samotność. Jednak nauczyłam się przebywać sama ze sobą...bo wtedy przynajmniej miałam spokój. Miałam jedną koleżankę której jednak częściej nie było niż była. Przestałam też sama zabiegać aby coś zmienić bo wszelkie te próby kończyły się fiaskiem. Żeby nieco zobrazować to co się działo podam 2 sytuacje- kiedyś zdarzyła się w naszej klasie kradzież, oczywiście tzw solidarność klasowa nie pozwalała nam pisnąć słówka. W końcu po burzliwych debatach klasowych pewna dziewczyna stwierdziła że trzeba jednak powiedzieć kto to był po czym zwróciła się do mnie mówiąc mi prosto w oczy że powinnam ja powiedzieć kto to zrobił a to dlatego że takiej kaleki jak ja i tak nikt nie lubi więc nie zrobi mi to różnicy czy będą mnie mieli za kapusia.   2 sytuacja- kiedyś chłopacy grali w jakąś tam grę w pewnym momencie dało się słyszeć na całą klasę że ostateczny przegrany będzie musiał się ze mną umówić, po czym nastąpiły okrzyki obrzydzenia i śmiechy.  Oczywiście teraz z perspektywy czasu widzę jakie to idiotycznie dziecinne ale jak wiadomo dla dziewczyny która właśnie zaczęła dojrzewać i tak jak każdy marzyć o różnych sprawach typowych dla tego okresu to był cios.
Każdy dzień był dla mnie karą, kiedy zdarzył się taki bez przykrych sytuacji uważałam go za udany. Dopiero po szkole odżywałam na nowo. W domu nie mieli zielonego pojęcia o tym jak jest. Codziennie modliłam się tylko o to żebym jakoś przetrwała kolejny dzień. Przestałam mieć jakiekolwiek złudzenia o tym że coś się zmieni. Wszystko to było już po prostu oczywiste. Zaczęło mi to być obojętne, uwierzyłam że skoro tak jest to właśnie na to tylko zasługuję. Moja samoocena spadła poniżej zera.
W liceum ludzie byli całkiem inni- przyjaźni itp. Ale co tu dużo mówić ja też już nie byłam dawną sobą. Od początku poznali mnie jako osobę izolującą się, nieodzywającą się, zawsze z boku...Po prostu nie potrafiłam już inaczej.
Obecnie studiuję i nic się nie polepszyło. Jestem strasznie zamknięta. Boję się odezwać, już nie wspominając o wystąpieniach typu referat (co na studiach jest codziennością...)- wtedy to już po prostu panika...
Mam wrażenie że tak naprawdę to jestem zbędna w jakimkolwiek towarzystwie, czuję się jak 5 koło u wozu bo i tak nic nie wnoszę swoją obecnością. Mam wrażenie że ludzie widzą we mnie tylko osobę niepełnosprawną, a ja nie potrafię pokazać że w tym ciele tak naprawdę siedzi najzwyklejsza dziewczyna która ma dokładnie takie same pragnienia, marzenia i myśli jak każdy. Obecnie mam 22 lata. Ludzie w moim wieku zaczynają układać sobie życia a ja...nie mam nic. Bardzo boję się tego że nigdy nic się nie zmieni. Kiedy widzę jak moje rodzeństwo (siostra lat 23 i brat 17) wiedzie szczęśliwe życie, mają przyjaciół i partnerów tym bardziej zaczynam obawiać się samotności. Tak bardzo chciałabym coś zmienić ale nawet nie mam kogoś z kim mogłabym spędzić czas. Nie jestem też w stanie nigdzie się zapisać. Siostra nie rozumie mojego zachowania jednak ona nie zna mojego życia poza domem...mówi że na pewno znajdę kogoś kto mnie zaakceptuje bo przecież ,,liczy się wnętrze,,. No tak...wszyscy to niby wiemy...ale jak jest naprawdę też każdy wie. Decyduje pierwsze wrażenie, na początku samą uwagę przyciąga fizyczność...a ja, no cóż nigdy nie będę dziewczyną która może się podobać.  Może i przyciągam uwagę ale hmm nie taką o jaką wszystkim nam chodzi:D bo co tu kryć jestem świetnym obiektem przykuwającym uwagę...ale opiera się ona albo na kpinie albo na współczuciu itp. Całkiem niedawno pamiętam że jakiś mężczyzna w autobusie zaczął mały flirt...no było miło:D dopóki nie musiałam wstać bo był to mój przystanek...krótko mówiąc chłopakowi tak opadła szczęka że aż rozbawiło mnie to sakramencko :) Szczerze mówiąc chyba zaczynam trochę odżywać bo już wiem że po prostu takie moje życie i już, może nie będę miała okazji dzielić z kimś życia ale tak wiele ludzi tego nie doświadcza a przecież jakoś żyją i nawet są szczęśliwi :)

Offline BlankAvatar

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 840
  • Płeć: Mężczyzna
    • [PSYCHOTERAPIA self-help poradniki]
Odp: kolejna historia życia...
« Odpowiedź #1 dnia: Grudzień 29, 2012, 20:17:55 »
znam dziewczyne, ktora ma chyba bardzo podobny problem do twojego, a nie ma fobii, ma chlopaka i sama siebie nazywa odwazna, takze lepek do gory. to bardziej kwestia psychiki tak naprawde.
przykre to jest jak stosunek ludzi ze szkoly uformowal twoje poczucie wartosci, zaszczepil lek, wstyd, ale to wcale nie musi juz tak byc
<-- Zbiór poradników psychologicznych/samopomocy dotyczących m.in.:

-Zaburzeń psychicznych np. fobie, ataki paniki, depresja, ChAD, psychozy, ZOK, anoreksja, bulimia, hipochondria, zab. osobowości itd.
-Psychologii relacji międzyludzkich, inteligencji emocjonalnej, psychologii szczęścia itp.
-Redukcji stresu (techniki relaksacyjne, mindfulness, autosugestia itd).

Ostatnia aktualizacja: 16.05.2016 + Darmowy Download

http://chomikuj.pl/reparare/PSYCHOTERAPIA+self-help+poradniki HASŁO: fobia

Offline Thomas2

  • Z radiem na uszach i wartości swej, w pełni świadomy, świadomy że hej
  • Mityczny użytkownik
  • ********
  • Wiadomości: 5671
  • Keep Calm And Avoid Microbiome Mayhem
Odp: kolejna historia życia...
« Odpowiedź #2 dnia: Styczeń 03, 2013, 20:32:00 »
Właśnie grunt to zmienić myślenie na pozywne reszta sama się ułozy  :D


Lśnienie23

  • Gość
Odp: kolejna historia życia...
« Odpowiedź #3 dnia: Styczeń 03, 2013, 21:30:41 »
Ja to widze tak przedewszystkim plan następnie wielka ambicja do zmiany i cierpliwość w dążeniu do zamierzonych efektów i WIARA w to że można- odpędzać od siebie mysli mówiące że nie bo przecież nie da sie itp. W chwilach załamki nie wątpić w siebie choć to nieuniknione dalej walczyć i walczyć, walczyć aż sie wywalczy co swoje. Na darmo te wszystkie cierpienia duszy swojej ?

Offline an.kozlowski

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 22
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: kolejna historia życia...
« Odpowiedź #4 dnia: Listopad 24, 2013, 19:01:33 »
Przeczytałem i mam taki sam problem jak opisany przez koleżankę. Uległem wypadkowi który mnie oszpecił, w rezultacie odsunąłem się od ludzi, zacząłem unikać sytuacji społecznych, ludzi, kobiet, co w rezultacie doprowadziło mnie do jeszcze większych problemów.

Czy takie coś to też jest fobia? Wydaj mi się że fobia to coś urojonego. A mój problem jest taki namacalnym bym powiedział.

Dodam że największy  tym problem miałem w okresie dojrzewania - wiadomo rówieśnicy, spojrzenia...

Co o tym myślicie?

Offline Thomas2

  • Z radiem na uszach i wartości swej, w pełni świadomy, świadomy że hej
  • Mityczny użytkownik
  • ********
  • Wiadomości: 5671
  • Keep Calm And Avoid Microbiome Mayhem
Odp: kolejna historia życia...
« Odpowiedź #5 dnia: Listopad 24, 2013, 21:38:27 »
Najwiekszym jednak problemem blokującym przed kontaktami z innymi jest myślenie własne, nie tam jakaś zmiana, czy blizna. Na wiele rzeczy w życiu się nie ma wpływu i olać to. Koledzy raczej nie wymagają od siebie żeby sobie powiedzieć "ładnie dziś wyglądasz", dziewczyna też może mieć inne kryteria niż uroda. Nie dalej jak moja mama wybrała sobie po rozwodzie mężczyznę co miał wypadek po którym poszedł na rentę i zmiany też dotyczyły twarzy, są razem juz z 10 lat.


Offline an.kozlowski

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 22
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: kolejna historia życia...
« Odpowiedź #6 dnia: Listopad 25, 2013, 09:11:18 »
Wesoły piszesz tak bo gębę masz całą. Przeczytaj uważnie wątek autorki tego postu. Niestety jak odstajesz od innych jesteś narażony na wytykanie palcami. Psychika siada.

Offline Thomas2

  • Z radiem na uszach i wartości swej, w pełni świadomy, świadomy że hej
  • Mityczny użytkownik
  • ********
  • Wiadomości: 5671
  • Keep Calm And Avoid Microbiome Mayhem
Odp: kolejna historia życia...
« Odpowiedź #7 dnia: Listopad 25, 2013, 11:58:23 »
Zawsze ktoś spojrzy bo to niecodzienny widok, ale dorośli ludzie się z takich rzeczy nie śmieją. Są np. Face Brace Mask dopasowane do twarzy i koloru skóry. Jak jest bardzo źle. Można je użyć na wiele chorób, są tańsze niż operacje plastyczne i przeszczepy. Trzeba najechać myszką na zdjęcie żeby zobaczyc efekty.

http://dev.nsta.org/evwebs/2873/


Offline an.kozlowski

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 22
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: kolejna historia życia...
« Odpowiedź #8 dnia: Listopad 25, 2013, 12:14:56 »
Wesoły Ty chyba jednak naprawdę za dużo czegoś palisz

To tak jakbym niepełnosprawnego zapewniał, że wózek inwalidzki jest super, a tak na prawdę nogi, to do niczego nie są człowiekowi potrzebne.

Offline Obcy

  • Kosmiczny gruz
  • Administrator
  • *****
  • Miejsce pobytu: Czarna dziura
  • Wiadomości: 4725
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: kolejna historia życia...
« Odpowiedź #9 dnia: Listopad 25, 2013, 12:40:50 »
Iv
Powiem tak. Mimo trudności i takich "prezentów" od losu radzisz sobie  dobrze. Masz marzenia i studiujesz. Myślę że taka dziewczyna jak Ty nie bedzie samotna tylko potrzeba cierpliwości i trochę otwarcia się. Możesz wykorzystać internet gdzie tam liczy się najpierw nie to jak wyglądamy ale kim jesteśmy. Pewnie to zanim spotkasz właściwą osobę spowoduje że ktoś Cię odrzuci ale kązdego czasem to spotyka. Ja życzę Ci powodzenia.

an.kozlowski
No ja tez mam coś co rzuca sie w oczy. Czerwoną plamę na pół twarzy i duża wadę zgryzu. Wady mam od urodzenia.
A Wesoły on już tak ma to dobry chłop tylko czasem nie sposób go zrozumieć ;)

"Pomiędzy życiem i śmiercią znajduje się pragnienie.
Pragnienie życia, miłości, wszystkiego co dobre…
I to pragnienie jest źródłem wszelkiego cierpienia."

Offline Thomas2

  • Z radiem na uszach i wartości swej, w pełni świadomy, świadomy że hej
  • Mityczny użytkownik
  • ********
  • Wiadomości: 5671
  • Keep Calm And Avoid Microbiome Mayhem
Odp: kolejna historia życia...
« Odpowiedź #10 dnia: Listopad 25, 2013, 14:55:27 »
Rozumiem że kieruje Tobą frustracja, można się jeszcze zwrócić do jakiejś instytucji harytatywnej o pomoc, może by sfinansowali operacje. Żeby cos mieć trzeba działać. Czarna rozpacz w zamknietym pokoju z alkoholem na ratunek to najgorsze wyjście z możliwych.


Offline an.kozlowski

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 22
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: kolejna historia życia...
« Odpowiedź #11 dnia: Listopad 25, 2013, 18:49:25 »
No dobrze, w tym wszystkim interesuje mnie jeszcze 1 rzecz. Czy to powoduje fobię? Bo fobia, kojarzy mi się z czymś urojonym, a ja przecież, mam coś namacalnego.

Ogólnie kiedyś przez to strasznie unikałem kontaktów międzyludzkich, w sumie mniej lub bardziej nadal unikam, czyli wpływ na moje życie jest spory.

Offline simplicity

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 57
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: kolejna historia życia...
« Odpowiedź #12 dnia: Marzec 17, 2014, 12:51:57 »
Przestań wracac do czasów szkolnych.. Dzieci w szkole średniej bywają nienormalni, co dopiero we wcześniejszych latach.. Na mnie to co się wydarzyło w tamtych latach miało duży wpływ, mimo że chodze normalnie ;) Ważne jest co co główce..no i sercu.

Dorosłość to zupełnie nowy etap co myślę, że każdy zauważa. Stwórz swój świat na nowo, może poszukaj nowych możliwości na poznanie kogoś, niekoniecznie płci brzydkiej. Popracuj nad poczuciem wartości siebie, poznaj kogoś, porób coś fajnego dla siebie.. Na starość - dopiero koło 30 widzę, jak różni bywają ludzie i czasem przytrafi się osoba ni z tego ni z owego która cie lubi.. Kiedyś uważałem, że fobia mnie skreśla tak bardzo że sam psułem wszelkie znajomości wychodząc z przekonania że nie zasługuje.. Trzeba walczyć o swoje szczeście, po co siedzieć i się dołować ;)

PS. niedawno miałem spotkanie z klientem który jest odrobinę niepełnosprawny fizycznie.. I mnie zagiął, że ja czułem się niepełnosprawny :) Koleś ma tą "moc" w sobie, którą nazwałbym "Fuck you mam swoją wartość" i życze ci żebyś ją odnalazła w sobie

PS. troche odkopałem temat, czuje sie jak archipeolog
« Ostatnia zmiana: Marzec 17, 2014, 12:58:58 wysłana przez simplicity »

Offline JOY OF SATAN

  • Kolorek JOY OF SATAN
  • *****
  • Wiadomości: 5097
  • Płeć: Mężczyzna
  • „Matka siedzi z tyłu!” Tak powiedział!:))
Odp: kolejna historia życia...
« Odpowiedź #13 dnia: Marzec 17, 2014, 12:58:54 »
"Fuck you mam swoją wartość"
doskonaly opis mojego podejścia ostatnio :)
Not giving a fuck improves your quality of life significantly by drastically reducing your capabilities of giving a fuck. Scientists have proven that the average human being gives 60 percent too much of a fuck about most daily activities...Start not giving a fuck today because seriously, who gives a fuck?