Autor Wątek: Przegrane życie  (Przeczytany 5036 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Fate

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 16
  • Płeć: Mężczyzna
Przegrane życie
« dnia: Kwiecień 03, 2013, 19:42:34 »
Piszę tutaj z nadzieją, że podzielenie się moją historią chociaż w jakimś stopniu pozwoli mi to z siebie wyrzucić. Już jako brzdąc jak najwięcej czasu spędzałem w domu, byłem strasznie nieśmiały, a próby nawiązania kontaktu z rówieśnikami kończyły się fiaskiem (Zazwyczaj bałem się jakoś zagadać, a jak już się udało, to nie wiedziałem co dalej). Bardzo dużo czasu spędzałem w domu, głównie grając na Atari, Pegazusie, później PC. W szkole nie szło mi najlepiej, ale masakry też nie było. Podstawówka i gimnazjum wyglądały praktycznie tak samo - wychodzenie do szkoły, nauka, czasami "śmieszkowanie" z kolegami z klasy i powrót do domu. Ów "śmieszkowanie" zaczęło mi sprawiać problem, gdy to ja zacząłem stawać się jego celem. Na początku jakoś to znosiłem, bo przecież tak to jest he-he. W końcu zacząłem mieć z tym problemy, rówieśnicy zaczęli mnie zaczepiać, dokuczać. Chciałem mieć choć odrobinę szacunku, ale nie wiedziałem jak go zdobyć - nic z tym nie robiłem (w dodatku jest ze mnie ogromna ciapa, ani nie wysportowany, ani jakoś wybitnie inteligentny, ani przystojny, ani w jakikolwiek sposób ciekawy...) Po prostu wracałem do domu z ogromną burzą w głowie - gniew, zawiść, smutek. Myślę, że to głównie przez to, że miałem duży problem z zachowaniem dystansu. W ostatniej klasie gimnazjum zaczęło być coraz gorzej, stany podchodzące pod depresje, nerwica (jak się niedawno okazało, stwierdził to psycholog, ale o tym troszkę później.). Problem zaczęło mi stwarzać jakiekolwiek wychodzenie z domu - azylu, jedynego bezpiecznego miejsca. Gdy wiedziałem, że muszę gdzieś wyjść, coś załatwić, zaczynałem walkę sam ze sobą - nudności, bule brzucha, strach. Z czasem zaczynało być coraz gorzej, i gorzej. Pod koniec klasy zacząłem opuszczać lekcje - bałem się wyjść do szkoły, mój organizm mi odmawiał. Stwierdziłem, że tak nie powinno być, nie tak powinno wyglądać moje życie. Zacząłem dochodzić do wniosku, że życie praktycznie nie ma sensu, skoro i tak nic w nim prawdopodobnie nie osiągnę, nic co mogłoby mi sprawić radość, nic czym mógłbym się wyróżnić. W końcu, z powodu mojej nerwicy musiałem udać się do psychologa. Po stwierdzeniu choroby, nie potrafił nawet ustalić powodu, ani nawet jak mam sobie z tym radzić. Kazał po prostu iść pod prąd, mimo że organizm mi odmawia, mam z nim walczyć i robić to co ja chcę. Nie za wiele to dało, gdyż do dziś dzień, codziennie przed wyjściem mam objawy, które gdzieś już tam wyżej wymieniłem. Nie wiem, co będę ze sobą dalej robił, napisałem to tutaj, bo myślałem, że choć trochę poczuję się lepiej, a prócz kilku znajomych poznanych w internecie, znajomych z klasy (kolegami bym ich nie nazwał) z nikim nie rozmawiam.
Jeśli tego nie przeczytasz - lepiej dla Ciebie.
Jeśli przeczytałeś - dziękuję.
Fate out.

Offline Malcontenta

  • Ciągle walcząca....
  • Miss Lata 2013
  • *****
  • Miejsce pobytu: Kielce
  • Wiadomości: 2056
  • Płeć: Kobieta
  • Si je n’ai rien de toi À quoi sert d’être moi?
Odp: Przegrane życie
« Odpowiedź #1 dnia: Kwiecień 03, 2013, 20:21:44 »
hhhhhmmmmmmmm,znam takie objawy chociaz mam ich przejawy w innych okolicznosciach. To jednak nieistotne, istotne , ze są, sa w głowie i ogarniaja cały organizm i nie da sie zwyczajnie isc pod prad.
Rzeczy niemożliwe załatwiam od reki , na cud trzeba poczekac 7 dni

  

pocek

  • Gość
Odp: Przegrane życie
« Odpowiedź #2 dnia: Kwiecień 03, 2013, 20:24:33 »
Historia jakich wiele, u nas, fobików ;p
Leki brałeś jakieś?

Offline Fate

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 16
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Przegrane życie
« Odpowiedź #3 dnia: Kwiecień 03, 2013, 20:36:03 »
Leki brałeś jakieś?



Psycholog wysąpił z taką propozycją w przypadku braku poprawy, ale przestałem do niego chodzić, sam natomiast wolałbym ich unikać.

foreveralone

  • Gość
Odp: Przegrane życie
« Odpowiedź #4 dnia: Kwiecień 04, 2013, 15:57:36 »
Może coś na uspokojenie, jakieś tabletki bez recepty, jak nie pomogą to na receptę. Mnie trzęsie w środku jak mam iść do pracy, w której wiem, że może nie być miło a może to z zimna rano.

Offline MoRiS

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 33
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Przegrane życie
« Odpowiedź #5 dnia: Kwiecień 04, 2013, 20:46:19 »
Twoja historia jest bardzo podobna do mojej, też byłem obiektem żartów i kpin, nie umiałem sobie z tym radzić. Obecnie mój organizm ciężko znosi wszelkiego rodzaju wyjścia z domu. Jutro mam prezentację na studiach już czuje ogromny stres i ścisk w brzuchu, ledwo moge jeść a rano prawdopodobnie będzie mnie brało na rzyganie. To jest okropne, też nie widze sensu w swoim życiu i nie mam żadnego celu, poprostu chciałbym normalnie żyć. Do psychologa jeszcze nie miałem odwagi się udać ale coraz bardziej zdaje sobie sprawe z powagi sytuacji, nie wiem co robić, najgorsze jest to, że często się głupio śmieje tzw: "śmiech przez łzy", przez co ludzie błędnie oceniają, że jestem szczęśliwy, niestety to nieprawda. Na tym forum jestem od dziś i mam nadzieję, że znajdę tu jakieś pomocne wskazówki. Zobaczymy co to będzie. Pozdrawiam nie jesteś sam :)

Offline Fate

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 16
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Przegrane życie
« Odpowiedź #6 dnia: Kwiecień 04, 2013, 22:15:35 »
Może coś na uspokojenie, jakieś tabletki bez recepty, jak nie pomogą to na receptę. Mnie trzęsie w środku jak mam iść do pracy, w której wiem, że może nie być miło a może to z zimna rano.

Jak już mówiłem, wolę unikać leków. Przez jakiś czas brałem tabletki ziołowe, które chyba miały działać na zasadzie placebo, w każdym razie nic nie dawały, mógłbyś jednak podać jakieś  nazwy? Nie znam się na tym, ale skoro może pomóc, to jakoś się przełamię.
najgorsze jest to, że często się głupio śmieje tzw: "śmiech przez łzy", przez co ludzie błędnie oceniają, że jestem szczęśliwy, niestety to nieprawda. Na tym forum jestem od dziś i mam nadzieję, że znajdę tu jakieś pomocne wskazówki. Zobaczymy co to będzie.Pozdrawiam nie jesteś sam :)
Ja od dłuższego czasu chodzę w "masce", starając się nie uzewnętrzniać, co zresztą pewnie działa na moją szkodę, ale jak już pisałem, przyszedłem na forum między innymi dlatego, że nie mam z kim porozmawiać.


foreveralone

  • Gość
Odp: Przegrane życie
« Odpowiedź #7 dnia: Kwiecień 07, 2013, 12:48:58 »
Wystarczy, że powiesz w aptece, że jakieś tabletki na uspokojenie. Te bez recepty nie są zbyt mocne a łagodzą objawy stresu. Ja biorę suplement diety "Bodymax" tam masz witaminy i wyciąg z żeń szenia. Zmniejsza zmęczenie psychiczne i dodaje energii. Jak żyjesz w ciągłym stresie masz pewnie niedobór witamin. Nie czuję się ciągle wykończony, złe myśli też nie nękają ciągle. Ogólnie te bez recepty jak przestrzegasz dawki nie są groźne. Na pewno to nie rozwiąże twoich problemów ale trochę lepiej się poczujesz, ja przynajmniej tak mam albo sobie to wmówiłem.

Offline Thomas2

  • Z radiem na uszach i wartości swej, w pełni świadomy, świadomy że hej
  • Mityczny użytkownik
  • ********
  • Wiadomości: 5671
  • Keep Calm And Avoid Microbiome Mayhem
Odp: Przegrane życie
« Odpowiedź #8 dnia: Kwiecień 08, 2013, 16:59:59 »
Bez recepty moga być bardzo mocne :P


Offline Fate

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 16
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Przegrane życie
« Odpowiedź #9 dnia: Kwiecień 08, 2013, 22:30:48 »
I tak najlepsze jest to, że od czwartku znowu nie jestem w stanie wyjść z domu. Dzisiaj jakoś udało mi się w sobie zebrać, żeby pójść do szkoły, i jakimś cudem to przebolałem, ale stres, mdłości i uczucie oderwania od rzeczywistości najgorsze. Będę chyba musiał kogoś z rodziców poprosić o kupno leków, w ogóle co to rodziców, to nadal nie mogę przeboleć tego, że dobrym ludziom, którzy starali się mnie wychować jak najlepiej nie udała się inwestycja, i wiele już przeze mnie wycierpieli. Cholera.

Lśnienie

  • Gość
Odp: Przegrane życie
« Odpowiedź #10 dnia: Kwiecień 08, 2013, 23:09:12 »
Paroksetyne sobie zapodaj, poczytaj o doświadczeniach z tym lekiem lona louvisa fullera i sie zastosuj. Wolisz unikać leków i skazywać sie na takiego żywota twoja sprawa. W każdym razie nie ma możliwości na zmiany bez braku działania, jedynie życie przez palce przecieka będąc przy tym niezłym kotłem.

foreveralone

  • Gość
Odp: Przegrane życie
« Odpowiedź #11 dnia: Kwiecień 08, 2013, 23:20:48 »
Nie wiem, może spróbuj wyjść na jakiś spacer czy do jakiegoś centrum handlowego, na jakiś basen czy siłownie czy do kina. Nie musisz gadać z obcymi ludźmi, może spróbuj się przyzwyczaić do ich obecności. Przynajmniej trochę się oswoisz. Nie możesz siedzieć ciągle w domu, to prowadzi do jeszcze większego załamania. Wiem po sobie potem przyjdą myśli samobójcze itp. Nie wiem czy ci dokuczają ale jeśli tak to musisz na nich zlewać albo jeśli umiesz przyłożyć idiocie i inni dadzą ci spokój. Postaw sobie jakiś cel i realizuj go. Ciężko żyję się wiedząc, że nie ma się nikogo z kim można swobodnie pogadać albo wiedząc, że nie ma się o czym gadać z kimkolwiek. Może znajdź sobie jakąś pasję i zajmij się sobą.
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 08, 2013, 23:22:42 wysłana przez foreveralone »

Offline Fate

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 16
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Przegrane życie
« Odpowiedź #12 dnia: Kwiecień 09, 2013, 20:03:28 »
Paroksetyne sobie zapodaj, poczytaj o doświadczeniach z tym lekiem lona louvisa fullera i sie zastosuj. Wolisz unikać leków i skazywać sie na takiego żywota twoja sprawa. W każdym razie nie ma możliwości na zmiany bez braku działania, jedynie życie przez palce przecieka będąc przy tym niezłym kotłem.

Sprawdzę.


Nie wiem, może spróbuj wyjść na jakiś spacer czy do jakiegoś centrum handlowego, na jakiś basen czy siłownie czy do kina. Nie musisz gadać z obcymi ludźmi, może spróbuj się przyzwyczaić do ich obecności. Przynajmniej trochę się oswoisz

To nie jest takie proste, jak już mówiłem, mam problem z wyjściem do szkoły, do której już po takim czasie powinienem się przyzwyczaić. Poza tym, miesiąc, dwa miesiące temu ktoś wyciągnął mnie na "spacer" do parku. Nie muszę mówić jak zareagował mój organizm, następny dzień uczucie stresu bez przerwy.


Wiem po sobie potem przyjdą myśli samobójcze itp

Nie są mi niestety obce, szczególnie kiedy mam to uczucie "oderwania od rzeczywistości", ta wizja nie jest jakaś, jakby to ująć... daleka?

foreveralone

  • Gość
Odp: Przegrane życie
« Odpowiedź #13 dnia: Kwiecień 09, 2013, 22:39:19 »
W takim razie tylko do psychiatry on na pewno zapisze odpowiednie leki i przejdą ci te objawy. Lepiej żebyś to leczył już teraz, bo potem za kilka lat będzie jeszcze gorzej. W pracy moim zdaniem jest jeszcze trudniej niż w szkole. Wykorzystują każdą słabość i zatruwają życie. Nawet niezbyt ciężką pracę potrafią obrzydzić. Ja sam muszę chyba też do psychiatry, bo u psychologa tylko pogadać idzie a on będzie miał w dupie i poleci by zmieniać swoje życie ale nie wie jak trudno zrobić ten krok w kierunku zmian.

Offline Fate

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 16
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Przegrane życie
« Odpowiedź #14 dnia: Kwiecień 11, 2013, 17:52:10 »
Jeszcze jedno, leki mają leczyć, czy tylko łagodzić objawy? Bo jeśli mam być przez to w przyszłości od nich zależny, to już wolałbym na jakąś terapię chodzić, albo coś takiego.
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 11, 2013, 18:05:39 wysłana przez Fate »