Autor Wątek: Moja historia  (Przeczytany 1349 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Felivyta789

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 3
  • Płeć: Kobieta
Moja historia
« dnia: Kwiecień 11, 2013, 16:39:36 »
Nie wiem czy to już fobia społeczna czy zwykła nieśmiałość.Z domu sama nie wychodzę od kiedy przeniosłam się ze wsi do miasta, na wsi jak mieszkałam zdarzało mi się wychodzić samej,ale w takie miejsca żeby nikogo nie spotkać.Mieszkam u teściów chociaż mieszkamy w tym samym domu staram się tak izolować,żeby jak najrzadziej mnie widywali,a wszelkie kontakty ograniczam do minimum.Jak przychodzi teściowa to staje się strasznie nerwowa i robię wszystko żeby się jej jak najszybciej pozbyć np. nie siedzę z nią na kanapie tylko cały czas jestem w ruchu i coś układam przekładam.Do sklepu nie potrafię wyjść sama boje się kontaktu z ludźmi jak jestem z kimś to spoko sama nie daje rady.Jak szukam pracy to potrafię nie przyjść na spotkanie,chociaż to zwykła rozmowa kwalifikacyjna,a jak zacznę już i atmosfera jest już gęsta to potrafię nie przyjść i wyłączyć telefon i nie odbierać i nie przyjść nawet po wynagrodzenie.Przez tą cała sytuacje co roku wracam do tej samej pracy(sezonowa) chociaż się w niej dusze,ale wole wybrać znane zło.Teraz dostałam szanse żeby odmienić swój los, ale nie potrafię się przełamać,wymyślam setki powodów żeby tylko nie podjąć wyzwania.Nie mam żadnych przyjaciół poza swoim partnerem, oddałam psa,bo bałam się z nim wychodzić na spacery,przepłakałam za nim kilka dni z tęsknoty,ale nie pozwoliłam go przywieść z powrotem.Miewam lepsze i gorsze momenty w moim życiu  <lovely> .Normalnie nie powiedziała,bym o tym nikomu,ale tu jestem anonimowa. Może ten lęk jest tym spowodowany,że pochodzę z małej miejscowości(bardzo małej) i w dzieciństwie nie miałam żadnych rówieśników do zabaw i niczego mi nie było wolno tzn. iść na zabawę szkolną,świetlice i powtarzano mi że do niczego się nie nadaje itd. Dla tego wiem,że jak zdecyduje się na dziecko kiedyś to nigdy nie będę go zniechęcać i podcinać mu skrzydeł,bo później jest tu obok was,żywy dowód czym to się kończy.Jeszcze mogła bym co nieco napisać,ale komu będzie się chciało tyle czytać. <papa2>

Offline hakka

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 193
  • Płeć: Kobieta
Odp: Moja historia
« Odpowiedź #1 dnia: Kwiecień 15, 2013, 15:52:53 »
Witaj na forum  Felivyta ;)
Pisz, pisz na pewno znajdzie się ktoś chętny do czytania. Wiem po sobie,że lepiej się czuję ze świadomością, że więcej ludzi ma podobne problemy. Proponuje Ci napisać w dziele ogłoszenia towarzyskie i spróbować porozmawiać z kimś przez gg lub prywatne wiadomości.
Do mnie też śmiało możesz napisać ;D
Radziłabym Ci również przemyśleć zwrócenie się do psychologa, wierz mi ludzie ze znacznie bardziej błahymi powodami korzystają z terapii.
Myślę, że z odpowiednim wsparciem, małymi kroczkami i uda Ci się zmienić to, z czego nie jesteś zadowolona.
Piszesz, że masz szansę na zmianę na lepsze, z całego serca Ci życzę żeby Ci się udało <przytul>

foreveralone

  • Gość
Odp: Moja historia
« Odpowiedź #2 dnia: Kwiecień 15, 2013, 16:32:01 »
a twój partner nie dostrzega, że coś jest nie tak? Nie rozmawiasz z nim szczerze? Może spróbuj na jakąś terapie się zapisać. Na spacery musisz się jakoś przełamać, bo nie możesz ciągle gnić w domu. Smutne, że oddałaś psa, bo się bałaś. Spróbuj go odzyskać, bo sobie tego nie wybaczysz a będziesz miała wiernego przyjaciela. Z partnerem weź wychodź na początku a potem może sama spróbuj na te spacery. Musisz się jakoś oswoić z tym tłokiem w mieście.

Offline Nika07

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 34
  • Płeć: Kobieta
Odp: Moja historia
« Odpowiedź #3 dnia: Lipiec 30, 2013, 17:14:01 »
Hej:)
Właśnie pies mógł być motywacją do wyjścia z domu. Ja sama się boję wychodzić i wkurzam się na siebie, że nie potrafię przestać się bać, nawet nie wiem czego i dlaczego...A z psem zawsze raźniej; nie jesteś sama, masz pretekst a nawet obowiązek, można próbować za wszelką cenę przezwyciężyć swój opór dla dobra zwierzęcia. 
Siedzenie w domu jest najgorszym, co może być...Wiem sama po sobie, że im dłużej pozwalam sobie na niebycie po za murami domu, tym potem ciężej mi się przełamać, żeby wyjść. Z kolei jak więcej wychodziłam (z przymusu, nie koniecznie z własnej woli), to mimo wszystko byłam bardziej oswojona z tymi sytuacjami. Ale sama z siebie nie mogę znaleźć na tyle silnej motywacji, żeby zagłuszyć strach rozsądkiem.
Pójdź na terapię...będzie kolejny pretekst wyjścia z domu, zobaczysz coś więcej i przebijesz powoli ten mur zbudowany z lęku. Spróbuj chociaż, bo szkodzisz sobie, hodując to wszystko w sobie i zamykając się. Fajnie, że napisałaś tutaj, zawsze jakiś upust tych emocji.
Pozdrawiam:)

Offline Thomas2

  • Z radiem na uszach i wartości swej, w pełni świadomy, świadomy że hej
  • Mityczny użytkownik
  • ********
  • Wiadomości: 5671
  • Keep Calm And Avoid Microbiome Mayhem
Odp: Moja historia
« Odpowiedź #4 dnia: Sierpień 02, 2013, 18:05:33 »
Wydaje sie że powinnas zacząć soć robić w kierunku farmakologicznego łagodzenia stresu. Osobiście polecam wątek: http://fobicy.pl/index.php?topic=3112.msg116887#msg116887