Autor Wątek: Co się ze mną stało?  (Przeczytany 1222 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline fantom

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 4
  • Płeć: Kobieta
Co się ze mną stało?
« dnia: Styczeń 09, 2014, 18:33:31 »
Uwaga, rozpisuję się.

Może na wstępie zaznaczę, że moja mama choruje na schizofrenię.
Leczy ją, więc jest w porządku. Wychowałam się bez ojca, ponieważ miał nas w dupie. W ogóle się tym nie przejęłam, kiedy sie wyprowadziliśmy.
Kiedy byłam mała, byłam pełnym energii dzieckiem.
Wszędzie mnie było pełno, miałam mnóstwo znajomych.
Był okres kiedy miałam sporą nadwagę, czasami pojawiały się jakieś docinki w moją stronę, ale kompletnie się tym nie przejmowałam, zresztą
większośc "popularnych" osób była po mojej stronie, po prostu byłam duszą towarzystwa

Wszystko zmieniło się kiedy poszłam do gimnazjum.
Pierwsza klasa, było dwóch, młodszych chłopaków (kompletnie mi wstyd), którzy się do mnie przyczepili.
A to, że brzydka, a to, że gruba. Troche powyzywali i się odczepili, ja tez o tym zapomniałam. Powoli zaczęłam się izolowac, znajomi tez jakos
nie zwracali na mnie uwagi.

Druga klasa, czyli po prostu ledwo żyłam. Poznałam dziewczynę
przez internet, która totalnie zniszczyła mi psychike, wtedy wydawało mi sie, że bardzo ją kochałam, no nic. Tak to była dziewczyna, chociaz to bardziej skomplikowane.
Nie, nie jestem lesbijką ani nic z tych rzeczy, po prostu miałam taki okres w życiu, że ciągnęłam do byle kogo, byle tylko poczuc się "kochaną".
O ile sam związek jest naprawdę śmieszny, zastanawia mnie pewien fakt.
Powrót do siebie zajął mi 4 miesiące. Depresja, samookaleczanie itp. Miałam wtedy straszny kontakt z matką. Nauczyciele odesłali mnie do psychologa szkolnego,
do dziś żałuję ze tam poszłam. Zrobiła mi jakieś testy i odesłała, zamotała wszystko jeszcze bardziej. Poza tym to były moje sekrety, strasznie się czuję z tym,
że komuś o tym opowiedziałam. Nigdy więcej nie pójdę do psychologa. Strasznie przez ten okres schudłam. Ciągle wagarowałam. Po prostu wszystko mialam w dupie.
No i w końcu zapomniałam o niej, ale co z tego, jeżeli coś jest nie tak. Z każdym dniem było coraz gorzej, właśnie ze mną.


Po tym rozstaniu ciągle jestem w rozsypce (i nie dlatego, że nadal za nią teskie czy cos, bo ona juz dawno na mnie nie robi  wrazenia).
Te wydarzenia tak mi zniszczyły psychikę. Wszystkim się przejmuję, wszystko nadinterpretuje.
Ci chłopacy, ktorzy mi dokuczali w pierwszej klasie gim nagle znowu zaczeli swoje głupie odzywki i ciągle mi ubliżają.
Poszli do tego samego liceum, co ja i nawet jak ich widze a oni nic nie robią to po prostu się boję.
Nic im nie zrobiłam, a oni traktują mnie jak jakąś wariatkę. Staram się tym nie przejmowac, ale już sobie nie radze.

Przejmuję sie kazdą głupotą, nie potrafie przyjąc krytyki. Jestem strasznie nieśmiala, nie potrafię nic sama załatwic.
Czesto nie umiem odpowiedziec na zwyczajne pytanie. Mało wiem o życiu, caly czas jestem zamknięta w swoim świecie, nie potrafię
złapac kontaktu z rowieśnikami, a jak juz, to przychodzi mi to z dużą trudnością.

Co zaczeło mnie niepokoic to fakt, ze wystarczy, ze ktos siedzi za mną - czuje sie okropnie.
Jesli sie zasmieje ktos, to zaraz mysle ze to o mnie. Gdy ktoś sie smieje, to ciągle  patrze czy aby przypadkiem nie ze mnie.

Chłopak w grupce się na mnie patrzy, uśmiecha się albo śmieje, to juz koniec. On śmieje się ze mnie, nie ma innej opcji.
Chłopak mojej koleżanki pochwalił mój wygląd, mowil ze chłopacy sie ogladali za mną, ja sądzę, że się oglądali mówiąc 'ale brzydka, co ona tu robi'.
Tak działa moja psychika.
Ide przed jakąś grupką, powiedzą jakies slowo, ja to słowo przekształcam na swoje i juz wiem, ze to o mnie.
Podejrzewam ze w 80% przypadków mowa wcale nie jest o mnie, ale ja nie moge inaczej interpretowac.
 

Jestem wyniszczona tym wszystkim. W wakacje idę do nowego LO. Zupełnie nowi ludzie, ja tego nie przeżyje..


Unikam kontaktu wzrokowego, unikam ludzi.
Kiedy ktoś proponuje mi spotkanie, odrzucam je, ale ciesze sie, ze mnie zaproszono. (tak, to chore. wiem)
Kiedy ktoś nie proponuje mi spotkania, czuje sie odrzucona, czuje sie zraniona.
Błędne koło.

Ktoś pierwszy kończy rozmowę, zawsze sobie wmawiam, że mnie spławia, że to moja wina.


TO jest chore, dłużej tak nie wytrzymam... Mówię z góry, psycholog odpada. Moja rodzina nawet się na to nie zgodzi, poniewaz
przez chorobę mamy ten temat jest delikatny. Nie chce jej martwic. Nie dam się jakiejś chorobie, chce sie wziac w garsc,
powiedzcie mi prosze co takiego sie stalo, ze wczesniej nie mialam takich problemow.. w sensie, ze nie wydawało mi się, ze cała szkoła ma ze mnie ubaw,
że wszyscy o mnie mówią złe rzeczy, tylko teraz musiało dojśc to,  jakbym juz malo miała problemów.
Najgorsze, że to mi rujnuje oceny, nie moge się na niczym sie skupic.

Mam dopiero 16 lat.. Czasami mam nadzieje, ze moja psychika się wzmocni, ale czy na pewno? Na razie jest coraż gorzej...
Wybaczcie, jesli to co napisalam nie ma sensu..

Offline Lon

  • V.I.P
  • *****
  • Wiadomości: 4508
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Co się ze mną stało?
« Odpowiedź #1 dnia: Styczeń 09, 2014, 19:00:26 »
Zacznij stosować medytację uważności.

Offline Thomas2

  • Z radiem na uszach i wartości swej, w pełni świadomy, świadomy że hej
  • Mityczny użytkownik
  • ********
  • Wiadomości: 5671
  • Keep Calm And Avoid Microbiome Mayhem
Odp: Co się ze mną stało?
« Odpowiedź #2 dnia: Styczeń 09, 2014, 19:15:11 »
Moim zdaniem zaczęłaś dojrzewać i gdześ się pogubiłaś z interpretacja wydarzeń. Wiek gimnazjum i ten dziecięcy ma takie głupie dokuczliwości, to jest norma, niestety. Natomiast dorosłe życie ma swoje dojrzałe pragnienia i są mtarony po 250kg co maja swoich wielbicieli co by za seks dali fortunę. Grunt byc optymistą i sie nie przejmować.


Offline nikavond

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Miejsce pobytu: Katowice
  • Wiadomości: 25
  • Płeć: Kobieta
Odp: Co się ze mną stało?
« Odpowiedź #3 dnia: Styczeń 09, 2014, 20:47:24 »
Z tego co piszesz, zaczelo sie od rozstania z ta dziewczyna. Lecz nie napisalas co sie stalo miedzy wami, i ciezko powiedziec czy to to Cie zmienilo, czy to docinki ze strony rowiesnikow.

Jednak radze Ci skupic sie na nauce, dbaniu o swoje zdrowie/samopoczucie, wiem ze latwo jest mowic, ale sama mialam takie doly, ze w koncu sie samookaleczalam. Teraz wiem, ze tylko sie oszpecilam, a ulga byla chwilowa. Mysle, ze powinnas zmienic tok myslenia, jak wspominalam wyzej, zajmij sie soba, wydaje mi sie ze jestes troche zagubiona. Mi troszke pomoglo odnalezienie wlasnego stylu, towarzystwa mimo ze inni to krytykowali.
Ty tez sproboj, trzymam kciuki! :)
"A teraz popatrz na swoje dłonie
Czemu brudne są od krwi, która płonie
Jaskrawą wstęgą wzbija się ku dziurze w niebie
I ulatnia się jak Bóg, gdy jesteś w potrzebie"
                                    Krvavy (Interno Infierno)

Offline simplicity

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 57
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Co się ze mną stało?
« Odpowiedź #4 dnia: Marzec 17, 2014, 13:30:34 »
Dwa cytaty - "Grunt byc optymistą i sie nie przejmować." i "Mam dopiero 16 lat.."

Szkoła bywa niszczącym organizmem dla wielu..większość osób na tym forum..ba..każdy miał mniej lub bardziej przykre doświadczenia w szkole..tak to bywa przebywając między ludźmi, szczególnie gdy w młodym wieku nie zważa się na innych. To co nas wszystkich różni to charakter..

Co ci może powiedzieć staruszek :) to to abyś dbała o siebie i fizycznie i psychicznie. Jeśli źle się ze sobą czujesz fizycznie to zacznij ćwiczyć.. Wejdź np. na potreningu.pl i zajaraj się sportem, to dobry zastępnik na zamartwianie się który później zamieni się na "kurczaczek niezła ze mnie dziunia" :)

Skończysz liceum zaczną się studia - zmiana, po studiach zacznie się praca - zmiana, bądź gotowa na te zmiany ale żebyś była gotowa to trzeba wierzyć w siebie i pracować nad sobą. A jeśli jest teraz zbyt ciężko to udaj się do specjalisty.

Na przykre wydarzenia nauczylem się patrzeć z jednej perspektywy..tego jak zajebiści są ludzie których polubisz i z którymi się świetnie dogadasz. Reszte można zlać, nie zasługują nawet na "medytacje uważności"..Trzymaj sie ciepło :)