Autor Wątek: Moja historia  (Przeczytany 1136 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline dolas

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 27
  • Płeć: Mężczyzna
Moja historia
« dnia: Kwiecień 02, 2014, 17:46:27 »
Chciałbym opowiedzieć Wam historię mojej fobii społecznej, abyście mogli lepiej mnie zrozumieć. To długa historia, ale będę starał się, żeby nie było za długo.

Byłem bardzo wesołym dzieckiem. Zmieniło się to, gdy poszedłem do zerówki. Moja wychowawczyni strasznie krzyczała z byle powodu, czasem też biła. Zawsze bałem się iść do przedszkola.

W I klasie miałem bardzo miłą panią. Pamiętam, że wtedy lubiłem mówić przed klasą, brać udział w konkursach, jeździć na wycieczki itp, chociaż byłem trochę nieśmiały. Miałem też dobre kontakty z rówieśnikami. Ale stopniowo moja nieśmiałość się zwiększała. Kontakty z rówieśnikami ograniczały się tylko do szkoły. W końcu postanowiłem na siłę zakolegować się z chłopakami z klasy. Był to mój błąd, bo stałem się po prostu upierdliwy. Pod koniec VI klasy pokłóciłem się i pobiłem z jednym chłopakiem z klasy. Klasowy "przywódca" stanął po jego stronie. Pozostali chłopacy nic do mnie nie mieli, ale woleli spędzać czas w grupce "przywódcy", który mnie nie lubił i jeszcze zaczął mi dokuczać. Zostałem sam.

Przez wakacje po VI klasie obawiałem się, co to będzie, jak wrócę do szkoły. Do gimnazjum chodziłem w tym samym miejscu, co podstawówka, więc klasa się nie zmieniła. Wbrew moim lękom klasa przyjęła mnie nie najgorzej. Mało mi dokuczano, a po I semestrze praktycznie wcale. Jednak kontakty z rówieśnikami ograniczały się tylko do szkoły, a koledzy z klasy czasem mnie ignorowali. Pewnego dnia przyszli do mnie dwaj chłopacy. Co jakiś czas mnie odwiedzali. Chciałem się z nimi zakolegować, jednak później postanowiłem skończyć tę znajomość, ponieważ uświadomiłem sobie, że oni kolegują się ze mną tylko po to, żeby pożyczać ode mnie gry. Później chciałem się jeszcze zakolegować z chłopakami mieszkającymi blisko mnie, ale to też nie wyszło. Z kolegami z klasy nie wyszło, z tymi dwoma też nie, z tymi z sąsiedztwa też, więc postanowiłem nie stronić od ludzi, ale też nie prosić nikogo o łaskę, żeby się ze mną kolegował.

W wakacje po zakończeniu gimnazjum mama zapisała mnie do psychiatry, który stwierdził u mnie fobię społeczną. Zacząłem też chodzić na terapię. Po gimnazjum poszedłem do liceum. Tam byli ludzie z różnych stron i podstawową formą komunikacji był Facebook. Ja, jako osoba rzadko przebywająca z rówieśnikami, nie zauważyłem, że wszyscy mają tam profil. Wprawdzie założyłem sobie konto na Facebooku, ale po prostu boję się dodać kogoś do znajomych. Mam w liceum kilku kolegów, z którymi spędzam czas na przerwach, ale przeważnie w wolne dni nie wychodzę z domu i spędzam czas samotnie.

Poza tym jeszcze stresuję się w sytuacjach, kiedy muszę się do kogoś odezwać czy w sytuacjach, w których jest dużo ludzi.

Ostatnio czytałem książkę "Moc uwielbienia" Merlina R. Carothersa, która podniosła mnie na duchu. Polecam ją wszystkim, a szczególnie tym, którzy nie dają sobie rady z życiem.
"Najtrudniej jest przeżyć następne pięć minut. Życie to jest następne pięć minut. Najczęściej trzeba coś przełożyć z miejsca na miejsce, a potem z powrotem na to samo miejsce. Wstać, usiąść, pójść, zareagować. A jednak nie ma innego życia jak tylko następne pięć minut. Reszta to wyobraźnia."
Sławomir Mrożek

Offline Thomas2

  • Z radiem na uszach i wartości swej, w pełni świadomy, świadomy że hej
  • Mityczny użytkownik
  • ********
  • Wiadomości: 5671
  • Keep Calm And Avoid Microbiome Mayhem
Odp: Moja historia
« Odpowiedź #1 dnia: Kwiecień 02, 2014, 18:15:24 »
Tragedii chyba nie ma co?  ^^


Offline dolas

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 27
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Moja historia
« Odpowiedź #2 dnia: Kwiecień 02, 2014, 18:26:13 »
Może nie jest najgorzej, ale dobrze raczej też nie  :( Marnuję życie na samotne siedzenie w domu, a jeszcze ten strach przed załatwieniem jakiejś sprawy, czasem nawet przed pójściem do sklepu. Za rok matura, później studia, o których nawet boję się pomyśleć...  :(
"Najtrudniej jest przeżyć następne pięć minut. Życie to jest następne pięć minut. Najczęściej trzeba coś przełożyć z miejsca na miejsce, a potem z powrotem na to samo miejsce. Wstać, usiąść, pójść, zareagować. A jednak nie ma innego życia jak tylko następne pięć minut. Reszta to wyobraźnia."
Sławomir Mrożek

Offline Thomas2

  • Z radiem na uszach i wartości swej, w pełni świadomy, świadomy że hej
  • Mityczny użytkownik
  • ********
  • Wiadomości: 5671
  • Keep Calm And Avoid Microbiome Mayhem
Odp: Moja historia
« Odpowiedź #3 dnia: Kwiecień 02, 2014, 18:38:52 »
To źle właśnie że się boisz mysleć, paradoksalnie powinieneś o nich mysleć pozytywnie. Stwierdzenie faktu że ludzie myślą negatywnie o rzeczach których się boją dało podstawy CBT, w której celowo i w świadomy sposób mysli sie pozytywnie o tych rzeczach i zachodzi zjawisko odwrażliwienia. Osoba która widząc samolot na niebie mysli że jest to niebezpieczny środek transportu i pewno zaraz spadnie ma duże szanse że bedzie bała się latać, itd. Pozytywne myślenie to klucz do sukcesu  ;)