Autor Wątek: mój przegryw życiowy  (Przeczytany 1785 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline ghostxx

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 1
  • Płeć: Mężczyzna
mój przegryw życiowy
« dnia: Kwiecień 06, 2014, 20:40:04 »
Zacznę od tego że nie mam pracy pracuje tylko dorywczą na budowach jako pomocnik ale nie radze tam sobie z pracą jestem totalnym idiotą nawet głupiej zaprawy itp nie potrafię dobrze zrobić, albo wychodzi mi za gęsta albo za rzadka pracowałem na różnych budowach ale nigdzie nie zagrzałem długo miejsca żaden pracodawca nie był zadowolony z mojej pracy i zawsze w końcu mnie zwalniał. Teraz nawet jak znajdę jakieś ogłoszenie gdzie potrzebują pomocnika na budowę to nie chce dzwonić bo mam 26 lat a w tym wieku wieku trzeba coś umieć w budowlance a ja nic nie potrafię i już na pewną się nie nauczę mam tylko zawodówkę jako mechanik ale zawodu się nie nauczyłem mimo szczerych chęci po prostu byłem chyba za głupi do liceum nie chciałem iść bo w gimnazjum miałem same 2 i ledwo zdawałem i na pewną bym sobie nie poradził wiązałem swoją przyszłość z pracą fizyczną ale jestem takim kretynem że za pomocnika na budowie mnie już nie chcą w gimnazjum robiłem za kozła ofiarnego i frajera nad którym można się było znęcać nie mogłem wytrzymać takiego traktowania i wiecznego poniżenia więc zacząłem chodzić na wagary. Pewna dziewczyna zaczęła się mną interesować w gimnazjum ale dałem jej kosza bo wolałem jej oszczędzić wstydu że ma takiego frajera jak ja za chłopaka gdy by moi szkolni oprawcy się dowiedzieli się że mam dziewczynę zaczęli by się z niej naśmiewać że ma taką ciotę za chłopaka wolałem jej tego oszczędzić. W zawodówce w szkole było już ok ale na praktykach bardzo ale to bardzo źle, nie chcę nawet o tym pisać. Jeśli chodzi o dziewczyny to nigdy żadnej nie miałem nie całowałem się nie byłem na radce spacerze z dziewczyną ogólnie to brak jakichkolwiek relacji z dziewczynami mimo 26 lat co mnie cholernie boli. Moje życie towarzyskie jak i zawodowe nie istnieje i nigdy nie istniało, całymi dniami siedzę przy kompie, nie mam samochodu, pracy i gdyby nie moja matka to bym dawną zdechł z głodu dziwie się że mnie jeszcze nie wygnała z domu,jak pracowałem to oczywiście dawałem kasę ale zarabiałem nie wiele wiem że przynoszę wstyd swojej rodzinie i jestem darmozjadem co bardzo mi przeszkadza i boli chciałbym to zmienić ale z każdej pracy mnie wyrzucają. Wstyd mi za siebie przed ludźmi najchętniej bym w ogóle z domu nie wychodził. Mam straszne kompleksy na punkcie ciała uzasadnione, przez te kompleksy nie poszedłem do wojska a bardzo chciałem, w lato też nie mam mowy żeby iść na basen albo na plaże jestem także uzależniony od masturbacji planuje samobójstwo. Mam jeszcze całe mnóstwo problemów ale nie chce już o tym pisać chciałem się trochę wygadać sorry że tak chaotycznie i z błędami <ei29nuda>

Kite

  • Gość
Odp: mój przegryw życiowy
« Odpowiedź #1 dnia: Kwiecień 06, 2014, 20:44:56 »
Dobrze, że napisałeś, to czasami przynosi jakąś małą ulgę. Witaj. :)

Offline Elfka

  • Miss Całokształtu 2013
  • *****
  • Wiadomości: 1595
  • Płeć: Kobieta
Odp: mój przegryw życiowy
« Odpowiedź #2 dnia: Kwiecień 06, 2014, 20:55:06 »
Cześć ghostxx <przytul> Niesamowicie mi przykro, gdy czytam takie rzeczy. Jednak jestem więcej, niż pewna, że wcale nie jest z Tobą aż tak źle, jak piszesz. Założę się, że znalazłabym w Tobie sporo zalet. Dostrzegłam już conajmniej jedną.
Wiedz też, że nie jesteś jedynym z takimi problemami. Tutaj możesz wszystko z siebie wywalić.
Głowa do góry.

Offline pirotehnik

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 68
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: mój przegryw życiowy
« Odpowiedź #3 dnia: Kwiecień 06, 2014, 21:17:46 »
Nie napisze Ci, że jest dobrze, bo sam zdajesz sobie sprawę, że jest do dupy. Najważniejsze, że jesteś tego świadomy.

Nie masz problemu z wyjściem z domu, pójściem do pracy, z poszukaniem pracy. Zacznij robić jakieś małe kroki.

Sam wskazałeś swoje "wady" w pracy w budowlance. Pytanie co zrobiłeś by je wyeliminować?

Ja np się nie znam na budowlance, ale jak coś muszę zrobić to się dowiaduję jak to zrobić i to robię.

Ty masz na pewno większe podstawy w tyj zawodzie niż ktoś zupełnie świeży. Popracuj nad sobą, czytaj, ucz się, obserwuj i zapamiętuj. Rób notatki, próbuj, ćwicz, rozwijaj się. Piszesz, że dużo siedzisz w sieci. Korzystaj z tego, w necie masz masę wiedzy jak zrobić choćby dobrą zaprawę (wspomnianą przez Ciebie).

Mimo, że piszesz, że jest zupełnie źle to czuć, że chcesz, a chęci i świadomość to bardzo dużo.

Głowa do góry, zasuwaj po kolejną pracę, wyciągaj wnioski, słuchaj i obserwuj kolegów z pracy, ucz się. Postaraj się, by każda rzecz, której nie wiesz, nie rozumiesz, nie jesteś pewien była dla Ciebie wyzwaniem i ciekawostką, którą zgłębisz, a tym samym będziesz już wiedział. Nie będziesz popełniał tych samych błędów, będziesz je eliminował i uczył się nowego. Tak się można rozwijać, samemu rozwijać.

Offline Thomas2

  • Z radiem na uszach i wartości swej, w pełni świadomy, świadomy że hej
  • Mityczny użytkownik
  • ********
  • Wiadomości: 5671
  • Keep Calm And Avoid Microbiome Mayhem
Odp: mój przegryw życiowy
« Odpowiedź #4 dnia: Kwiecień 09, 2014, 16:19:17 »
Ja Ci napiszę że zrobienie tych zapraw nie jest łatwe i cos o tym wiem, bo już nie raz na nie kur...ałem  :D Nie ma na opakowaniu żadnej instrukcji na temat proporcji miesznaia, w dodatku gęstośc ulage samoczynnej zmianie w czasie na większą. Nie jest to łatwe. Proponuję Ci zabawę w domu z odmieżaniem proporcji zaprawy w stosunku do wody żeby znaleźć jakieś matematyczne rozwiązanie.

Ja tam wolę gotowe  :)) Ale Ty jako pracownik nie masz wyjścia wiec musisz na spokojnie nauczyć się w domu na ile substancji ile wody dodać żeby była akurat i ile odczekać

W każdym bądź razie łatwe i oczywiste to nie jest i nie tylko Ty masz ten problem :D