Autor Wątek: Nie potrafię wyjść z tego bagna  (Przeczytany 2037 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline sam

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 90
  • Płeć: Mężczyzna
Nie potrafię wyjść z tego bagna
« dnia: Lipiec 23, 2014, 11:34:28 »
Podejrzewam że szybko skasuje to co teraz napiszę,ale zaryzykuje.Choć raz wyrzuce z siebie to co dusze w sobie całe życie.
Od najmłodszych lat byłem odludkiem,nie bawiłem się z dzieciakami na podwórku,zamiast tego gapiłem się przez okno lub uciekałem w fantazjowanie.Ostatnie lata szkoły nauczyciele odwiedzali mnie w domu bo wyjście do szkoły było dla mnie zbyt dużym wyzwaniem i kończyło się zazwyczaj na wagarach w lesie lub innym odludnym miejscu.Żeby załatwić indywidualny tok nauczania musiałem niestety jako 10-latek pójść na 3 miesiące do psychiatryka i od tego czasu zaczęło się poczucie choroby psychicznej,które piętnuje mnie do dnia dzisiejszego.Moje lęki przed wychodzeniem z domu zostały spotęgowane przez urojenia,które zanikły wiele lat temu,ale tak naprawdę wciąż potrafią o sobie przypomnieć na zasadzie "podejrzeń".W chwili obecnej jedynymi znajomymi których mam to osoby poznane w internecie.Czasami uda mi się przenieś znajomość na płaszczyzne rozmów przez telefon.
Mam wrażenie,że nie potrafię i chyba nigdy nie potrafiłem odczuwać radości,nie mam żadnych planów na przyszłość.Od wielu lat każdy dzień jest taki sam - pozbawiony sensu.Jedyne co mnie jeszcze trzyma na tym świecie i sprawia że jakoś trwam to praca,tzn. to że dzięki niej przynajmniej finansowo jakoś wiąże koniec z końcem.Mam już ponad 30 lat i dawno przestałem wierzyć że kiedyś będę cieszyc się zyciem.chyba boję się nawet myśleć zbyt pozytywnie,powrót do rzeczywistości jest wtedy nie do zniesienia.
Jesteśmy naszymi myślami
Stajemy się tym w co wierzymy
Nasze życie jest takie jak je widzimy
Nasze życie jest takie jak je sobie wyobrażamy

Offline Elfka

  • Miss Całokształtu 2013
  • *****
  • Wiadomości: 1595
  • Płeć: Kobieta
Odp: Nie potrafię wyjść z tego bagna
« Odpowiedź #1 dnia: Lipiec 23, 2014, 12:38:39 »
Sam  <przytul> Wiem, że zabrzmi to banalnie, ale nie można się poddawać. Szczególnie, że wciąż jeszcze jesteś młodym człowiekiem. Stosujesz obecnie jakąś formę leczenia? Czy pisząc o napiętnowaniu masz na myśli dystansowanie się wobec Ciebie innych ludzi, czy chodzi o wyrzuty czynione samemu sobie? Pobyt w psychiatryku absolutnie nie czyni Cię osobą drugiej kategorii.
Świetnie, że pracujesz, radzisz sobie finansowo, nie boisz się wziąć do ręki telefonu... Sądzę, że nie powinieneś bać się pozytywnego myślenia - ono naprawdę potrafi przynieść wymierne skutki i sprzyja znajdywaniu rozwiązań.

Offline sam

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 90
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Nie potrafię wyjść z tego bagna
« Odpowiedź #2 dnia: Lipiec 23, 2014, 13:02:28 »
Dziękuje Elfka
Od prawie 20 lat znieczulam się neuroleptykami.Antydepresanty i leki przeciwlękowe też nie są mi obce.Nie zabardzo chcę o tym pisać (to forum dla fobików),ale od dziecka mam zdiagnozowaną schizofrenie paranoidalną.Obecnie jestem w dlugiej remisji i chyba dlatego ta samotność z większą śiłą mnie uderza,chciałoby się zapomnieć o tym wszystkim i zacząc układać sobie życie od nowa.Tyle razy próbowałem jeszcze raz spróbować wyjść do ludzi i za każdym razem upadałem jeszcze niżej,często kończyło się to próbą odebrania sobie życia.Nie chcę żeby zostało to odebrane jako wołanie o pomoc,doskonale wiem że jedynie ja sam mogę cos z tym zrobić.Zawsze duśiłem w sobie wszelkie smutki,dzisiaj coś mnie naszło na użalanie się nad sobą :) Mam nadzieję że szybko mi przejdzie.
Dzięki ;)
Jesteśmy naszymi myślami
Stajemy się tym w co wierzymy
Nasze życie jest takie jak je widzimy
Nasze życie jest takie jak je sobie wyobrażamy

Offline docanas

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 128
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Nie potrafię wyjść z tego bagna
« Odpowiedź #3 dnia: Październik 01, 2014, 12:50:52 »
Mam już ponad 30 lat i dawno przestałem wierzyć że kiedyś będę cieszyc się zyciem.chyba boję się nawet myśleć zbyt pozytywnie,powrót do rzeczywistości jest wtedy nie do zniesienia.
Ja zmusiłem się, żeby pozwolić sobie na pozytywne myslenie i wierzę.