Autor Wątek: Moja historia, zapraszam do komentarzy  (Przeczytany 4758 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline typowy_seba

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 7
  • Płeć: Mężczyzna
Moja historia, zapraszam do komentarzy
« dnia: Sierpień 28, 2014, 21:16:24 »
Witajcie, to będzie raczej długa historia, ale postaram się napisać ją ciekawie.

Na wstępie zacznę od tego co mówią o mnie do tej pory przerobione testy osobowości z internetu czy z książek psychologicznych które przeczytałem. Niektórzy z Was może je znają.

- Enneagram: typ 5w4
- książka: Oldham John, Morris Lois B - Twój psychologiczny autoportret: Główne cechy które wyszły to samotniczy, poważny, czujny, wrażliwy

I ostatni test z którym większość tutaj się pewnie zetknęła czyli test na fobię społeczną Liebowitza. W ostatnich 3 tygodniach robiłem go 3 razy (na różnych stronach internetowych, z trochę innym tłumaczeniem) i wychodziły mi bardzo różne wyniki (to aż szokujące że w zależności od dnia mam aż takie różnice), ale każdy z nich kwalifikował do fobii społecznej. Poszczególne rezultaty to 85, 79, 66, czyli jestem gdzieś między wyraźną a silną fobią społeczną.

55-65 - Umiarkowana fobia społeczna (umiarkowana socjofobia)
65-80 - Wyraźna fobia społeczna (wyraźna socjofobia)
80-95 - Silna fobia społeczna (silna socjofobia)
Więcej niż 95 - Bardzo silna fobia społeczna (bardzo silna socjofobia)


Teraz trochę o "mojej historii". Żadnych traumatycznych przeżyć z dzieciństwa czy wczesnej młodości które mogły by się przyczynić u mnie do powstania fobii raczej nie było. Więc zacznę od momentu od którego zacząłem obserwować u siebie pierwsze oznaki "odosobnienia". Było to prawie 15 lat temu na początku szkoły średniej (dziś dobijam do trzydziestki). W skrócie napiszę tylko (bo przeszłość nie ma dla mnie takiego znaczenia), że był to czas w którym stopniowo zacząłem rezygnować z życia towarzyskiego, wszelkiego rodzaju imprez, a sytuacja ta trwała całą szkołę średnią i nie wiele zmieniło się na studiach, gdzie przez 5 lat znajomi wyciągnęli mnie na imprezę średnio raz na rok, mimo dużo częstszych prób.

Przez kolejne 5 lat po studiach udało mi się "uformować" niezwykle zadowalające jak dla fobika życie. Moja zdalna praca, którą mogę wykonywać w domu dodatkowo za bardzo przyzwoite pieniądze sprawia, że mogę żyć wygodnie, bez kontaktów z ludźmi, bez odpowiedzialności za innych, bez strachu o przyszłość.

Jestem niezależny od ludzi, to dla mnie ogromny plus, nie jestem współodpowiedzialny za dzieci, związek, pracę, jeżeli już jestem za coś odpowiedzialny (a jest takich rzeczy naprawdę niewiele) to na ogół całkowicie. To dla mnie też ogromny plus, że nie muszę brać odpowiedzialności za coś nad czym nie mam pełnej kontroli. I te właśnie fakty sprawiają że ta moja samotność przez długi czas była przeze mnie postrzegana jako stan prawie idealny.

Rok temu (może nawet trochę wcześniej) mimo mojego wygodnego życia stwierdziłem że czegoś mi brakuje, że nie potrafię się prawdziwie cieszyć, że moje życie zmierza do nikąd. Postanowiłem zidentyfikować problemy i udać się z nimi do jakiegoś specjalisty. Tych problemów (spraw w życiu których stan mi nie odpowiada) ostatecznie znalazłem bardzo dużo i to może była też jedna z przyczyn tego, że terapia nie do końca się udała, ponieważ nie potrafiłem tak do końca stwierdzić jaki ma być jej cel.

Nie będę tutaj opisywał wszystkich problemów które wyodrębniłem, zwłaszcza że część z nich dzięki terapii została przynajmniej częściowo rozwiązana. Skupię się na istocie czyli na fobii społecznej czyli na strachu przed ludźmi (relacjami), bo tutaj nie widzę u siebie żadnego postępu i głównie przez to zarejestrowałem się na tym jakże czcigodnym forum  <shy>

Nigdy nie byłem w żadnym związku. Subiektywne odczucie lęku do kobiet jest u mnie duuużo wyższe niż w przypadku facetów. Przez to też nigdy nie powiedziałem żadnej kobiecie, że mi się podoba. Raz tylko (10 lat temu) podjąłem próbę i napisałem pewnej dziewczynie na gg że jest ładna i myślę że to zdarzenie bardzo odbiło się na mojej psychice. Nie pamiętam nawet już jak na to zareagowała - raczej neutralnie, ale w mojej głowie pojawiły się setki myśli, cytując klasyka "co ty żeś od...ł", "po co mi to", "no fajnie napisałem to a teraz kompletnie nie mam pomysłu o czym dalej z nią rozmawiać, jak powinien wyglądać dalszy krok", moje myśli podsycały reakcje organizmu czyli podwyższony poziom hormonu stresu, który niektórzy nazywają "motylami w brzuchu", a mi dawał tylko bezsenne noce i niepokój i było to fatalne uczucie. Tak fatalne że potem odezwałem się tylko jeszcze kilka razy do tej dziewczyny żeby "łagodnie wygasić zainteresowanie" które wykazałem. Od tej pory stwierdziłem że jak tak ma wyglądać zakochanie czy jego początki to ja p****e taki biznes i nigdy już więcej żadnej dziewczynie nie powiem, że mi się podoba. Jak postanowiłem tak też zrobiłem  :]

Wracając jednak do teraźniejszości to w ostatnich miesiącach doszedłem do wniosku, że stres w rozmowach z ludźmi (szczególnie kobietami) niszczy chwile w moim życiu, które mogłyby być radosne i tak oto postanowiłem wybrać się do psychologa. Moimi największymi lękami odnośnie spotkań z kobietami (które mi się podobają) było to, że nie będziemy mieli o czym rozmawiać oraz że z nerwów zacznę się jąkać, robić czerwony czy zaczną mi się trząść ręce (takie symptomy miewałem w przeszłości podczas publicznych przemówień). Aby sprawdzić trafność moich lęków, a jednocześnie spróbować rozwiązać inne problemy nie tylko związane z fobią postanowiłem zastosować manewr taktyczny  <hahaha> W ten oto sposób zdecydowałem wybrać się do psychologa, którego kryterium wyboru było jedno: miała to być najładniejsza kobieta ze wszystkich psychoterapeutek w moim (dużym) mieście, których zdjęcia znalazłem w internecie .

No i tak się stało, rozpocząłem terapię z jednoczesnym obserwowaniem swoich reakcji na osobę mojej psychoterapeutki :P Moje obawy okazały się raczej mocno nieuzasadnione i mimo że to psycholog prowadzi na ogół rozmowę i to dzięki temu jest o czym rozmawiać, a atmosfera tej rozmowy różni się mocno od normalnej relacji to jednak dużo dzięki temu zyskałem pewności siebie. Jest też niestety druga strona medalu, bo łatwo się domyślić jak mogą się zakończyć regularne spotkania z kobietą która bardzo ci się podoba, a dodatkowo jest specjalistką w stwarzaniu atmosfery bezpieczeństwa i akceptacji. Nie ważne czy nazwę to zauroczeniem, miłością czy może przeniesieniem (takie psychologiczne określenie na uczucia do terapeuty), w każdym razie  zdałem sobie sprawę że ONA znaczy dla mnie zdecydowanie za dużo, a przez to dodatkowo nie potrafiłem być szczery (im bardziej na kimś mi zależy tym mniej mu mówię o swoich emocjach i uczuciach). Porzuciłem więc terapię i dziś już minęły 2 miesiące od tego wydarzenia.

Te dwa miesiące to chyba jedne z najtrudniejszych chwil w moim życiu, wspomnienia i obrazy jej twarzy i jej głosu pojawiały się nie tylko w momentach "wolnego umysłu", ale także czasami przerywały mi zajęcia które wymagają koncentracji. Zabawne było to, że nawet jak z kimś rozmawiałem to czasami przestawałem słuchać co do mnie mówi i pojawiała mi się w głowie jej twarz.

Jest ciężko ale myślę że to jakoś przetrwam, przeczekam i te obrazy za jakieś pół roku rok czy dwa wyparują i wrócę do "normalności".

Teraz tylko jakie z tego wyciągnąć wnioski? Według mnie nasuwają się następujące:
- psychoterapia coś mi dawała więc być może jest sens do niej wrócić w przyszłości (u jakiegoś faceta tym razem  <old>)
- nie rozmawiać z kobietami, żeby nie dopuścić żeby coś takiego pojawiło się w przyszłości
Ewentualnie do Pani w sklepie można się odezwać żeby musztardę i dwie bułki zza lady podała :D

Tyle o mojej terapii i o moim genialnym pomyśle który wprowadził mnie w łagodnie mówiąc niezbyt przyjemną sytuację życiową.

Chciałbym jeszcze opisać co w mojej fobii jest typowe a co nietypowe. Może znajdzie się tu ktoś kto pomoże mi znaleźć tego źródło i poradzić z czym mogę walczyć i jest sens walczyć a z czym nie i czy to rzeczywiście jest (tylko) fobia społeczna czy może jeszcze jakieś inne zaburzenie jemu towarzyszące. 

Nietypowe:
- lubię przebywać w dużych skupiskach ludzkich (galerie handlowe, kino, restauracje)
- lubię patrzyć ludziom w oczy
- potrafię i lubię rozmawiać z pojedynczymi ludźmi
- nie mam żadnych kompleksów odnośnie swojego wyglądu, przeciwnie twierdzę że nie jest ze mną źle :P

Typowe
- Strach przed przemówieniami publicznymi i towarzyszące temu objawy trzęsącego się głosu i rąk szybszego bicia serca i oddechu.
- Ogromna niechęć do jakichkolwiek imprez na których będzie więcej niż 1 osoba której nie znam oraz do większych uroczystości rodzinnych.
- Brak potrzeby kontaktu z rodziną którą kocham czy najlepszymi przyjaciółmi w regularnych i częstych odstępach czasowych. Bywa że czasami nawet tak jakoś wyjdzie że przez 2 czy 3 miesiące nie odzywam się do najlepszego przyjaciela bo po prostu nie brakuje mi takiego kontaktu.
- Strach przed jakimikolwiek nowymi znajomościami.

I właśnie na tym ostatnim punkcie chciałbym się skupić. Dlaczego? Ponieważ zastanawiałem się po tej sytuacji z moją terapeutką czy mam szansę stworzyć kiedyś w życiu jakiś związek z kobietą. Najgorsze jest to, że sam nie wiem czy tego chcę - bardzo długo nie chciałem, ale teraz brak bliskości drugiej osoby która by mnie rozumiała i kochała zaczyna mi chyba coraz bardziej doskwierać, podejrzewam że to może się nasilać (chociaż mogę się mylić i być może moje aktualne myślenie jest spowodowane ostatnimi doświadczeniami).

Tak jak wspominałem na początku mam bardzo wygodne życie, nie jestem przekonany czy jest sens z niego rezygnować i tracić tak dużo zyskując "tylko" miłość która zresztą może również się skończyć.

Wracając do tego strachu, oporu przed jakimikolwiek nowymi znajomościami, przedstawię 3 niedawne historie które pokazują jak bardzo tutaj jestem upośledzony:

1. Byłem u pewnej fryzjerki 2 razy. Za pierwszym razem coś tam pogadaliśmy w miarę fajnie się rozmawiało, za drugim też coś tam gadka szła ale w pewnym momencie ta fryzjerka zadała mi pytanie czy żona też do nas do salonu przychodzi :D Odebrałem to jako próbę wysądowania czy mam żonę i oczywiście już więcej w tym salonie się nie pojawiłem :D

2. Biegam sobie trochę i ostatnio w jednym tygodniu 3 dni z rzędu biegałem wyjątkowo w podobnych godzinach i podobną trasą i wymijałem się z dosyć ładną biegaczką, która w pierwszym dniu tylko spojrzała, w drugim lekko się uśmiechnęła w trzecim ten uśmiech był za szeroki. Już więcej tam o tej porze nie biegam   :P

3. Kupuję często obiady w dowozie z takiego baru, zawsze się podaje zamówienie adres i numer telefonu. Ostatnio mi zaczął koleś mówić - "o to stały klient" co wzbudziło moje zaniepokojenie, no ale dalej tam kupuje bo za dobre mają żarcie i to wygrywa jednak  ;D

Schemat mojego strachu przed nowymi znajomościami jest prosty. Potrafię rozmawiać z daną osobą spokojnie i sprawia mi to przyjemność o ile mam świadomość że to będzie nasza pierwsza i ostatnia rozmowa (np. w pociągu w podróży).

Pierwsze symptomy lęku pojawiają się u mnie kiedy ktoś daje mi do zrozumienia że mnie zapamiętał. Lęk się wzmaga kiedy ten ktoś próbuje porozmawiać ze mną o czymś nietypowym dla naszych dotychczasowych kontaktów - pojawia się wtedy zagrożenie powstania "znajomości". Na ogół na tym etapie jeżeli jest to kobieta to zawsze to ucinam, żeby nie doszło do momentu kiedy ona mogła by pomyśleć o związku.

Na koniec jeszcze dodam, że potrzeba samotności i radość jaką z niej czerpię to też jest coś co ma dla mnie bardzo dużą wartość. Kiedy przebywam z ludźmi (rodziną czy przyjaciółmi) z którymi czuję się całkowicie swobodnie to i tak po takich spotkaniach, mimo że się z nich cieszę to muszę "odpocząć" przebywając parę dni w samotności. 

Będę wdzięczny za jakiekolwiek komentarze czy spostrzeżenia. Ten temat będę pewnie traktował na zasadzie bloga od czasu do czasu pisząc czy coś się u mnie zmieniło zarówno w życiu jak i myśleniu. Pozdro dla wszystkich fobików.

Iwona

  • Gość
Odp: Moja historia, zapraszam do komentarzy
« Odpowiedź #1 dnia: Sierpień 28, 2014, 21:42:01 »
Pewne rzeczy są u Ciebie faktycznie dość nietypowe. Zwłaszcza ten zupełny brak lęku przy pierwszych kontaktach... To co najmniej godne podziwu. ^^

Ta terapeutka stwierdziła u Ciebie fobię społeczną? Miałeś postawioną konkretnie taką diagnozę, czy ogólnie rozmawialiście tylko o Twoich lękach, a sam określiłeś się jako fobika społecznego?

Offline abcczasamid

  • Legendarny użytkownik
  • *******
  • Miejsce pobytu: Warszawa
  • Wiadomości: 3248
  • Płeć: Mężczyzna
  • Mam smoka i nie zawaham się go użyć
Odp: Moja historia, zapraszam do komentarzy
« Odpowiedź #2 dnia: Sierpień 28, 2014, 22:49:35 »
Powiem tobie jak facet facetowi. Nie masz żadnej fobii, a zwyczajnie zdziwaczałeś oraz zdziczałeś przed komputerem .  Komputer jest to fajna sprawa, który pozornie daj złudne poczucie istnienia, a w rzeczywistości przerabia człowieka w zombie
 Nie jesteś zdolny do zawierania żadnych kontaktów, czy to z kobietami lub facetami, bo komputer to w tobie zabił, a dokładnie zabił  wszystkie ludzkie odruchy oraz naturalne instynkty . Kobiet sie boisz, bo nie masz żadnego doświadczenia, bo niby skąd je masz mieć ?
Od rodziny się izolujesz, bo  boisz się drażliwych pytań o żonę, o dzieci itd. Jeszcze trochę rodzina zacznie się zastanawiać, czy przypadkiem nie jestes gejem, ale pewnie juz są takie rozmowy ;)
Do tego pewnie dochodzi jeszcze uzależnienie od pornosów.
 Jedna osoba na tym forum fajnie to nazwał "wyższy level odludka", a ty pewnie w tej "grze" jesteś na tym najwyższym levelu. Oczywiście te levele sam sobie nabijaz siedzą każdego dnia przed komputerem .
   .Takie jest moje zdanie ...
Wyłącz wszystkie komputery, telefony, tablety, telewizory przynajmniej na 14 dni, a zobaczysz czym jest klasyczny "zjazd" . Moim zdaniem nie wytrzymasz nawet kilku dni ....
Kiedy ostatni raz byłeś a jakimś urlopie,  podczas którego nie dotykałeś sie do  komputera ?
« Ostatnia zmiana: Sierpień 28, 2014, 22:52:09 wysłana przez abcczasamid »

Iwona

  • Gość
Odp: Moja historia, zapraszam do komentarzy
« Odpowiedź #3 dnia: Sierpień 28, 2014, 23:02:28 »
Ja tam nie wiem, nie oceniam, kto jest uzależniony od pornosów, a kto nie, ale moim (oj baaardzo skromnym) zdaniem to też nie jest fobia społeczna. Po pierwsze już sam wiek (początek liceum), w którym pojawiły się objawy jest dość późny, jak na FS... Zwykle to jest koniec podstawówki/początek gimnazjum. Generalnie zgadzam się z Abc, to może bardziej odizolowanie się? Sam pisałeś, że Ci jest tak po prostu wygodnie... A lęki mogą wynikać z wyjątkowości, rzadkości niektórych sytuacji.

Offline typowy_seba

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 7
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Moja historia, zapraszam do komentarzy
« Odpowiedź #4 dnia: Sierpień 29, 2014, 00:07:26 »
Cytuj
Ta terapeutka stwierdziła u Ciebie fobię społeczną? Miałeś postawioną konkretnie taką diagnozę, czy ogólnie rozmawialiście tylko o Twoich lękach, a sam określiłeś się jako fobika społecznego?

No właśnie żadnej nazwy zaburzenia od niej nie usłyszałem, ale nie jestem pewien  czy tego nie stwierdziła. Nie spytałem się o to i teraz tego trochę żałuję czy według niej kwalifikowałem się pod którąś z chorób wyszczególnionych w DSM czy ICD.

Sam siebie zdiagnozowałem można tak powiedzieć a to dlatego, że zaufałem testowi Liebowitza. Co innego gdyby mi wyszła umiarkowana fobia, ale podczas pierwszego wypełniania testu wyszła mi wyraźnie fobia silna czyli prawie ta najwyższa możliwa w skali... W dwóch kolejnych podejściach wyszła fobia wyraźna. Słowo "wyraźna" jest dla mnie dość znaczące tzn. moim zdaniem określa tyle, że nie ma wątpliwości że to jednak fobia.

Cytuj
Sam pisałeś, że Ci jest tak po prostu wygodnie... A lęki mogą wynikać z wyjątkowości, rzadkości niektórych sytuacji.


No i właśnie tu jest pies pogrzebany, że ja nie potrafię określić, czy moje odseparowanie wynika z lęków, czy moje lęki wynikają z odseparowania. W każdym razie gdybym nawet miał pewność że fobii nie mam to nie wiem, czy stan w którym jestem nie jest nawet gorszy bo fobię można leczyć a co ja mam i czy to da się leczyć?

abcczasamid - ale mi pojechałeś :P wiesz cenię bardzo Twoją wypowiedź, jest w niej sporo prawdy - szczerze mówiąc sam od kilku lat zacząłem się zastanawiać, czy główną przyczyną tego jaki jestem nie jest przypadkiem komputer, który pojawił się u mnie w domu gdy miałem 13 lat, a przed nim nie miałem żadnych problemów w relacjach z ludźmi.  Na pewno to miało wpływ, ale nie wiem czy aż tak decydujący. W kilku kwestiach nie trafiłeś z "diagnozą". Chciałbym żebyś przeczytał z czym się nie zgadzam i powiedz czy podtrzymujesz swoją opinię o mnie

Cytuj
Od rodziny się izolujesz, bo  boisz się drażliwych pytań o żonę, o dzieci itd
W tym nie ma nawet cienia prawdy. Te pytania już się pojawiały nie raz i może na początku mnie trochę irytowały (ale nigdy się ich nie bałem), ale dzisiaj są nawet dla mnie zabawne i zawsze potrafię na nie odpowiedzieć w taki sposób, że nawet dzięki temu się podbudowuję i poprawia mi się humor. Brak potrzeby kontaktu z rodziną jednak dalej występuje. Czy odwiedzę rodziców raz na 3 tygodnie czy raz na 3 miesiące to nie ma dla mnie żadnego znaczenia i niczego mi nie brakuje mimo że są dla mnie najważniejszymi ludźmi i jakbym miał za nich umrzeć to zrobiłbym to bez wahania.

Cytuj
Do tego pewnie dochodzi jeszcze uzależnienie od pornosów.
Podobno uzależnienie zostaje do końca życia - jeżeli tak, to rzeczywiście masz rację, ale ja w każdym razie ten etap zostawiłem już za sobą (oby bezpowrotnie)

Cytuj
Wyłącz wszystkie komputery, telefony, tablety, telewizory przynajmniej na 14 dni, a zobaczysz czym jest klasyczny "zjazd" . Moim zdaniem nie wytrzymasz nawet kilku dni .... Kiedy ostatni raz byłeś a jakimś urlopie,  podczas którego nie dotykałeś sie do  komputera ?

Nie wiem o jaki zjazd Ci chodzi. W każdym razie tutaj znowu się pomyliłeś z diagnozą. Akurat 14 dni może nie ale krótsze okresy 7 - 10 dniowe (bo tyle trwał urlop) całkowitego odcięcia od sieci (poza sprawdzaniem ewentualnie drogi na mapie)  mam za sobą. I nie przeczę są to dla mnie trudne chwile, ale jest to trudność z którą spokojnie sobie radzę i wytrzymuję. Jestem mistrzem organizacji czasu w taki sposób, żeby go nie spędzać z innymi ludźmi. Prawie 15 lat doświadczenia w tym zawodzie robi robotę :D Jak nie mam komputera to znajdę sobie książkę, sudoku, krzyżówkę, rower, bieganie, słuchanie muzyki czy jakieś inne sporty, ostatecznie pójście do restauracji, zoo czy teatru (o ile musiałbym też zrezygnować z kina do którego również lubię chodzić).


« Ostatnia zmiana: Sierpień 29, 2014, 00:09:25 wysłana przez typowy_seba »

Offline abcczasamid

  • Legendarny użytkownik
  • *******
  • Miejsce pobytu: Warszawa
  • Wiadomości: 3248
  • Płeć: Mężczyzna
  • Mam smoka i nie zawaham się go użyć
Odp: Moja historia, zapraszam do komentarzy
« Odpowiedź #5 dnia: Sierpień 29, 2014, 00:16:20 »
Przez te  7- 10 dni nawet poczty nie sprawdzałeś ? Nie próbowałeś szukać zasięgu chociaż na chwilę ?
 
« Ostatnia zmiana: Sierpień 29, 2014, 00:24:56 wysłana przez abcczasamid »

Offline Elfka

  • Miss Całokształtu 2013
  • *****
  • Wiadomości: 1595
  • Płeć: Kobieta
Odp: Moja historia, zapraszam do komentarzy
« Odpowiedź #6 dnia: Sierpień 29, 2014, 00:16:31 »
Nie wiem, czy masz fobię, czy nie, nie mnie to diagnozować, ale takie wyniki testu nie biorą się z nikąd.
Widać ewidentnie, że tutaj długoletnie przyzwyczajenie do opisanego stylu życia zrobiło swoje.
Z jednej strony ciepła posadka we własnym pokoiku i święty spokój, ale z drugiej właściwy każdemu z nas instynkt stadny, który zakłóca tę całą sielankę, od czasu do czasu nagabując, że trzeba wyjść i się zakochać.
Niestety wygenerowałeś w sobie klasyczny lęk przed tym co nieznane. I teraz będziesz się tak szarpał, dopóki nie spróbujesz przeskoczyć przez tę barierę i zobaczyć co się za nią kryje. Bozia urody nie poskąpiła, więc powinno Ci być (przynajmniej teoretycznie) łatwiej rozpocząć znajomość z jakąś kobietą.
Przebrnij przez trudny początek, a dalej prawdopodobnie okaże się, że nie taki diabeł straszny.

Offline Thomas2

  • Z radiem na uszach i wartości swej, w pełni świadomy, świadomy że hej
  • Mityczny użytkownik
  • ********
  • Wiadomości: 5671
  • Keep Calm And Avoid Microbiome Mayhem
Odp: Moja historia, zapraszam do komentarzy
« Odpowiedź #7 dnia: Sierpień 29, 2014, 00:29:52 »
Zabórzenia lękowe jeśli są, pojawiają się stale i utrudniają życie to o zdrowiu psychicznym już mówić nie można.


Offline abcczasamid

  • Legendarny użytkownik
  • *******
  • Miejsce pobytu: Warszawa
  • Wiadomości: 3248
  • Płeć: Mężczyzna
  • Mam smoka i nie zawaham się go użyć
Odp: Moja historia, zapraszam do komentarzy
« Odpowiedź #8 dnia: Sierpień 29, 2014, 00:31:31 »
Z lęku do kobiet, to się można bardzo prosto wyleczyć

Offline Obrazem

  • Mikołaj 2013
  • *****
  • Miejsce pobytu: Krosno / Rzeszów
  • Wiadomości: 302
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Moja historia, zapraszam do komentarzy
« Odpowiedź #9 dnia: Sierpień 29, 2014, 00:42:47 »
Na wynik testów ma także wpływ bieżący stan nastroju, dlatego wyniki jednego testu bywają różne.

Cytuj
bezsenne noce i niepokój i było to fatalne uczucie. Tak fatalne że potem odezwałem się tylko jeszcze kilka razy do tej dziewczyny żeby "łagodnie wygasić zainteresowanie" które wykazałem
Trudno zakładać, że każdy myśli w ten sam sposób. Ludzie różnie reagują na komplimenta. Jedni się z nich cieszą w duchu, inni otwarcie, a kolejni zdziwieniem itd. Rozmawiając - pisząc - za pośrednictwem komunikatora trudno to odgadnąć. Nawet jeśli założyłeś, że rozmówczyni potraktowała słowa co najmniej obojętnie, to nie znaczy, że tak rzeczywiście było.

Cytuj
zdecydowałem wybrać się do psychologa, którego kryterium wyboru było jedno: miała to być najładniejsza kobieta ze wszystkich psychoterapeutek w moim (dużym) mieście
Ale pomysłowy manewr taktyczny ciekawy :) Tylko że to nie jest to samo co rozmowa z kobietą, która ci się podoba, a z kobietą, która ma ciebie wysłuchać bo takie jest jej zadanie. Nastawienie rozgrywa się w środku. Są też kobiety w okienku na poczcie, w kiosku, na chodniku i telefoniczni domokrążcy.

Cytuj
Jest też niestety druga strona medalu, bo łatwo się domyślić jak mogą się zakończyć regularne spotkania z kobietą która bardzo ci się podoba, a dodatkowo jest specjalistką w stwarzaniu atmosfery bezpieczeństwa i akceptacji.
Ja specjalistą nie jestem, ale obawiam się, że to nierzadka sytuacja, ponieważ była to osoba, która potrafiła cię wysłuchać i poświecić swój czas (mimo że taki jest jej zawód). Równocześnie popełniła jednak zwodowy błąd, że podczas terapii nie była wyłącznie nauczycielem, a dopuściła do tego, że stała się dla ciebie kimś również kimś więcej.
Cytuj
wspomnienia i obrazy jej twarzy i jej głosu
Cytuj
Jest ciężko ale myślę że to jakoś przetrwam, przeczekam i te obrazy za jakieś pół roku rok czy dwa wyparują i wrócę do "normalności".
Jeśli ci to doskwiera, możesz uczynić kolejny krok - udać się do niej i powiedzieć o tym (hard version) lub uświadomić sobie, że jako terapeutka wie jak rozmawiać z ludźmi, aby poczuli się lepiej i dlatego też wystąpiło przywiązanie emocjonalne, którego brakowało w rzeczywistości do innej osoby. Ewentualnie
Cytuj
psychoterapia u faceta tym razem

Dopiszę od siebie
Nietypowe:
- lubię przebywać w dużych skupiskach ludzkich (galerie handlowe, kino, restauracje) ci ludzie są blisko, ale nie masz znimi bezpośrednio do czynienia, równocześnie zmniejszają w niewielkim stopniu odosobnienie, która doskwiera
- lubię patrzyć ludziom w oczy  jeśli głównie wtedy gdy słuchasz, a nie gdy mówisz, to jest to "zdrowa" cecha introwertyka
- potrafię i lubię rozmawiać z pojedynczymi ludźmi to również, jw (:
- nie mam żadnych kompleksów odnośnie swojego wyglądu, przeciwnie twierdzę że nie jest ze mną źle :P

Typowe
- Strach przed przemówieniami publicznymi i towarzyszące temu objawy trzęsącego się głosu i rąk szybszego bicia serca i oddechu. analogicznie do pierwszej pauzy - tutaj akurat wielu ludzi skupia na tobie uwagę i stąd ten stres
- Ogromna niechęć do jakichkolwiek imprez na których będzie więcej niż 1 osoba której nie znam oraz do większych uroczystości rodzinnych. impreza to taki sposób większości na spędzanie wolnego czasu - tak się przyjęło - ale jest gro ludzi, którym to nie odpowiada, może i to bie wystarczy jedna na rok, albo nawet rzadziej, a wolisz spędzać piątki czy soboty w inny sposób, to tak samo normalne
- Brak potrzeby kontaktu z rodziną którą kocham czy najlepszymi przyjaciółmi w regularnych i częstych odstępach czasowych. Bywa że czasami nawet tak jakoś wyjdzie że przez 2 czy 3 miesiące nie odzywam się do najlepszego przyjaciela bo po prostu nie brakuje mi takiego kontaktu. gdy się człowiek odosabnia, to niestety tak się dzieje
- Strach przed jakimikolwiek nowymi znajomościami.

Cytuj
2. Biegam sobie trochę i ostatnio w jednym tygodniu 3 dni z rzędu biegałem wyjątkowo w podobnych godzinach i podobną trasą i wymijałem się z dosyć ładną biegaczką, która w pierwszym dniu tylko spojrzała, w drugim lekko się uśmiechnęła w trzecim ten uśmiech był za szeroki. Już więcej tam o tej porze nie biegam   :P
Gdy ja biegam to tak rzadko trafiam na innego biegacza, że gdy w końcu trafię, to przynajmniej zawieszam wzrok albo się uśmiechnę. Miło jest spotkać drugą osobę, która akurat zajmuje się również taką czynnością którą się lubi, myślę że ona sama po prostu się w tym momencie śmiała z samej siebie, że też dała się namówić na bieganie. Bez zobowiązań wystarczy każdorazowo palnąć "cześć" i lecieć dalej ^^

Cytuj
3. Kupuję często obiady w dowozie z takiego baru, zawsze się podaje zamówienie adres i numer telefonu. Ostatnio mi zaczął koleś mówić - "o to stały klient" co wzbudziło moje zaniepokojenie, no ale dalej tam kupuje bo za dobre mają żarcie i to wygrywa jednak  ;D
Chciał być miły, ale widzisz, pomimo wszystko, nie odstraszyło cię to ;D

Cytuj
Będę wdzięczny za jakiekolwiek komentarze czy spostrzeżenia.
No toś się doigrał, bo się tak rozpisałem, że na sam widok odechciewa się czytać  <hm>
« Ostatnia zmiana: Sierpień 29, 2014, 01:09:42 wysłana przez Obrazem »

Kapsel?

Samotności, jakaś ty przeludniona!

Offline Elfka

  • Miss Całokształtu 2013
  • *****
  • Wiadomości: 1595
  • Płeć: Kobieta
Odp: Moja historia, zapraszam do komentarzy
« Odpowiedź #10 dnia: Sierpień 29, 2014, 00:46:24 »
Z lęku do kobiet, to się można bardzo prosto wyleczyć
"Tak? A jak?" - zapytałby z pewnością niejeden fobik.

Offline typowy_seba

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 7
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Moja historia, zapraszam do komentarzy
« Odpowiedź #11 dnia: Sierpień 29, 2014, 01:16:49 »
Z lęku do kobiet, to się można bardzo prosto wyleczyć
"Tak? A jak?" - zapytałby z pewnością niejeden fobik.

No właśnie :)

Obrazem Bardzo dziękuję za Twoją dogłębną analizę, na pewno nie raz będę wracał do Twojego posta, bo podałeś mi tam wiele ciekawych uwag.

Kite

  • Gość
Odp: Moja historia, zapraszam do komentarzy
« Odpowiedź #12 dnia: Sierpień 29, 2014, 01:26:49 »
;;
« Ostatnia zmiana: Sierpień 29, 2014, 12:48:58 wysłana przez Iso »

Offline abcczasamid

  • Legendarny użytkownik
  • *******
  • Miejsce pobytu: Warszawa
  • Wiadomości: 3248
  • Płeć: Mężczyzna
  • Mam smoka i nie zawaham się go użyć
Odp: Moja historia, zapraszam do komentarzy
« Odpowiedź #13 dnia: Sierpień 29, 2014, 10:26:00 »
 moment zasugerujecie mu, że ma schizofrenie :)), a to zwykłe uzależnienie od komputera, a raczej od zycia wirtualnego. Znaczy stwierdzenie  "zwyke" nabiera tutaj wymiaru stwierdzenia "tragiczne"

@typowy_seba pisząc o teście polegającym na odizolowaniu od wszystkich sprzętów podłączonych do sieci nie chodziło mi o przymus np. brak zasięgu, ale o celowe odizolowanie.  Będąc u siebie w domu nie korzystaj z niczego co jest podłączone do internetu, a po paru dniach przekonasz się o czym ja  piszę
Nie wiesz czym jest "zjazd" ? "Zjazd" to uczucie, ze czegoś tobie brakuje, chodzisz bez sensu, sam nie wiesz czego chcesz, myślisz tylko o jednym i w konsekwencji dążysz do zaspokojenia określonych potrzeb. Gdy już zaspokoisz te potrzeby, to wymyślasz jakieś głupie wytłumaczenie .
Poznasz to uczucie, gdy we własnym domu nie będziesz korzystał z internetu, ale internet będzie aktywny.
 W kwestii rodziny, to u ciebie wygląda wszystko normalnie. Jesteś dorosły, masz swoje życie i odwidzenie rodziców raz na jakiś czas jest czymś zwyczajnym. Gdybyś z rodzicami mieszkał i oglądał ciotki częściej, niż raz w tygodniu wtedy do tekstów typu "Kiedy będziesz miał zone" miałbyś inny stosunek
 Wychodzi na to,ze z tobą jeszcze nie jest, aż tak źle, bo masz jeszcze jakiś tam znajomych, ale i to się skończy :)
Cytuj
No właśnie :)
Jesteś prawie 30 letnim prawiczkiem, który nigdy nie miał żadnego bliskiego kontaktu z kobietą i dziwisz się, ze  się ich boisz. W kwestii doświadczenia życiowego zatrzymałeś się na poziomie 13 letniego chłopaka, a  Cała twoja wiedza kończy się w momencie, gdy zasiadłeś przed komputerem, tak to niestety działa.
Nie napiszę ci wprost co powinieneś zrobić, ale chyba nie liczysz na to, ze dziewictwo stracisz w jakimś płomiennym romansie p wielkiej miłości ? Zwłaszcza, ze stosunek "normalnych" kobiet do tak starego prawiczka jest bardzo negatywny.
Masz wygląd, masz pieniądze, masz ciekawa pracę,nie masz żadnej fobii,  ale nie masz doświadczenia seksualnego,i kto jest tobie w stanie w tym pomóc ?
« Ostatnia zmiana: Sierpień 29, 2014, 10:28:34 wysłana przez abcczasamid »

Offline typowy_seba

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 7
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Moja historia, zapraszam do komentarzy
« Odpowiedź #14 dnia: Sierpień 29, 2014, 12:48:12 »
Fajnie, że pojawiają się tutaj tak różne komentarze i opinie.

Iso
Twoje spostrzeżenie o osobowości schizoidalnej bardzo do mnie trafiło, poczytałem trochę o tym na innych stronach i tak wiele objawów się zgadza, dużo więcej niż w przypadku fobii społecznej. Na pewno będę brał tę możliwość pod uwagę przy moich dalszych "badaniach" nad tym kim jestem, czy i co mi dolega i co powinienem zmienić w swoim życiu a co zostawić. 

abcczasamid
Piszesz z bardzo głębokim przekonaniem, więc w pewnym sensie Twoja teoria jest w moich oczach również bardzo prawdopodobna. Ten "zjazd" na pewno w pewnym sensie wystąpi, ale czy nie będzie tak w przypadku porzucenia każdej czynności na którą poświęcasz większość czasu w ciągu dnia. Moja teoria uzależnień jest następująca: uzależniamy się od wszystkiego co zajmuje nam dużo czasu, nie ważne czy to jest internet czy praca, czy rozrywka nie związana z komputerem. Jeżeli poświęcamy czemuś więcej niż +-10 godzin tygodniowo to już moim zdaniem jesteśmy od tego uzależnieni i odrzucenie tego będzie powodować mniejszy lub większy "zjazd". Natomiast odnośnie Twojego "sposobu" na kobiety, domyślam się że sugerujesz skorzystanie z dobrodziejstw jakie oferuje najstarszy zawód świata :D Być może masz rację, że w jakiś sposób zwiększyło by to moją śmiałość do kobiet, ale inne szkody wyrządzone mojej psychice, które by się po tym zdarzeniu pojawiły na pewno nie zrównoważą zysków jakie bym z tego osiągnął.