Autor Wątek: Boję się życia, boję się ludzi  (Przeczytany 5384 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline scintilla

  • Kreatywna
  • *****
  • Wiadomości: 415
  • Płeć: Kobieta
  • Panna nikt
Boję się życia, boję się ludzi
« dnia: Wrzesień 13, 2010, 12:29:33 »
Ehhhh... Piszę bo w sumie chcę coś ze sobą zrobić tylko nie bardzo wiem co, nie umiem już z tym wszystkim wygrać i nie pomaga mi niestety w żaden sposób ani psychiatra, ani terapia, może to dlatego, że to nie ta terapia. Problemy ze sobą miałam już od bardzo dawna, chyba od podstawówki, zawsze byłam cicha stałam z boku, bałam się, a może raczej wstydziłam rówieśników, a oni zawsze znajdowali jakiś powód żeby mi dokuczyć, tak jakoś przebrnęłam podstawówkę i liceum. Potem poszłam na studia, było bardzo ciężko odnaleźć się wśród ludzi, znów stałam z boku, jednak było kilka osób, z którymi rozmawiałam, potem wzięłam dziekankę i po dziekance już zupełnie nie mogłam się odnaleźć na tej uczelni. Każde pójście na zajęcia i siedzenie na nich to koszmar nie do przetrwania, już przekraczając drzwi uczelni cała się trzęsłam i modliłam się tylko żeby nikt się do mnie nie odzywał. Potrafiłam wychodzić z domu mówiąc, że muszę iść muszę siebie pokonać, iść na przystanek i zawrócić z przystanku, czy nawet wysiąść z autobusu, bo pomyślałam sobie, że na pewno wykładowca mnie o coś zapyta i będę musiała odpowiadać przy całej grupie, a na pewno nie znam odpowiedzi. Zaliczenia jeszcze większy koszmar, na moim kierunku same ustne, ile mnie to kosztowało, żeby w ogóle wejść do pokoju, odpowiadać, przed każdym zaliczeniem i w trakcie koszmar nie do opisania. Tak próbowałam ze sobą wygrywać, kilka bitew zawsze udawało mi się wygrywać, ale wojnę przegrywałam. Do tego wciąż się zmagałam z dołami, ale ogólnie przy takiej sytuacji jaka jest w moim życiu, to mnie to wcale nie dziwiło, a jednak starałam się jakoś mądrze na to wszystko patrzeć i walczyć ze sobą, ale jak widać obecnie z marnym skutkiem. Poszłam do psychiatry, skierował mnie na terapię DDA, co mi raczej szkodzi niż pomaga, tego co jest dla mnie najtrudniejsze nie ruszamy, a ja zawalam swoje życie, studia, bo już nie jestem w stanie nawet wejść tam na uczelnię, zresztą teraz moja fobia urosła do takich rozmiarów, że nawet jazda autobusem to dla mnie wielki stres, czy płacenie przy kasie. Zawsze odnajdowałam się w małych grupach całkiem nieźle i przy odpowiednich ludziach potrafiłam nawet grać pewną siebie dziewczynę bez problemów i dołów, a jednak spychałam swoje doły gdzieś głęboko i teraz nie nadaję się do życia kompletnie. To wszystko z czym walczyłam przez całe życie uderza mnie teraz z taką mocą, że chce mnie wepchnąć gdzieś... Nie wiem gdzie... Chyba do grobu, na to jednak wiem, że nie mogę sobie pozwolić, nie po to tyle lat walczyłam żeby teraz tak się poddać. Przez to wszystko trudno jest mi nawet pokonać siebie odnośnie leczenia, wiem, że muszę powiedzieć psychiatrze na najbliższej wizycie o tej beznadziei o tych prześladujących myślach samobójczych, pokazać ślady na rękach, ale nie wiem czy będę umiała, tak się nauczyłam ukrywać zawsze swoje lęki, swój ból, że teraz tak trudno mi go wyrażać... Wiem jednak jedno nie mogę zaprzepaścić, tego wszystkiego, co poświęciłam dla tych studiów, swoich nieprzespanych nocy, swoich nerwów, nie wiem tylko jak to ugryźć, bo kompletnie nie mam na to siły, tym razem już naprawdę nie mam siły z tym wygrać...

Offline nika

  • V.I.P
  • *****
  • Wiadomości: 5053
  • Płeć: Kobieta
Odp: Boję się życia, boję się ludzi
« Odpowiedź #1 dnia: Grudzień 02, 2011, 18:34:47 »
Scintilla - ponad rok temu założyłaś ten wątek. Jestem ciekawa ile się zmieniło od tamtej pory?  <shy>
Nie poznajemy dróg, którymi już szliśmy, nasza pamięć przestała funkcjonować. Świat rozpadł się w serię obrazów, których znaczenia nie rozumiemy, i których nie potrafimy połączyć w logiczną całość. Zagubiliśmy klucz do naszego umysłu. A. K.

Jacksons

  • Gość
Odp: Boję się życia, boję się ludzi
« Odpowiedź #2 dnia: Grudzień 03, 2011, 09:48:03 »
Cytuj
Scintilla: Zawsze odnajdowałam się w małych grupach całkiem nieźle i przy odpowiednich ludziach potrafiłam nawet grać pewną siebie dziewczynę bez problemów i dołów
Heh.. Praca w takiej grupie, to byłby ideał. Nawet sama praca nie musiałaby być jakaś super.. byle współpracownicy byli "w porzo".