Autor Wątek: Moja wizyta u psychiatry  (Przeczytany 872 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline rohace

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 7
  • Płeć: Mężczyzna
Moja wizyta u psychiatry
« dnia: Marzec 10, 2016, 19:37:38 »
Witam
Wstępnie:
Mam 22 lata
Pracuje od roku jako operator wózka widłowego.
ZMAGAM się z fobią od nieokreslonego czasu, zawsze w dzieciństwie byłem niesmiały i nie wiem kiedy niesmiałosc przerodziła się  w fobie .
O mojej fobii społecznej niewiele pisałem tu na forum jednak czytałem wypowiedzi innych.
2 miesiące temu zarejestrowałem się do lekarza psychiatry  i jestem własnie po wizycie. Skorzystałem z lekarza z NFZ.
Ogólnie bardzo wiele razy chciałem podjąć próbę zarejestrowania się lec zawsze bagatelizowałem problem i odkładałem to na później tłumacząc sobie, że zrobię to za  miesiąc zamiatając problem pod dywan.  Jednak powiedziałem sobie,  że muszę to zrobić mimo wszystko i zrobiłem: zarejestrowałem się i poszedłem do gabinetu.
 Przed wizytą tego samego dnia byłem w banku. Podczas załatwiania formalnosci fobia dała o sobie znać utwierdzając mnie, że muszę to zrobić, muszę isc dzis do tego lekarz a. Jednak w drodze im byłem bliżej  miałem duże wątpliwosci i próbowałem sobie wmówić, że problemu nie ma, że może pójdę później, po co mi to itp. jednak nie odpuszczałem.
Na miejscu już w rejestracji zaczęła się lekka panika, stres, przyspieszone bicie serca, uczucie gorąca itp. Sprawiło to, że z trudem potwierdziłem obecnosc w rejestracji  i  zrozumiałem instrukcję wywoływania pacjentów .
Następnie usiadłem i czekałem na swoją kolej. Po około 30 min zostałem imiennie wywołany przez lekarza i zaprowadzony do gabinetu. Lekarz rozpoczął rozmowę dosć humorystycznie pozwalając mi wybrać  miękki  fotel lub twarde krzesło o siedzenia, które stały obok siebie  na przeciwko biurka.
Pierwsze pytanie jakie zadał było ogólne: Co się dzieje, z czym przychodzę. Głos mi drżał i bylem spięty .Odpowiedziałem, że podejrzewam u siebie fobie społeczną i dolegliwosci jej towarzyszące ( agrofobia, sezonowo depresja, dystymia i niektóre zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne). Odniosłem wrażenie, że lekarz był nieco zaskoczony tym co powiedziałem.  Następnie  wyjąłem kartkę, na której zapisywałem przez 3 miesiące  wszystkie sytuacje i towarzyszące im emocje podczas wystąpienia fobii.  Kolejno omawiałem zaczynając  o dolegliwosciach towarzyszących fobii(wymieniałem zaburzenie i sytuacje w jakich sie ona objawiała u mnie) potem przytoczyłem ogólne sytuacje m.in  trudnosci w podejmowaniu decyzji, niezdecydowanie życiowe,  kiedy i w jakich okolicznosciach tracę pewnosc siebie ,  stres podczas rozmawiania z urzędnikami  oraz autorytetami, wystąpieniach publicznych itd.  Gdy skończyłem lekarz zapytał jak długo to trwa - odpowiedziałem że od zawsze byłem niesmiały  i bojażliwy.  Zapytał o to czy mieszkam z rodzicami, czy mam problemy ze snem, czy leczyłem sie wczesniej psychiatrycznie, czy ktos z rodziny miał problemy psychiczne, czy popełnił samobójstwo.  Odnosnie snu opowiedziałem mu, że spię 8-9 godzin i czuje się zmeczony i cieżko mi wstać.
Zapytał jak sie czuje w obecnosci rodziców czy również fobia się objawia - omówiłem sytuacje w których tak a w których sie nie objawia. Pytał na czym polega moja praca i jak dlugo pracuje.  Lekarz stwierdził rownież, że za późno przyszedłem tym problemem. Wyjasniłem, że  początkowo nie znałem nazwy swojego problemu o raz sposobu jego leczenia oraz ze owlekałem wizytę.

Na koniec  wypisał skierowanie do psychologa by on ocenił moje problemy i ewentualnie skierował na terapie indywidualna lub grupową.  Wypisał również receptę na lek MIRTAGEN 15 i kazał brać na 3 godziny prze snem.  Wyjanisnił, że lek ma poprawiać sen a także sprawiać, że mogę być rano senny?   i  że będę spokojniejszy, odporniejszy na stres, panikę. Dodał, że lek z początku może powodować skutki uboczne tj. pogorszenie stanu lub brak poprawy przez 2-3 tyg  a działać dopiero po upływie 2-3 miesięcy. Umówił mnie na kolejną wizytę za 3 miesiące by ocenić działanie leku i zdecydować  o dalszym jego zażywaniu itp.

Zapisałem wszystko co pamiętam jednak  niektóre rzeczy mogłem zapomnieć a chronologia tych zapisanych powyżej może się różnić od rzeczywistej.
Resumując moje odczucia:
Spodziewałem się trochę innych rezultatów, zakładałem że lekarz przeprowadzi szerszy wywiad i zdiagnozuje jednoznacznie ze to fobia.
 Lek też wydaje mi się nie potrzebny bo  spie dobrze tylko, że sie nie wysypiam.  Jednak odnosnie leku założę nowy temat i zasięgnę opinii w internecie .

Offline JOY OF SATAN

  • Kolorek JOY OF SATAN
  • *****
  • Wiadomości: 5096
  • Płeć: Mężczyzna
  • „Matka siedzi z tyłu!” Tak powiedział!:))
Odp: Moja wizyta u psychiatry
« Odpowiedź #1 dnia: Marzec 10, 2016, 21:09:15 »
Hej :) Wyglada na to ze to fobia spoleczna ale moze chce poczekac z diagnozą i skonsultować to z psychologiem. Uwazaj na ten lek bo w ciągu dnia moze powodować senność, tak więc uważaj na wózku.
Not giving a fuck improves your quality of life significantly by drastically reducing your capabilities of giving a fuck. Scientists have proven that the average human being gives 60 percent too much of a fuck about most daily activities...Start not giving a fuck today because seriously, who gives a fuck?
 

Offline rohace

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 7
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Moja wizyta u psychiatry
« Odpowiedź #2 dnia: Marzec 10, 2016, 21:49:45 »
Wiesz może coś więcej na temat tego leku ?

Offline JOY OF SATAN

  • Kolorek JOY OF SATAN
  • *****
  • Wiadomości: 5096
  • Płeć: Mężczyzna
  • „Matka siedzi z tyłu!” Tak powiedział!:))
Odp: Moja wizyta u psychiatry
« Odpowiedź #3 dnia: Marzec 10, 2016, 21:55:21 »
Nie, tyle co z ulotki...nie slyszalem wczesniej o nim ale on chyba jest skierowany na problemy ze snem...plus depresja i fobia
Not giving a fuck improves your quality of life significantly by drastically reducing your capabilities of giving a fuck. Scientists have proven that the average human being gives 60 percent too much of a fuck about most daily activities...Start not giving a fuck today because seriously, who gives a fuck?
 

Offline Obcy

  • Kosmiczny gruz
  • Administrator
  • *****
  • Miejsce pobytu: Czarna dziura
  • Wiadomości: 4725
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Moja wizyta u psychiatry
« Odpowiedź #4 dnia: Marzec 10, 2016, 21:58:22 »
http://fobicy.pl/index.php?topic=435.msg6724#msg6724 tu masz trochę o tym. No i google :)
"Pomiędzy życiem i śmiercią znajduje się pragnienie.
Pragnienie życia, miłości, wszystkiego co dobre…
I to pragnienie jest źródłem wszelkiego cierpienia."

Offline Nut

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 956
  • zamarznięta
Odp: Moja wizyta u psychiatry
« Odpowiedź #5 dnia: Marzec 11, 2016, 11:04:36 »
Teraz już wiesz <nihil> jak wygląda przeciętna wizyta u psychiatry.
Sama za pierwszym razem byłam zdziwiona, dopóki nie przekonałam się, że taki jest standard. Mało który lekarz dobrowolnie wykazuje zainteresowanie 'głębią' naszych problemów. Zbywają lekami na chybił-trafił.
Jeden jest tylko błąd wrodzony, przekonanie, że żyjemy po to abyśmy byli szczęśliwi.

Nie ma rzeczywistości samej w sobie, są tylko obrazy widziane z różnych perspektyw.

Nie.

Offline rohace

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 7
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Moja wizyta u psychiatry
« Odpowiedź #6 dnia: Kwiecień 02, 2016, 17:57:43 »
Witam ponownie!
Jestem własnie po wizycie u psychologa do  którego zostałem skierowany przez psychiatrę(patrz artykuł z tego tematu). Podzielę się z wami przebiegiem z wizyty oraz moimi odczuciami.
Czekając w poczekalni zostałem wywołany imiennie i zaprowadzony przez Panią psycholog do gabinetu, przedstawiła się i zapytała z czym przychodzę. Powiedziałem jej, że podejrzewam u siebie fobie społeczną,  nerwicę lękową.  Opowiedziałem ogólnie  o kilku sytuacjach, w których lęk się objawia. Następnie zapytała skąd jestem, - odpowiedziałem,  zapytała gdzie to jest wyjasniłem i bardzo się zdziwiła ze przyjechałem  z tak daleka (z miejsca mojego zamieszkania do owej placówki jest 100km). Opowiedziałem im, że tylko ich placówkę udało mi sie znależć pozostałe były prywatne a nie wiedziałem gdzie mogę znaleźć informacje o placówka ch NFZ.  Szybko znalazła mi osrodek z moich okolic i wspólnie  dokonalismy rejestracji  (na 15 kwietnia). Razem doszlismy do wniosku, że potrzebna jest terapia i stwierdzilismy bardziej z mojej inicjatywy, że nie ma sensu abym ją rozpoczynał w miejscu tak oddalonym.
Potem  bardziej szczegółowo porozmawialismy o moich lękach, sytuacjach w jakich się objawia, od kiedy trwa itp. Pyta ła o rodzinę, kontakty z rodziną itd Wykazywała naprawdę bardzo duże wsparcie, pocieszenie i zrozumienie do tego bardzo mnie motywowała oraz dodawała wiary w sukces. Dodała, że jestem bardzo młody i szkoda życia na lęki. Proponowała terapie u siebie i powiedziała, że od razu by mnie wzięła do siebie na terapie bo jestem bardzo fajnym i młodym chłopakiem. Potem zapytałem o to na czym polega terapia, ile trwa i jakie są jej skutki. Powiedziała, że dostałbym  3-miesięczne  l4 na czas terapii. Opowiedziałem o swoich obawach o stracie pracy a moja zależnosć  polega na tym: praca  w  której pracuje nie jest moją pracą wymarzoną , jest ciężka i słabo płatna ale muszę pracować w ten sposób bo moja fobia/nerwica lękowa uniemożliwia mi spełnianie swoich marzeń oraz ambicji. Gdybym miał pewnosć, że wyleczę się nie zastanawiałbym się ani chwili lecz jesli poniosę porażkę a  z pracy mnie wyrzucą - zostanę z fobią i bez pracy. Pani psycholog bardzo ciepło mnie pocieszyła mówiąc, że musze wierzyć i że dam radę, że ona to wie... że jestem inteligentnym chłopakiem i stać mnie na więcej. TO tylko jedna z wielu jej otuch i dobrych słów podczas tej rozmowy naprawdę czułem się zrozumiany, dowartortosciowany (mam niskie poczucie własnej wartosci) i zmotywowany. Bardzo bym chciał aby to ona była moim psychoterapeutą ale niestety to obecnie niemożliwe.
 Zapisałem wszystko co pamiętam jednak niektóre rzeczy mogłem zapomnieć a chronologia tych zapisanych powyżej może się różnić od rzeczywistej.
Resumując moje odczucia:
Bardzo wiele mi ta rozmowa dała, bardzo podniosła na duchu i wysszedłem bardzo zmotywowany.

Czekam na 15.04 by poznać nowych specjalistów fajnie  by było gdyby trafił się tak empatyczny psychoterapeuta ;/

Offline saintan

  • paranoia activity
  • Użytkownik
  • **
  • Miejsce pobytu: Warszawa
  • Wiadomości: 64
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Moja wizyta u psychiatry
« Odpowiedź #7 dnia: Kwiecień 17, 2016, 20:01:05 »
Ja jestem weteranem, bo pojawiam się w poradni (obecnie jedynie po recepty) od prawie 10 lat  <old>
Moja droga była stroma i wyboista, ale dała spore efekty. Głównie jednak opiera to sie na lekach, bo chociaż byłam na różnych terapiach, to ich skutecznośc skwituję znaczkiem: $  (miałem wrażenie, że prowadzącym zależało na kasie, a nie na pomocy, lub tez po prostu ich fachowość była zbyt niska jak na mój przypadek)
Efekt leków skwituję tak: mieszkam  teraz obcym mieście (wyprowdziłem sie od rodziców), gdzie pracuję i "jako-tako" egzystuję. Wrodzona nieśmiałość nadal dokucza, nie mam tutaj zbyt wielu przyjaciół i czuję się samotny...Nie jest więc tak, że całkowicie się uleczyłem...
|,,|

Offline 33rd raven

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Miejsce pobytu: Lubuskie
  • Wiadomości: 46
  • Płeć: Kobieta
Odp: Moja wizyta u psychiatry
« Odpowiedź #8 dnia: Czerwiec 01, 2016, 15:29:23 »
Jak dla mnie psychiatra to tylko prywatnie i tylko w większym mieście, inaczej ciężko trafić, z różnych przyczyn: jeśli psychiatra jest dobry, to kolejki na NFZ i nawet prywatnie są pozapychane, albo jeśli na NFZ jest dostępny to zazwyczaj jest... kiepski. Poza tym wśród pracujących w mniejszych miastach jest mniejsze prawdopodobieństwo trafienia na dobrego specjalistę. Pewnie do tego doszłoby jeszcze parę z Waszych doświadczeń. Za wizytę płacę 100, wiadomo, że trzeba trochę kasy wyłożyć, ale przynajmniej mam super panią doktor! :3