Autor Wątek: Moja Fobia- 20 lat niewiedzy o niej  (Przeczytany 565 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline JohnyPhobic

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 3
  • Płeć: Mężczyzna
Moja Fobia- 20 lat niewiedzy o niej
« dnia: Marzec 22, 2016, 11:12:09 »
Mam 34 lata i z wczesnego dzieciństwa pamiętam niewiele. Natomiast nie pamiętam żeby nękała mnie wtedy jakaś fobia , a tym bardziej społeczna. Pochodzę z małej wsi pod Chełmem. Około 100 mieszkańców. Gdy miałem 6-10 lat – miałem tam najlepszego przyjaciela, który mieszkał po przeciwnej stronie ulicy. Pamiętam ten czas jako okres świetnych zabaw. W moim wieku w tej wiosce mieszkały jeszcze 2 dziewczyny, ale nie miałem z nimi  ani z innymi dzieciakami tak dobrego kontaktu jak z tym kolegą. Jego ojciec jeździł ciężarówką po całej Europie i zarabiał całkiem niezłe pieniądze, więc, gdy miałem około 10 lat, mój kolega i jego rodzinka wyprowadziła się ‘z wiochy pośrodku niczego’ do miasta. Mój kontakt z Marcinem nagle się urwał. Przyjeżdżał jeszcze czasami, ale coraz rzadziej i to już nie było to samo. Ja wtedy zostałem sam. Jakoś nudno było, więc coraz więcej uwagi poświęcałem nauce. Uczyłem się i uczyłem, byłem coraz lepszy matematyki. Jeździłem na różne olimpiady. Pamiętam, że wtedy zacząłem mieć problem z kolegą, który się nade mną znęcał psychicznie. Miałem lat 14ście. Byłem najwyższy w klasie. Zacząłem ćwiczyć, bo pomimo, że byłem wysoki- nie byłem wcale silny i nie mogłem sobie poradzić z tym kolegą. Niestety pomimo ćwiczeń nadal nie mogłem sobie z nim poradzić. Frustrowało mnie to strasznie. Wydawał mi się niebezpieczny. (Zresztą taki był- później zamordował kogoś próbując ukraść pieniądze na alkohol). To wtedy miałem taki okres, że przychodziłem do domu po szkole – totalnie zmęczony tym całym hałasem szkolnym, ludźmi, kładłem się na łóżku i leżałem tak próbując odzyskać siły. Wewnątrz czułem się jakby wydrążony, pozbawiony wszelkiej motywacji do działania, nic mi się nie chciało. Trochę jakby depresja.
Pamiętam, że któraś nauczycielka dała mi i dwóm dziewczynom, wtedy jakieś podziękowania dla księdza w czasie rekolekcji do odczytania. Pamiętam, że odczytałem- co miałem odczytać, dziewczyny tak samo. W porównaniu do moich koleżanek byłem dużo wyższy- może najwyższy w kościele. Daliśmy księdzu jakieś kwiaty, wtedy on próbując zażartować pogłaskał mnie po głowie jak małe dziecko. Cały kościół parsknął śmiechem. Humor sytuacyjny, natomiast dla mnie nie było to śmieszne w ogóle. Poczułem wstyd z jakiegoś powodu, którego sam nie umiem sobie wyjaśnić. Poczułem się ośmieszony.
Później była lekcja j. polskiego na której, jak zwykle zresztą, zgłaszałem się wiec nauczycielka wywołała mnie do odpowiedzi. Wtedy stojąc w ławce po raz pierwszy zaczęło mi się wydawać, że wszyscy na mnie patrzą i dostałem jakich tików głową, takie potrząsanie głową. Im bardziej próbowałem to powstrzymać – tym bardziej to się działo. Od tego momentu wiedziałem, że jest coś ze mną „nie tak”. Powiedziałem o tym matce. Zapisała mnie do psychologa. Byłem kilka razy. Niestety nikt nie umiał tego rozpoznać- bo ja się skupiałem na tym co się ze mną dzieje. Nie rozpoznawałem tego dlaczego tak się dzieje. Dostałem jakieś leki. Które brałem przez jakiś czas i podczas gdy je brałem wszystko było ok, ale strasznie mnie otępiały. Od tamtego czasu zacząłem unikać- odpowiedzi na lekcji, wystąpień publicznych. Miałem tego typu ataki w kościele i przy większej liczbie osób. Zaczynałem skupiać uwagę na sobie- czy dobrze wyglądam, czy dobrze stoję, idę. I to wszystko podświadomie. Myśli, które gdzieś powstają bez mojego udziału w podświadomości. Moja świadomość mówi- tak tu jest bezpiecznie, tylko dużo ludzi tutaj. Natomiast podświadomość mówi- ośmieszysz się, nie zaakceptują cię, to jest niebezpieczne dla ciebie.
Moja fobia zaczęła się w podstawówce. Gdy poszedłem do szkoły średniej unikałem wciąż odpowiedzi przed klasą, nie miałem wielu przyjaciół a ze starymi znajomymi zerwałem kontakt.
Miałem tylko jedną taką sytuację w której nie udało mi się uniknąć odpowiedzi. Chodziło o recytowanie jakiegoś wiersza. W panice przed tym poszedłem do nauczycielki i powiedziałem o co chodzi. Powiedziałem prawdę, a ona mi uwierzyła i nie zapytała na tej lekcji jako jedynego z klasy.
Maturę zdałem bardzo dobrze pomimo mojego unikania. Jak zwykle z matematyki miałem 6/6 a z polskiego 5/4. Matematyka była łączona z Akademią, więc bez problemu dostałem się na studia. Tam pamiętam, że były takie sytuacje, że musiałem brać oxazepam, który był całkowicie nieskuteczny. Unikałem jedzenia na stołówce ponieważ wywoływało podobne uczucia we mnie do tych z kościoła. Gotowałem sobie sam podobnie jak koledzy z pokoju na małej kuchence elektrycznej. Dzięki czemu nauczyłem się trochę gotować  - coż… – jednak jest pewne błogosławieństwo w tej klątwie.
Pewnego razu, żeby podnieść oceny musiałem przygotować referat z Ekonomii i go przeczytać. Pamiętem, że tak bardzo mi nie szło. Byłem zestresowany, głoś więzł mi w gardle, czytałem cicho. Nikogo zresztą nie obchodził mój referat bo ludzie sobie gadali na sali, a nauczyciel gapił się w okno.
Wtedy też pojawiło się uczucie wstydu z jakiegoś powodu i ciągle powraca. Uczucia takie jak - wstyd, potrzeba akceptacji i ciągły jej niedosyt, narastający lęk przed nadchodzącymi wydarzeniami tego typu jak np. zrobienie wykładu dla kilku osób, atak paniki, uczucie splątania kiedy jestem w stresie, lęk przed ośmieszeniem, oceną innych  osób – chodzą za mną cały czas.
Dopóki nie skończyłem 33 lat nigdy nie słyszałem o fobii społecznej. W rozmowie z żoną powiedziałem, że nie mogę z tym co mi jest  już dłużej pracować na moim stanowisku- ponieważ po awansie dostałem kilka obowiązków takich jak np. tygodniowe treningi. Ona wtedy mi powiedziała, że prawdopodobnie wie co to jest, bo psychologia jest jej hobby. Sprawdziłem w Wikipedii – i wszystko mi pasowało, wszystko. Prawie 20 lat braku diagnozy i nagle trafnie diagnozę postawiła mi żona  Kiedy tylko mogę chodzę na terapię i znalazłem też dużo informacji na stronie internetowej człowieka, który miał to samo i jakoś z tego wyszedł. To swojego rodzaju self help. Zajrzyjcie tam- warto. http://www.social-anxiety-solutions.com/sas-podcast/  Niczego nie reklamuje. 20 lat myślałem, że jestem jedynym takim przypadkiem dziwaka- a jednak trochę nas jest i DAMY SOBIĘ Z TYM RADĘ. Pozdrawiam wszystkich fobików.  ;D