Autor Wątek: Fobia absolutna  (Przeczytany 2043 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline leniwy kocur

  • arcyaspołeczny indywidualista
  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Miejsce pobytu: Wielkopolska
  • Wiadomości: 217
  • Płeć: Mężczyzna
Fobia absolutna
« dnia: Listopad 11, 2010, 21:55:51 »
Witam wszystkich.

Właściwie ani to miłe ani ciekawe, ale jeśli kogoś ciekawi jak wygląda przypadek ekstremalny, lub po prostu chce się dowiedzieć czegoś o mnie, to zapraszam do lektury.

Moje życie zaczęło się od wielkiej paniki. Wywołało ją moje pojawienie się na świecie, a konkretnie moja ówczesna kondycja - cały sinozielony, brak tętna, brak oddechu, nie było wiadomo czy w oóle przeżyję. W dziesięciopunktowej skali moja kondycja została oceniona na 2. Dzięki natychmiastowej i profesjonalnej akcji reanimacyjnej udało się mnie przywrócić do życia; ocenę czy to dobrze czy źle pozostawiam czytelnikom. Zastanawiam się czasem czy moja fobia nie jest skutkiem tamtych wydarzeń - może jakiś niewielki, choć ważny fragment mózgu wpływający na inteligencję interpersonalną obumarł wskutek niedotlenienia...?

Już we wczesnym dzieciństwie przejawiałem objawy fobii - w panice uciekałem od innych dzieci (wyjątkiem była moja młodsza siostra, której obecność nauczyłem się z czasem tolerować, później nawet się razem bawiliśmy). Pójście do przedszkola było dla mnie ogromną traumą - gdy tylko zorientowałem się, że mamy już przy mnie nie ma, byłem tak przerażony, że bałem się nawet poruszyć, po prostu zastygłem nieruchomo tak jak stałem. Później zdołałem wziąć jakieś klocki, usiąść w kącie i coś sobie budować. To była cała moja aktywność w tamtym miejscu, nigdy nie nawiązałem żadnych kontaktów z rówieśnikami, panicznie bałem się zrobić cokolwiek, co mogłoby zwrócić na mnie czyjąś uwagę, nawet pójść do toalety. Gdy ktoś blisko podszedł albo na mnie spojrzał, znów zamierałem w bezruchu.

Później była podstawówka - osiem lat koszmaru. Na każdej przerwie, w szatni przed i po wf, zawsze gdy żadnego nauczyciela nie było w pobliżu byłem bity przez kolegów. Wysłano mnie do psychologa, który stwierdził, że nic mi nie jest. Rodzice uważali, że skoro nic mi nie jest, to mam sobie radzić sam. A ja sobie nie radziłem. W ogóle. Zawsze gdy kończyły się lekcje, myślałem wyłącznie o tym żeby jak najszybciej wrócić do domu i zamknąć się we własnym świecie. Wtedy nauczyłem się bardzo szybko chodzić, co mi zostało do dziś. Wydawało mi się, że nie ma dla mnie żadnej przyszłości, bo jak może być skoro już wtedy sobie kompletnie nie radziłem, a z wiekiem dochodzą coraz to nowe i trudniejsze obowiązki? Chciałem popełnić samobójstwo, ale zabrakło mi odwagi.

Później w liceum nastąpiła pewna poprawa. Przede wszystkim już nikt mnie nie bił (choć niektórzy na początku dokuczali, ale już bez przemocy), zupełnie inna była też postawa nauczycieli. Na przykład w podstawówce mój wychowawca - głupi wuefista - miał w d**** to że mnie biją, natomiast zrobił wielką aferę na całą szkołę gdy dałem fałszywe zwolnienie z niemieckiego - mój tato został na zebraniu przy wszystkich poproszony do dyrektora, gdzie roztoczono przed nim dramatyczne wizje jak to się zacznie od podrabiania podpisu rodziców na zwolnieniach, a później czeki, ważne dokumenty itd. W liceum nastąpiło zupełne odwrócenie hierarchii ważności: podrobione zwolnienia/usprawiedliwienia były po prostu oddawane rodzicom na najbliższym zebraniu, natomiast afera była gdy ktoś (nie ja) został pobity. Z kolei polonista w liceum nie pytał mnie ustnie, oceniał jedynie moje prace pisemne, podczas gdy polonistka z podstawówki twierdziła, że żadnej taryfy ulgowej nie będzie, z satysfakcją wpisywała mi niedostateczne z odpowiedzi i wyrażała przy całej klasie opinie, że jak mają za co to niech mnie biją. Wychowawczyni w liceum wysłała mnie też do klubu dydaktyczno-wychowawczego na terapię grupową. Myślę, że te zajęcia mi pomogły, oczywiście nadal odczuwałem lęk i prawie się nie odzywałem, ale pomimo tego było to pierwsze w moim życiu pozytywne doświadczenie poza domem. W liceum po raz pierwszy nawiązałem kontakt z jednym kolegą, czy może on ze mną, w każdym razie kontakt nastąpił. Byłem nawet u niego kilka razy i on u mnie też (wcześniej było to dla mnie zupełnie niewyobrażalne). W czwartej klasie wychowawczyni skierowała mnie do psychologa żeby mi dał jakieś orzeczenie na maturę ustną, otrzymałem wydłużenie czasu na przygotowanie; dzięki temu (i życzliwości komisji składającej się ze znających mnie nauczycieli) udało mi się przełamać na tyle, żeby zaprezntować swoją wiedzę w stopniu wystarczającym do zdania matury.

W międzyczasie dostałem wezwanie na komisję wojskową. Oczywiście wpadłem w panikę, wyobrażałem sobie że w wojsku zafundują mi powtórkę z podstawówki, ale tym razem 24 godziny na dobę, pocieszałem się jedynie myślą że będzie tam broń palna i będę mógł popełnić samobójstwo. Na szczęście zrobiłem na komisji takie wrażenie, że wysłali mnie do psychiatry, który zadał mi 3 pytania i napisał że mam nieprawidłową osobowość. W efekcie dostałem kategorię D - niezdolny do służby wojskowej w czasie pokoju.

Później dostałem się na studia, była to zupełnie nowa sytuacja, wymagająca dużo więcej samodzielności i zaradności, czułem się tam kompletnie zagubiony. Jak coś zrobiłem źle od razu mi się wydawało, że wszyscy o tym wiedzą i mnie krytykują, bo przecież jak można robić problemy z najprostszych rzeczy. W efekcie nie mogłem się skoncentrować, popełniałem coraz więcej błędów i dochodziło do takiej kumulacji lęków, że bałem się chodzić na zajęcia...

W tym roku dowiedziałem się, że istnieje coś takiego jak fobia społeczna. W październiku zacząłem się leczyć i odczuwam już pozytywne efekty. Być może wreszcie będę zdolny do samodzielnego życia. Znowu zacząłem studia. Tym razem idzie mi lepiej, jest bardzo możliwe że uda mi się je skończyć. Niestety, nie zmienia to faktu, że moje dotychczasowe życie to kompletna porażka; jestem już w takim wieku, że powinienem już być samodzielny i pracować, a nadal jestem na utrzymaniu rodziców, nie potrafię nawiązywać i utrzymywać relacji z innymi ludźmi, nie mam praktycznie żadnych doświadczeń, proste i naturalne dla innych rzeczy dla mnie są ekstremalnie trudne itd.
- Chciałem powiedzieć - wyjaśnił z goryczą Ipslore - że na tym świecie jest chyba coś, dlaczego warto żyć.
Śmierć zastanowił się przez chwilę.
KOTY, stwierdził w końcu. KOTY SĄ MIŁE."
Terry Pratchett, "Czarodzicielstwo"

Offline nika

  • V.I.P
  • *****
  • Wiadomości: 5053
  • Płeć: Kobieta
Odp: Fobia absolutna
« Odpowiedź #1 dnia: Listopad 11, 2010, 22:16:37 »
Witaj serdecznie na naszym forum :)
Widzę, że wiele w życiu przeszedłeś. Szkoda, że w podstawówce natknąłeś się na takich ludzi :(. Z pewnością mieli oni wielki wpływ na to co przeżywałeś i nadal przeżywasz :-X.
Dobrze, że zdecydowałeś się podjąć terapię. Życzę Ci powodzenia :)

Co do mieszkania na garnuszku u rodziców to się nie przejmuj - na tym forum większość z nas tak ma ;)
Nie poznajemy dróg, którymi już szliśmy, nasza pamięć przestała funkcjonować. Świat rozpadł się w serię obrazów, których znaczenia nie rozumiemy, i których nie potrafimy połączyć w logiczną całość. Zagubiliśmy klucz do naszego umysłu. A. K.

Offline Itachi

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Miejsce pobytu: Warszawa
  • Wiadomości: 244
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Fobia absolutna
« Odpowiedź #2 dnia: Listopad 12, 2010, 10:32:30 »
Emocjonująca historia. Ujrzałem podobieństwa między nami. Ja też miałem taką sytuację ze studiami, że bałem się chodzić na zajęcia aż doszło do tego że zrezygnowałem, powiedziałem że nie wytrzymam tego stresu. A nastepnie u psychologa dowiedzialem sie o fobii społecznej, dalej była terapia i wróciłem na studia. Inaczej jednak patrze na samodzielność. Boję się mieszkania po za moim domem tu gdzie mam rodzinę.
Leniwy kocurze a jaką terapię przechodzisz?

Offline leniwy kocur

  • arcyaspołeczny indywidualista
  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Miejsce pobytu: Wielkopolska
  • Wiadomości: 217
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Fobia absolutna
« Odpowiedź #3 dnia: Listopad 12, 2010, 16:41:48 »
Dzięki za miłe słowa. Co do mieszkania na garnuszku rodziców, najbardziej przeszkadza mi to, że jestem na to za stary. Ludzie w moim wieku powinni już skończyć studia i być samodzielni, a ja nie jestem. Chciałbym mieszkać sam, tylko z kotem, ale mnie na to nie stać.
Biorę cital(SSRI) i rozpocząłem psychoterapię (indywidualną). Miałem się też zapisać na terapię grupową, ale był tylko jeden termin, który mi nie pasował (mam wtedy inne zajęcia, których nie da się przełożyć).
- Chciałem powiedzieć - wyjaśnił z goryczą Ipslore - że na tym świecie jest chyba coś, dlaczego warto żyć.
Śmierć zastanowił się przez chwilę.
KOTY, stwierdził w końcu. KOTY SĄ MIŁE."
Terry Pratchett, "Czarodzicielstwo"

Offline nika

  • V.I.P
  • *****
  • Wiadomości: 5053
  • Płeć: Kobieta
Odp: Fobia absolutna
« Odpowiedź #4 dnia: Listopad 12, 2010, 17:42:05 »
Cytuj
najbardziej przeszkadza mi to, że jestem na to za stary.

A mógłbyś zdradzić ile masz lat? ;)
Nie poznajemy dróg, którymi już szliśmy, nasza pamięć przestała funkcjonować. Świat rozpadł się w serię obrazów, których znaczenia nie rozumiemy, i których nie potrafimy połączyć w logiczną całość. Zagubiliśmy klucz do naszego umysłu. A. K.

Jacksons

  • Gość
Odp: Fobia absolutna
« Odpowiedź #5 dnia: Grudzień 21, 2011, 07:57:57 »
Może Kot nie życzy sobie pisania na forum ile ma lat? ;>

Kot, jak Twoje samopoczucie? Zmieniło się u Ciebie ogólnie na lepsze troszeczkę? : >
« Ostatnia zmiana: Grudzień 21, 2011, 08:04:40 wysłana przez Jacksons »

Offline Lon

  • V.I.P
  • *****
  • Wiadomości: 4508
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Fobia absolutna
« Odpowiedź #6 dnia: Grudzień 21, 2011, 13:00:10 »
Powodzenia w leczeniu ;)

Offline leniwy kocur

  • arcyaspołeczny indywidualista
  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Miejsce pobytu: Wielkopolska
  • Wiadomości: 217
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Fobia absolutna
« Odpowiedź #7 dnia: Październik 03, 2012, 19:06:50 »
Powoli wychodzę z kryzysu.
- Chciałem powiedzieć - wyjaśnił z goryczą Ipslore - że na tym świecie jest chyba coś, dlaczego warto żyć.
Śmierć zastanowił się przez chwilę.
KOTY, stwierdził w końcu. KOTY SĄ MIŁE."
Terry Pratchett, "Czarodzicielstwo"

Offline Thomas2

  • Z radiem na uszach i wartości swej, w pełni świadomy, świadomy że hej
  • Mityczny użytkownik
  • ********
  • Wiadomości: 5671
  • Keep Calm And Avoid Microbiome Mayhem
Odp: Fobia absolutna
« Odpowiedź #8 dnia: Październik 04, 2012, 21:36:53 »
A widzisz Kocie ile pozytywne myślenie znaczy 60% terapii
« Ostatnia zmiana: Październik 04, 2012, 21:39:54 wysłana przez Thomas2 »


Offline leniwy kocur

  • arcyaspołeczny indywidualista
  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Miejsce pobytu: Wielkopolska
  • Wiadomości: 217
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Fobia absolutna
« Odpowiedź #9 dnia: Październik 06, 2012, 20:07:57 »
Bez przesady, do 60% jeszcze daleko... Ale istnieje niezerowa szansa że będzie lepiej i jestem na dobrej drodze aby ją zrealizować.
- Chciałem powiedzieć - wyjaśnił z goryczą Ipslore - że na tym świecie jest chyba coś, dlaczego warto żyć.
Śmierć zastanowił się przez chwilę.
KOTY, stwierdził w końcu. KOTY SĄ MIŁE."
Terry Pratchett, "Czarodzicielstwo"