Autor Wątek: Moja smutna historyjka:)  (Przeczytany 2323 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline verliebt

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 3
  • Płeć: Kobieta
Moja smutna historyjka:)
« dnia: Luty 16, 2011, 21:41:07 »
Witam serdecznie!
Chcialabym sie poprostu wygadac, bo tego potrzebuje.
Otoz jestem osoba spokojna, mam 21 lat, wczesniej bylam niezmiernie niesmiala i malomowna, w sumie zawsze taka na uboczu, bo  kto chce sie przyjaznic z kims takim nudnym....
Teraz ta moja nie smialosc troche sie zmienila, stalam sie z wiekiem bardziej odwazna. Wyjezdzalam za granice, nawiazywalam kotakty z ludzmi i troszke sie to u mnie odmienilo, ale coz nie calkiem i pewnie juz nigdy to sie nie zmieni. Nie akceptuje mojego charakteru, chcem czasem komus cos dogrysc, odpyskowac, bronic sie, a ja zawsze taka dobra dla wszystkich, ustepliwa, na wszystko wyrazam zgode, ogolnie zyje w ciaglym stresie. Co jest przyczyna mojego ojca w czasie mojego dziecinstwa,  a ja niestety nie trafilam na dobrego ojca i to wszystko jest teraz powodem moich niezmiernych zmagan. Chce poprostu zmienic na sile moja nature, ale tak sie nie da. Inni mnie szanuja i lubia, uwazaja ze jestem dobra, uczciwa osoba, ale ja poprostu chce byc odwazna i umiec zmagac sie z tym swiatem, ale nie potrafie, jest to ponad moje sily. Juz mam dosc ciaglego zycia w stresie, chce byc wolna jak inni. Chlopacy ktorych mialam okazje spotkac uwielbiaja moj charakter, bo mezczyzni cenia takie ulegle kobiety, ok moze to ich kreci, ale mi jest ciezko zyc.... :( Czesto ludzie widza ta moja naiwnosc i wykorzystuja to bezczelnie, taka jest prawda. W sumie staram sie zyc uczciwie i cenie to, ale niestety to nie wszystko, brakuje mi pewnych cech tutaj, ktore niezmiernie pragne posiadac :( chodz mam swiadomosc, ze to nie mozliwe. Chce poprostu poznac kogos, kto znajduje sie w podobnej sytuacji i jest w stanie chodz odrobine mnie podniesc na duchu. Co mam poradzic, aby zaakceptowac moj charakter?? pomozcie prosze :-*

Offline nika

  • V.I.P
  • *****
  • Wiadomości: 5053
  • Płeć: Kobieta
Odp: Moja smutna historyjka:)
« Odpowiedź #1 dnia: Luty 16, 2011, 22:04:03 »
Witaj w klubie <nihil>. Mam tak samo ;).
Nie poznajemy dróg, którymi już szliśmy, nasza pamięć przestała funkcjonować. Świat rozpadł się w serię obrazów, których znaczenia nie rozumiemy, i których nie potrafimy połączyć w logiczną całość. Zagubiliśmy klucz do naszego umysłu. A. K.

Jacksons

  • Gość
Odp: Moja smutna historyjka:)
« Odpowiedź #2 dnia: Luty 17, 2011, 13:12:56 »
Cytuj
Teraz ta moja nie smialosc troche sie zmienila, stalam sie z wiekiem bardziej odwazna. Wyjezdzalam za granice, nawiazywalam kotakty z ludzmi i troszke sie to u mnie odmienilo
Chyba więcej niż troszkę się u Ciebie odmieniło. :) To dobrze. Większość fobików o żadnym wyjeździe za granicę nie myśli. Siedzą w domu lub ewentualnie praca-dom.
Ale z czasem i tak nabieramy odwagi, ze względu na to chociażby, że z wiekiem zdobywamy doświadczenie życiowe.

Cytuj
Czesto ludzie widza ta moja naiwnosc i wykorzystuja to bezczelnie, taka jest prawda.
Niestety z moich ostatnich obserwacji wynika, że tak już jest na tym paskudnym świecie, że nawet ludzie tzw. dobrzy, życzliwi też mają zadatki na to, żeby wykorzystywać ( uszczknąć coś dla siebie ) osoby nieśmiałe, i uległe, a przynajmniej większość z nich. Taki już ludzki gatunek.

Cytuj
brakuje mi pewnych cech tutaj, ktore niezmiernie pragne posiadac :( chodz mam swiadomosc, ze to nie mozliwe. Chce poprostu poznac kogos, kto znajduje sie w podobnej sytuacji i jest w stanie chodz odrobine mnie podniesc na duchu.
Wczoraj miałem taką sytuację, że rozmawiałem z człowiekiem, któremu zmarł ojciec. Powiedziałem, że mu współczuję, a później jeszcze o czymś rozmawialiśmy, a później znów wrócił temat o jego ojcu i jak się żegnaliśmy, to wypadało, żebym jeszcze raz wyraził smutek, z powodu tej śmierci. Wiedziałem o tym a jednak nie zrobiłem tego, a aż prosiło się, żeby coś jeszcze powiedzieć, no cóż zabrakło mi odwagi, pewności siebie i nie wiem czego jeszcze. Ale to w sumie drobny przykład.
Większości z nas brakuje pewnych cech, potrzebnych w określonych sytuacjach i pewnie nieraz nas bierze wnerw, że zachowaliśmy się nie w ten, a w inny sposób. Cóż można zrobić.. w sumie można próbować się udoskonalać, ale na to potrzeba też sił i chęci.

Cytuj
Co mam poradzic, aby zaakceptowac moj charakter?? pomozcie prosze :-*
Pozostaje tylko polubić siebie takim jakim się jest i troszkę pracować nad sobą; ćwiczyć mówić np.: NIE w niektórych sytuacjach.
« Ostatnia zmiana: Luty 17, 2011, 13:15:37 wysłana przez Jacksons »