Autor Wątek: szmaciane myśli  (Przeczytany 2731 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline szmaciany

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 3
  • Płeć: Mężczyzna
szmaciane myśli
« dnia: Marzec 05, 2011, 18:48:54 »
Witam. Zarejestrowałem się tu właściwie tylko po to, żeby opowiedzieć o tym ogniu, który spala moje wnętrze. Pewnie nie napiszę już nic więcej, a może nawet już nigdy nie odwiedzę tego forum, ale chcę wyrzucić to z siebie, może ktoś mnie tu zrozumie. Ogólnie fobia (choć sam nie wiem czy to akurat fobia, a może coś innego) zniszczyła mnie tak mocno, że jestem wrakiem. Psychicznym, emocjonalnym wrakiem. Niektórzy pisali tu, że mają jakichś znajomych. Pomyślałem sobie, że to prawdziwi szczęściarze. Ja nie mam poza najbliższą rodziną nikogo do kogo mógłbym się nawet odezwać. Niby pracuję, wychodzę do ludzi, mam taką pracę, że jakąś styczność z róznymi ludźmi mam (małą, ale zawsze coś). Ale jednak nie mam z kim pogadać wieczorami, a kontakty w pracy ograniczam tylko do spraw zawodowych. Potem wracam do domu, siadam do komputera i oddaję się muzyce, bo tylko ona dodaje mi sił do życia i jakby nie ona, to już dawno leżałbym na cmentarzu. Ale co to za życie? Raczej wegetacja, bo nie czuję nawet najmniejszej przyjemności z tej żałosnej egzystencji. Próbowałem otworzyć się na ludzi, wyjść im naprzeciw, ale cóż z tego? Ludzie nie mają cierpliwości, aby czekać, aż się przed nimi otworzę. Myślę, że dzisiaj ludzi ocenia się po tym ile słów na minutę wypowiadają. Jak ktoś mówi trochę mniej to jest uważany za dziwaka, albo kogoś nudnego i mało interesującego. Dzisiaj liczy się chyba tylko ten, kto niczego się nie boi, umie wszystko załatwić, jest pewny siebie. Na swojej drodze spotykałem ludzi, których w jakiś sposób fascynowałem swoim spokojem, opanowaniem, wrażliwością. Przynajmniej tak mówili. Chyba kłamali, bo potem odwracali się ode mnie. A może brakowało im odwagi, żeby zrobić kolejny krok? A może to moja wina, bo to mnie brakowało siły? Nie wiem, w każdy razie to już za mną i nie zmienię tego. Czuję się, jakbym nie miał żadnej przyszłości. Przestałem się już oszukiwać, że będzie dobrze. Nie będzie, próbowałem różnych sposobów, żeby sobie z tym poradzić, ale wszystko zawodziło. Nie mam już pomysłu na życie i najbardziej boję się, że niedługo zabraknie mi sił i zrobię coś na prawdę głupiego. Prawda jest taka, że po części sam jestem sobie winny. Mogłem dostać pomoc 10 lat temu, ale wtedy wydawało mi się, że wszystko gra. Teraz już chyba przegrałem i strasznie źle się czuję ze świadomością, że prawdopodobnie nic się nie zmieni. Jestem już chyba zbyt długo w odosobnieniu i tak się już przyzwyczaiłem do tego stanu, że mój organizm broni się przed zmianami. Samotność i lęki wypalają organizm jak heroina. Kiedy już w tym siedzisz po uszy, to każda próba wyjścia z bagna to potworne cierpienie. Życie chyba powoli ucieka ze mnie. Boję się myśleć co będzie jutro. Pewnie pomyślicie, że odebranie sobie nadziei jest najgorszym wyjściem. Jakbym wam powiedział ile mam lat, to pewnie uśmiechnęlibyście się, bo przecież całe życie przede mną i kazalibyście mi wziąć się w garść. Ale ja już doznałem w ciągu ostatnich paru lat tylu porażek, że nie mam siły nawet próbować coś zmienić. Ktoś z mojej rodziny kiedyś mi powiedział, żebym cieszył się z tego co mam, bo mógłbym jeździć całe życie na wózku, albo leżeć na łóżku. Ale niepełnosprawność psychiczna jest gorsza od niepełnosprawności fizycznej. Powiem szczerze, że gdybym mógł zamienić się z kimś i do końca życia być przykutym do łózka, ale za to nie mieć blokady w mózgu i tych wszystkich lęków, nie wahałbym się ani chwili. Bo czym jest ciało? Tylko opakowaniem duszy i umysłu. A to właśnie umysł kreuje świat. Umysł jest najważniejszy w człowieku, bo to od niego zależy jak pokierujemy swoim życiem. Nie mając sprawnego umysłu boję się nawet wyrazić co czuję, a co dopiero mówić o spełnianiu marzeń, czy życiowych celów. Mózg stworzył dla mnie świat pełen lęku. Chyba nie będę w stanie już zmienić tego w czym żyłem przez wiele lat. Po prostu każda kolejna porażka kłuje mnie z coraz większą siłą. Każde niepowodzenie strasznie przeżywam i zamiast mnie wzmacniać, osłabia mnie. Nie wiem, czy znajdę tyle odwagi, żeby jeszcze kiedyś tu zajrzeć, ale chciałbym wam tylko powiedzieć, żebyście zrobili wszystko, żeby nie znaleźć się w takim punkcie jak ja. Widzę, że tu w wirtualnym świecie jesteście całkiem wyluzowani, wierzę, że nawet w prawdziwym życiu jesteście silniejsi ode mnie, bo ja nawet w internecie nie potrafię pozbyć się lęków i kompleksów, a wierzcie mi,  że próbowałem z tym walczyć. Życzę wam, żebyście pokonali problemy dopóki możecie, bo przyjdzie w końcu dzień, kiedy problemy was pokonają i stracicie ochotę do życia. Wybaczcie, że może popsułem wam humor tym pesymizmem. Chciałem się tylko wygadać, czego właściwie nigdy nie robiłem.

Jacksons

  • Gość
Odp: szmaciane myśli
« Odpowiedź #1 dnia: Marzec 05, 2011, 21:29:01 »
Cześć szmaciany. :) Niezły nick. ;) Tutaj sam admin nawet ( sorry Obcy ;p ) określił siebie kiedyś jako psycho szmata i umieścił to w podpisie, więc rekordu nie pobiłeś jeśli chodzi o dołowanie samego siebie. ;)

Cytuj
Zarejestrowałem się tu właściwie tylko po to, żeby opowiedzieć o tym ogniu, który spala moje wnętrze. Pewnie nie napiszę już nic więcej, a może nawet już nigdy nie odwiedzę tego forum, ale chcę wyrzucić to z siebie, może ktoś mnie tu zrozumie.

Wielu nam też spala, mam nadzieję, że jednak zabawisz tutaj na dłużej. :)
Cytuj
Niektórzy pisali tu, że mają jakichś znajomych. Pomyślałem sobie, że to prawdziwi szczęściarze. Ja nie mam poza najbliższą rodziną nikogo do kogo mógłbym się nawet odezwać. Niby pracuję, wychodzę do ludzi, mam taką pracę, że jakąś styczność z róznymi ludźmi mam (małą, ale zawsze coś). Ale jednak nie mam z kim pogadać wieczorami
Ja nie mam znajomych w ogóle w realu, ba.. nie mam nawet pracy. Rodzinkę mam, ale te relacje są na bardzo mizernym poziomie. No tak wyszło..

Cytuj
Potem wracam do domu, siadam do komputera i oddaję się muzyce, bo tylko ona dodaje mi sił do życia i jakby nie ona, to już dawno leżałbym na cmentarzu.
Kochasz muzykę. :) Także dla mnie ona wiele znaczy. Jakich słuchasz gatunków muzycznych ? Ja w zasadzie wszystkich.

Cytuj
Próbowałem otworzyć się na ludzi, wyjść im naprzeciw, ale cóż z tego? Ludzie nie mają cierpliwości, aby czekać, aż się przed nimi otworzę.
Może na nieodpowiednich ludzi trafiłeś ?

Cytuj
Myślę, że dzisiaj ludzi ocenia się po tym ile słów na minutę wypowiadają. Jak ktoś mówi trochę mniej to jest uważany za dziwaka, albo kogoś nudnego i mało interesującego. Dzisiaj liczy się chyba tylko ten, kto niczego się nie boi, umie wszystko załatwić, jest pewny siebie.
Aż się zlękłem.  :-[  Niestety w wielu środowiskach tak jest.

Cytuj
Na swojej drodze spotykałem ludzi, których w jakiś sposób fascynowałem swoim spokojem, opanowaniem, wrażliwością. Przynajmniej tak mówili. Chyba kłamali, bo potem odwracali się ode mnie.

W życiu różnie bywa, ale myślę, że przynajmniej na takich forach znajdziesz zrozumienie, widzę że lubisz pisać więc nie uciekaj i miej taką swoją ostoję, jak nie na tym forum, to na innym.
Cytuj
Czuję się, jakbym nie miał żadnej przyszłości. Przestałem się już oszukiwać, że będzie dobrze. Nie będzie, próbowałem różnych sposobów, żeby sobie z tym poradzić, ale wszystko zawodziło. Nie mam już pomysłu na życie i najbardziej boję się, że niedługo zabraknie mi sił i zrobię coś na prawdę głupiego.
Próbuj dalej, nie masz nic do stracenia, a możesz tylko zyskać, życzę Ci tego. Czytaj historie innych, wszyscy mają problemy większe lub mniejsze.

Cytuj
Pewnie pomyślicie, że odebranie sobie nadziei jest najgorszym wyjściem. Jakbym wam powiedział ile mam lat, to pewnie uśmiechnęlibyście się, bo przecież całe życie przede mną i kazalibyście mi wziąć się w garść.
I ja Tobie właśnie tak powiem; nie odbieraj sobie nadzieji, bo to jest najgorsze wyjście, a całe życie przed Tobą. Nigdy nie wiemy, co nas może spotkać za rogiem.

Cytuj
Ale ja już doznałem w ciągu ostatnich paru lat tylu porażek, że nie mam siły nawet próbować coś zmienić.
U mnie też było ich multum na każdej płaszczyźnie.

Cytuj
Ktoś z mojej rodziny kiedyś mi powiedział, żebym cieszył się z tego co mam, bo mógłbym jeździć całe życie na wózku, albo leżeć na łóżku. Ale niepełnosprawność psychiczna jest gorsza od niepełnosprawności fizycznej. Powiem szczerze, że gdybym mógł zamienić się z kimś i do końca życia być przykutym do łózka, ale za to nie mieć blokady w mózgu i tych wszystkich lęków, nie wahałbym się ani chwili.
Tu się z Tobą zgodzę. Wiele razy można usłyszeć i przeczytać jak ludzie na forach itd. pocieszają jeden drugiego, że ludzie fizycznie niepełnosprawni mają o wiele gorzej. Tak tylko, że psychiczna niepełnosprawność też nie jest dobra, ta blokada, która jest w mózgu, uniemożliwiająca normalne funkcjonowanie w społeczeństwie. Wiele osób na wózku radzi sobie o wiele lepiej w życiu niż ludzie z fobią społeczną.  Ale nie oszukujmy się też, ogrom ludzi którzy przeszli paraliż leży w łóżku i patrzy w sufit. Ogólnie więc ja bym się nie zamienił z nimi miejscami.
Ostatnio z podziwem patrzyłem na niewidomego faceta, który szedł hardo środkiem chodnika w centrum miasta, a białą laską wymachiwał jak radar.

Cytuj
Chyba nie będę w stanie już zmienić tego w czym żyłem przez wiele lat.

Nie idź tą drogą i próbuj zmieniać swoje życie dalej. Nie można bać się zmian na lepsze. Wiem, łatwo tak mówić. <splash>
Cytuj
Nie wiem, czy znajdę tyle odwagi, żeby jeszcze kiedyś tu zajrzeć, ale chciałbym wam tylko powiedzieć, żebyście zrobili wszystko, żeby nie znaleźć się w takim punkcie jak ja.
Niektórzy stąd są w o wiele gorszym punkcie. Serio. Ty masz pracę chociaż, a wielu z nas wegetuje sen/forum/jedzenie i w kółeczko.
Cytuj
Widzę, że tu w wirtualnym świecie jesteście całkiem wyluzowani, wierzę, że nawet w prawdziwym życiu jesteście silniejsi ode mnie, bo ja nawet w internecie nie potrafię pozbyć się lęków i kompleksów, a wierzcie mi,  że próbowałem z tym walczyć.

W wirtualnym świecie może i jesteśmy wyluzowani, bo długo ze sobą tu przebywamy, to nie dziwne. Pobądź z nami to też się wkręcisz. ( wkręcisz - niezbyt odpowiedniego słowa użyłem, ale inne akurat nie przyszło mi na myśl ;p )

Cytuj
Życzę wam, żebyście pokonali problemy dopóki możecie, bo przyjdzie w końcu dzień, kiedy problemy was pokonają i stracicie ochotę do życia.
Eee tam, nie sądzę. Miejmy nadzieję, że nie. :)
Cytuj
Chciałem się tylko wygadać, czego właściwie nigdy nie robiłem.

Gadaj dalej, po to jest forum i nie odchodź od nas tak pochopnie.

pozdro. ;)

Offline nika

  • V.I.P
  • *****
  • Wiadomości: 5053
  • Płeć: Kobieta
Odp: szmaciane myśli
« Odpowiedź #2 dnia: Marzec 05, 2011, 22:33:42 »
Hej <nihil>

Cytuj
Pewnie nie napiszę już nic więcej, a może nawet już nigdy nie odwiedzę tego forum

A może jednak zostaniesz z nami i pogadasz np. na czacie? <shy>
Nie poznajemy dróg, którymi już szliśmy, nasza pamięć przestała funkcjonować. Świat rozpadł się w serię obrazów, których znaczenia nie rozumiemy, i których nie potrafimy połączyć w logiczną całość. Zagubiliśmy klucz do naszego umysłu. A. K.

Offline szmaciany

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 3
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: szmaciane myśli
« Odpowiedź #3 dnia: Marzec 06, 2011, 13:06:53 »
Cytuj
Kochasz muzykę. :) Także dla mnie ona wiele znaczy. Jakich słuchasz gatunków muzycznych ? Ja w zasadzie wszystkich.

O tak, muzyka jest dla mnie wszystkim. Uwielbiam rocka, trochę też słucham bluesa, ale jeżeli jakaś piosenka wpadnie mi w ucho, to nie robi mi różnicy jaki to gatunek :-). Teraz właśnie katuję The Wall od Pink Floyd, chociaż to nie jest chyba dobry album na poprawę nastroju.

Cytuj
widzę że lubisz pisać

Pisanie zawsze dobrze mi wychodziło. W szkole dostawałem najlepsze oceny za wypracowania :-D. Tylko w ten sposób mogę wyrazić swoje myśli. Najbardziej denerwuje mnie to, że pisanie jest dla mnie pewnym substytutem mówienia. Tego co jestem w stanie napisać, zazwyczaj nie mogę wymówić. Nawet ze swoją psycholog porozumiewam się przez maile i smsy, bo kiedy przychodziłem do gabinetu ona prowadziła monolog, a ja przysypiałem, bo nie potrafiłem wypowiedzieć słowa. Chociaż wiedziałem co i jak chcę powiedzieć, to nie potrafiłem do tego zmusić organizmu.

Cytuj
A może jednak zostaniesz z nami i pogadasz np. na czacie?

Zostać chciałbym bardzo, chociaż nie wiem czy mój mózg mi na to pozwoli. To nie pierwsze forum, na które trafiłem i za każdym razem z dnia na dzień coraz bardziej bałem się sprawdzać odpowiedzi na swoje posty, albo tego co myślą inni ludzie o mnie i o tym co piszę. Czasem wystarczy jedno słowo, które odbiorę nie tak jak powinienem i to wystarczy, żebym się zniechęcił. Zobaczymy co czas pokaże. A na czata raczej nie jestem gotowy, bo nie ukrywam, że nie jestem dobrym partnerem do takiej rozmowy w czasie rzeczywistym, bo bardzo mocno koncentruję się na tym, żeby to co piszę było przemyślane i w rezultacie coraz większą pustkę mam w głowie.

Najbardziej w całym moim życiu denerwuje mnie chyba to, że jestem zbyt wielkim perfekcjonistą. Wszystko co robię musi być idealne. Myślę, że to też jedna z przyczyn moich problemów. Chciałbym nauczyć się robić wszystko przeciętnie, a nie idealnie. Może to pomogłoby mi nie zastanawiać się, czy brak przecinka nie zmieni sensu zdania, albo czy ktoś zrozumie co chcę powiedzieć.

Offline nika

  • V.I.P
  • *****
  • Wiadomości: 5053
  • Płeć: Kobieta
Odp: szmaciane myśli
« Odpowiedź #4 dnia: Marzec 06, 2011, 19:10:37 »
Cytuj
trochę też słucham bluesa

Blues <lovely>
Nie poznajemy dróg, którymi już szliśmy, nasza pamięć przestała funkcjonować. Świat rozpadł się w serię obrazów, których znaczenia nie rozumiemy, i których nie potrafimy połączyć w logiczną całość. Zagubiliśmy klucz do naszego umysłu. A. K.

Jacksons

  • Gość
Odp: szmaciane myśli
« Odpowiedź #5 dnia: Marzec 06, 2011, 21:10:05 »
Jedna piosenka Pink Floyd podoba mi się, ale nie pamiętam czy na pewno jest tego zespołu. ;p W wideoklipie widać nienaturalnych rozmiarów przedmioty jak wielkie koło od roweru (chyba), przewracające się w trawę i w wodę - miesza się to też z moimi wspomnieniami z dzieciństwa, więc dokładnie nie powiem, ogromne piłeczki do ping-ponga, z samochodu wylatują wielkie piłki, ;p a na początku i chyba na końcu utworu słychać bicie dzwonów.
Też w sumie wolę pisać niż mówić. Mało mówię w nieznanym mi towarzystwie.
Myślę, że powoli się wdrożysz u nas, mam taką nadzieję. Chyba wszyscy obawiają się jak zostanie odebrane, to co napiszą na forum, nie mówiąc już o ludziach z fobią.
Z resztą już widzę nawijasz, a nawijać potrafisz lepiej niż nie jedna osoba, ;)więc myślę, że nie ma się czego obawiać. :) Niektórzy by chcieli nawijać, napisać coś mądrego, ale niestety nie potrafią przelać słów na papier. Ja dzięki Bogu, jestem tak pomiędzy. ;p Czasem napiszę coś wartego uwagi, a czasem kompletne bzdury. ;)
O kurcze, słucham jednym uchem Tv i słyszę, że po jutrze Dzień Kobiet..., ;p a tak mi się napisało. :)

Offline szmaciany

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 3
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: szmaciane myśli
« Odpowiedź #6 dnia: Marzec 14, 2011, 19:38:27 »
Jacksons co do tego klipu nie pomogę, bo sam nie oglądam teledysków. Szczerze mówiąc wolałbym umieć nawijać na żywo, a nie umiem i to nie ma znaczenia czy kogoś znam czy nie. Chyba żyję w zbyt nowoczesnych czasach.

Offline grisza

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 41
  • Płeć: Kobieta
Odp: szmaciane myśli
« Odpowiedź #7 dnia: Kwiecień 16, 2011, 01:24:04 »
Wzruszyła mnie historia szmacianego. Dlaczego rezygnować z walki? Jak żyłby fobik nie mając dostępu do neta? Może to dobry początek...Niektórzy ludzie nie mają problemów z fobią a czują się niesamowicie samotni. Inni chcą towarzyszyć fobikom i są przepędzani...dziwni ci ludzie...
Kierujmy sie jedynie sumieniem, nie róbmy niczego dla ludzkiej opinii. Niech o nas będzie i zła, bylebyśmy zasługiwali na dobrą. /Seneka/