Autor Wątek: Strach przed życiem...  (Przeczytany 3086 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Snrob85

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 2
  • Płeć: Mężczyzna
Strach przed życiem...
« dnia: Wrzesień 06, 2011, 21:12:01 »
Witam!
Jest to mój pierwszy post na forum. Jeżeli jest to zły wątek to bardzo przepraszam...

Chciałbym opowiedzieć o moim problemie, mianowicie boję się przyszłości.
Żyję w domu w którym niczego mi nie brakuje, aczkolwiek mój ojciec jest alkoholikiem. Kilkadziesiąt razy w roku przychodzi do domu pijany, wszczynając awanturę, wyzywając mnie, moją siostrę i mamę. Moja mama jest bardzo słaba psychicznie, dwa razy z powodu depresji próbowała popełnić samobójstwo (w roku 2003 i 2005). Gdy mój ojciec jest pijany, wmawia nam (mnie i mojej siostrze) że to my jesteśmy winni temu że mama chciała się zabić. Próbuję się tym nie przejmować ale ostatnio zastanawiam się czy to przypadkiem nie jest nieprawda. Ale co jako 11 latek mogłem wyrządzić swojej matce? Jestem świadom że mój ojciec będąc trzeźwym nigdy by nam tego nie powiedział. Mój ojciec jest pomocnym, mądrym człowiekiem, choć ma ciężki charakter. Jego słowo jest najważniejsze, lubi się we wszystko wtrącać. Moja mama to wspaniała kobieta, która chce tylko naszego dobra.
Nigdy nie miałem dziewczyny, choć mam już prawie 19 lat. Nie wyobrażam sobie takiej zmiany, nie wyobrażam siebie w roli chłopaka. Boję się tej zmiany. Mam również problem z odczytaniem własnej orientacji seksualnej. Pamiętam że jako dziecko zakochałem się w pewnej dziewczynie, nie mogłem przestać o niej myśleć. Od tamtego czasu w nikim się nie zakochałem. Już nie zwracałem uwagi tylko na dziewczyny ale też na chłopaków. Nawet gdybym poznał kogoś, ożenił się to co wtedy gdyby okazało się że jestem gejem lub żona by ode mnie odeszła? Lub gdyby nie chciała zamieszkać w moich rodzinnych stronach?
Jako dziecko mama wysyłała mnie na wakacje do swojej siostry która mieszka 250 km od nas. Spędzałem tam większość wakacji płacząc za rodziną i domem. Od 5 lat się to zmieniło, nie odczuwam tęsknoty. Myślałem że mi to przeszło więc na studia wybrałem się 300 km od domu. Zaczynam je w październiku lecz bardzo się ich boję. Nikogo tam nie będę znać. Nie wyobrażam sobie rozłąki z rodziną przez te 3 lata. A co jeżeli nie będę mógł już wrócić? Mam zamieszkać w akademiku czego również bardzo się obawiam. Z pewnością dostanę pokój 3 osobowy co jest dla mnie straszne. 3 obce osoby! Jedyne co mnie podtrzymuje na duchu to to że moja ciocia- siostra mamy, z którą mam super kontakt mieszka 50 km od miasta gdzie będę studiował. Że będę mógł ją odwiedzać. Chciałbym znaleźć jakąś pracę, ale boje się tego że będę musiał pracować w weekend przez co nie będę mógł jechać w odwiedziny do cioci.
Bardzo ciężko znoszę stres. W czerwcu tego roku wraz z przyjaciółką pojechałem do pracy do Niemiec. Bałem się lecz wierzyłem że będzie dobrze. Praca szła nieźle, dopóki nie przenieśli mnie na sektor gdzie pracowali inni Polacy. Wystarczyło jedno wredne zdanie od pewnego pracownika że się załamałem. Jestem człowiekiem który nie pokazuje uczyć na zewnątrz, nie pozwalam sobą pomiatać, więc i tamtemu z pracy też nie pozwoliłem. Wszystko się posypało gdy wróciłem do mieszkania. Wytrzymałem jeszcze 2 dni, musiałem okłamać koleżankę że nie mają do mnie roboty, wróciłem do Polski zostawiając ja tam. Do dziś czuje się podle!
Boję się że tak stanie się z moimi studiami. Profesor powie mi coś podłego, kolega coś wrednego... Nie wytrzymam i będę chciał wrócić do domu. Nie chcę zrobić tego mojej mamie... W gimnazjum byłem traktowany jak ścierwo ale miałem dom na miejscu. W liceum wszystko się zmieniło, byłem popularny w klasie, byłem lubiany.
Te lęki napadają mnie coraz częściej. Boję się przyszłości. Zastanawiam się czy nie zakończyć tego teraz. Nie cierpieć, po prostu się zabić... Lecz po tej myśli, nadchodzi kolejna, jak mógłbym zrobić coś takiego mojej mamie i siostrze. Jestem pogodnym człowiekiem, uśmiecham się zawsze i wszędzie, w towarzystwie uważany jestem za wesołka. Lecz pod tą maską kryje się zakompleksiony ja.
Przepraszam za tak długi wywód.
Co robić?

Offline Jacksons

  • Legendarny użytkownik
  • *******
  • Wiadomości: 2581
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Strach przed życiem...
« Odpowiedź #1 dnia: Wrzesień 07, 2011, 14:35:24 »
Cześć Snrob85. :)

Na Twoim miejscu przede wszystkim opiekowałbym się, chronił i wspierał matkę, bo jest kochaną i wspaniałą kobietą. Ojciec jak wynika też jest spoko, ale wszystko niszczy alkohol. Ty nie jesteś niczemu winien. Teraz będzie trudno, bo masz studiować 300 km od domu, ale mimo to, okresowo jeździłbym do domu.. nawet najtańszym PKS-em. Dobrze też, że będziesz miał w miarę blisko do cioci.

Twoje lęki pewnie się biorą z pijaństwa Twego ojca jakiego doświadczyłeś w młodości i braku stabilizacji.

Co do lęków, że ktoś Ci coś złego powie i zwiejesz, do domu, to nie jest aż tak nagorzej, bo widzę potrafisz "odszczeknąć" i nie pozwalasz sobą pomiatać, nie podwijasz pod siebie ogona. Tylko później przeżywasz i międlisz to w sobie.

Pozostaje tylko spróbować nie przejmować się tak tym wszystkim. Za granicę pojechałeś, na studia się zapisałeś, a więc sporo potrafisz osiągnąć, a niektórzy fobicy nawet tego nie potrafią.
Dobrym rozwiązaniem moim zdaniem było by zapisanie się do psychologa i opowiedzenie mu o swoich problemach. Nawet z naciskiem to piszę. : )

Pozdrawiam serdecznie. :)

Offline Snrob85

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 2
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Strach przed życiem...
« Odpowiedź #2 dnia: Wrzesień 07, 2011, 21:32:35 »
Dziękuję Ci za tę odpowiedź. Dodała mi otuchy!

Offline Sowa

  • zgubiona
  • Kreatywna
  • *****
  • Miejsce pobytu: Sląsk - trochę dolny, trochę górny
  • Wiadomości: 733
  • Płeć: Kobieta
Odp: Strach przed życiem...
« Odpowiedź #3 dnia: Październik 02, 2011, 20:29:28 »
ja też się okropnie boję życia, boję sie podejmowania decyzji, wogole wszystkiego co się wiąze z dorosłośćią :(
czy to że nie potrafię poprawnie pisać po polsku oznacza, że jestem gorszym człowiekiem?

Offline nika

  • V.I.P
  • *****
  • Wiadomości: 5026
  • Płeć: Kobieta
Odp: Strach przed życiem...
« Odpowiedź #4 dnia: Listopad 05, 2011, 18:04:52 »
Chyba każdy człowiek obawia się przyszłości. Nie jesteś odosobniony :P
Poza tym czasy w jakich żyjemy nas nie rozpieszczają :P
Nie poznajemy dróg, którymi już szliśmy, nasza pamięć przestała funkcjonować. Świat rozpadł się w serię obrazów, których znaczenia nie rozumiemy, i których nie potrafimy połączyć w logiczną całość. Zagubiliśmy klucz do naszego umysłu. A. K.

Offline Thomas2

  • Z radiem na uszach i wartości swej, w pełni świadomy, świadomy że hej
  • Mityczny użytkownik
  • ********
  • Wiadomości: 5620
  • Keep Calm And Avoid Microbiome Mayhem
Odp: Strach przed życiem...
« Odpowiedź #5 dnia: Sierpień 02, 2012, 03:40:36 »
Strach jest uczuciem toważyszącym człowiekowi od zawsze, ale strach dotyczy rzeczy realnych, boimy się dotykać gorącego, wchodzic do klatki z tygrysem, spać w lesie pod gołym niebem bez namiotu i ogniska.
Lęk to uczucie choroby, niepoprawna praca mózgu i wydzielanie neuroprzekaźników, nie można na takiej podstawie, na podstawie takich odczóć budowac życia, cały proces decyzyjny, logika wszystko się zatraca wokół negatywnych emocji, cały odbiór rzeczywistości zostaje podporządkowany emocjom z wnętrza ciała. Te niedomagania układu nerwowego głównie sympatycznego i parasympatycznego, powodują że powstaje cały spójny obraz odzwierciedlenia zaburzeń lękowych w świecie zewnętrznym.

Lęk trzeba leczyć bo to objaw choroby, inaczej całe życie grzęźnie wokół tego chorego uczucia wynikającego z choroby.