Autor Wątek: wyjście z samotności  (Przeczytany 8724 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

foreveralone

  • Gość
wyjście z samotności
« dnia: Marzec 22, 2013, 00:11:49 »
Jak waszym zdaniem się wychodzi z samotności? Co powinno być pierwszym krokiem, poza postanowieniem zmiany? Bo ja zawsze obiecuje sobie, że chcę zmienić coś w swoim życiu ale kompletnie nie wiem jak. Jak poznać kogoś nie mając żadnych znajomych, poza współpracownikami nie mającymi najlepszego zdania o mnie. Wyśmiewającymi czy nie rozumiejącymi mojej samotności i mojej skrytości, unikania mówienia o sobie oraz braku umiejętności zaczynania rozmowy. Jak się przed kimś otworzyć, jak do tej pory wszystko skrywałem przez tyle lat w tajemnicy nawet przed rodziną. Tłumiłem to w sobie a rozprawiałem tylko o tym w myślach. Wiem, że trzeba przebywać wśród ludzi ale gdzie mam iść, do sklepu co mi to da? że będę wśród ludzi zajętych sobą; na basenie, siłowni, kinie, teatrze to samo. Chociaż można by się oswoić ze spojrzeniami innych i nie mieć przyjebanego, przestraszonego wzroku psychopaty. Zagadać do kogoś o tak, to pierwsze, że kompletnie jestem wyczerpany czuję, że nie mam nic do powiedzenia drugiej osobie, jakbym niczego nie widział i nie miał swojego zdania.  Drugie, że się tak wstydzę, że prędzej powiedziałbym matce, że mam myśli samobójcze. Jak poczuć się pewniej, skoro ja nawet cichym głosem odpowiadam w sklepie, że nie wiem czy mnie w ogóle słyszą.
« Ostatnia zmiana: Marzec 22, 2013, 00:18:35 wysłana przez foreveralone »

Offline a

  • objet petit a
  • Legendarny użytkownik
  • *******
  • Miejsce pobytu: (od)bytu do głębi
  • Wiadomości: 3131
  • Płeć: Kobieta
    • a
Odp: wyjście z samotności
« Odpowiedź #1 dnia: Marzec 22, 2013, 01:48:51 »
Co powinno być pierwszym krokiem, poza postanowieniem zmiany?

Moim zdaniem PIERWSZYM krokiem powinno być zaakceptowanie siebie jako osoby trochę "fobicznej" /skrytej, nie mówiącej wiele o sobie, mniej towarzyskiej niż inni/ i porzucenie usilnych prób zmiany siebie czy dostosowywania się do reszty.
czyli właśnie nie "postanowienie zmiany", ale odwrotnie: uświadomienie sobie, że na siłę nie ma sensu się zmieniać.

ale ja się nie znam.
znam takie miejsce, gdzie przychodzą umierać koty

foreveralone

  • Gość
Odp: wyjście z samotności
« Odpowiedź #2 dnia: Marzec 23, 2013, 18:02:40 »
To co pozostać w domu w samotności? w depresji z myślami samobójczymi? patrząc jak mi życie mija a ja jestem coraz bardziej zgorzkniały i nieszczęśliwy. Myślę, że nie zaakceptuje siebie do puki się coś w moim życiu nie zmieni, bo po prostu nie potrafię. Potrzebuje kogoś dla kogo będę miał żyć. Obecnie nie mam motywacji do zmian, prócz chęcią zrzucenia z siebie tego bólu z mojej głowy który mnie wykańcza i doprowadza do rozpaczy. To, że jeszcze nie dążyłem do zabicia się tłumaczę sobie jako troskę o nie ranienie mojej rodziny, tylko to mnie trzyma jeszcze na tym świecie. Mogę się oszukiwać, że akceptuje siebie ale spotkam kogoś w pracy i zrozumie, że jestem wrakiem człowieka. Samoakceptacja od tak to tylko oszukiwanie się. Jestem w takim stanie, że pisząc ten post łzy lecą mi po polikach a obok siedzi siostra i mam nadzieje, że tego nie widzi.

Offline a

  • objet petit a
  • Legendarny użytkownik
  • *******
  • Miejsce pobytu: (od)bytu do głębi
  • Wiadomości: 3131
  • Płeć: Kobieta
    • a
Odp: wyjście z samotności
« Odpowiedź #3 dnia: Marzec 23, 2013, 18:20:46 »
Jestem w takim stanie, że pisząc ten post łzy lecą mi po polikach a obok siedzi siostra i mam nadzieje, że tego nie widzi.

Skoro jest aż tak źle, to moim zdaniem same porady na forum nie wystarczą i czas udać się do lekarza.

Pisząc swojego posta nie zakładałam, że jest aż tak źle, bo pisałeś tylko o niechęci do rozmów i o tym, że ktoś "nie rozumie Twojej samotności" (myślałam, że Ty ją rozumiesz). Mówiłeś też, że "trzeba" przebywać wśród ludzi (co niekoniecznie jest prawdą, zależy od sytuacji i osobowości), więc uznałam, że po prostu chcesz być taki, jak inni. Ale widzę, że sprawa jest poważniejsza, więc czym prędzej powinieneś udać się do psychiatry i tam opowiedzieć to wszystko, co napisałeś tutaj.  :)
znam takie miejsce, gdzie przychodzą umierać koty

anah20

  • Gość
Odp: wyjście z samotności
« Odpowiedź #4 dnia: Marzec 26, 2013, 15:40:12 »
Hej, jeżeli nie masz komu się wygadać możesz pisać do mnie na e-mail: anah@onet.pl, nawet największe bzdury albo jakbyś chciał zwyczajnie ponarzekać czy coś, z chęcią pogadam, moją pracą nad sobą w wychodzieniu z takiego stanu jest m.in rozmowa z innymi ludźmi. Nawet nie wiesz jak dobrze Ciebie rozumiem. To jest trudne, a tym bardziej dołujące jak słyszysz od innych, że przesadzasz lub to idź do psychologa. Moje życie nie ma większego sensu, niby są znajomi ale... eh właśnie każy właściwie ma w nosie, mimo wszystko staram się, możliwe że kiedyś przegram z życiem, ale cóż. Może uda mi się Tobie jakoś pomóc? Kto wie, nie krępuj się do mnie jak do starego przyjaciela, pozdrawiam.

zylwia

  • Gość
Odp: wyjście z samotności
« Odpowiedź #5 dnia: Marzec 27, 2013, 17:19:38 »
Samoakceptacja jest pierwszym krokiem w kierunku zmian. Bez tego nie ruszysz z miejsca. Nie chodzi tu o ta żebyś zamkną się w czterech ścianach, a twoja twarz już nigdy nie ujrzała światła dziennego . Nie porównuj się z innymi ( czyli ekstrawertykami, nawiasem mówiąc   tylko na nich w tej kwestii zwracamy uwagę ). Myśl o sobie jako o kimś wyjątkowym chyba że dalej chcesz się użalać nad sobą...
Zaakceptuj siebie i olej całą resztę, a przede wszystkim nie myśl o tym co myślą inni. Jak już zmienisz sposób myślenia reszta powoli się ułoży.

foreveralone

  • Gość
Odp: wyjście z samotności
« Odpowiedź #6 dnia: Kwiecień 02, 2013, 16:21:58 »
Samoakceptacja jest pierwszym krokiem w kierunku zmian.
Nigdy siebie sam od tak nie zaakceptuje. Mogę sobie wmawiać, że jest dobrze a jak przyjdzie jakaś stresowa sytuacja to będę miał ochotę uciec i się zabić. Postaram się poszukać jakiegoś hobby, być może poszerzenie zainteresowań będzie pierwszym etapem, by skończyć z tą wegetacją. Nie jestem w stanie sam siebie zaakceptować, puki moje środowisko mnie nie akceptuje a taka jest prawda, że oni ciągną mnie na dno i stoję w miejscu. Nie myślę tu tylko o pracy, bo moja rodzina traktuje mnie jak małe dziecko i muszę zacząć walczyć z takim ich myśleniem. Sam będę podejmował decyzję i sam będę odpowiadał. Nie można rozłożyć parasola ochronnego i uchronić mnie przed złem tego świata.

Trzyzet

  • Gość
Odp: wyjście z samotności
« Odpowiedź #7 dnia: Kwiecień 03, 2013, 23:57:32 »
Nie rozumiesz. Musisz zaakceptować ale właśnie to że jest źle... Reszta przyjdzie sama, lecz do tego pogodzenia się z samym sobą trzeba dojrzeć..

Offline a

  • objet petit a
  • Legendarny użytkownik
  • *******
  • Miejsce pobytu: (od)bytu do głębi
  • Wiadomości: 3131
  • Płeć: Kobieta
    • a
Odp: wyjście z samotności
« Odpowiedź #8 dnia: Kwiecień 04, 2013, 02:07:35 »
Nie rozumiesz. Musisz zaakceptować ale właśnie to że jest źle... Reszta przyjdzie sama, lecz do tego pogodzenia się z samym sobą trzeba dojrzeć..

dokładnie. "pierwszym" krokiem jest akceptacja tego, że się nie akceptuję.
jestem inna. nie dostosowuję się - i teraz pytanie: czy dlatego, że nie umiem, czy dlatego, że nie chcę.

Twoim problemem jest to, że masz w głowie jakiś wzór "normalnego" człowieka, z masą znajomych, z zainteresowaniami, itd. A w rzeczywistości niekoniecznie ten wzór może wpisywać się w Ciebie. Może przestań szukać wzorów i dostosowań, a skup się przez jakiś czas bardziej na sobie. element egoizmu czasem nie jest zły.  ^^
znam takie miejsce, gdzie przychodzą umierać koty

Offline simplicity

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 57
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: wyjście z samotności
« Odpowiedź #9 dnia: Maj 07, 2014, 21:50:37 »
Podbijam może po roku ktoś z was ma jakieś ciekawe przemyślenia na ten temat?