Autor Wątek: Po siedmiu latach jestem w punkcie wyjścia ws. fobii...  (Przeczytany 849 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline moriar

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 48
  • Płeć: Mężczyzna
Po siedmiu latach jestem w punkcie wyjścia ws. fobii...
« dnia: Marzec 11, 2016, 23:22:39 »
Witam po przerwie, zaczynam od tego, bo nie wiem jak mam właściwie zacząć. Miewam tu wielomiesięczne przerwy, więc po jakimś czasie można uznać, że jestem tu jakby nowy ::)

Chciałbym się podzielić swoim problemem, bo jakoś mam potrzebę o tym napisać, chociaż nie wiem po co ;-) Temat był pewnie wałkowany milionkrotnie na tym portalu.

Otóż, kiedyś - po roku obecności na takim portalu (nie dokładnie tym)wmówiłem sobie, że nie mam fobii społecznej. Forum, ogólnie rzecz biorąc - a raczej często przygnebiająca atmosfera ludzkich problemów na nim - często tylko mnie dobijała, co powodowało, że wcale nie czułem się lepiej. Fakt, że poznałem kilka fajnych, podobnych do siebie osób (pod względem problemów) niewiele mi pomógł - zresztą finalnie z nimi i tak nie udało się utrzymać kontaktu. Teraz sam nie wiem, co mam myśleć o sobie. Nie potrafię poznać ludzi, choć gdy MUSZĘ coś załatwić ważnego,  np.  pójść na rozmowę o pracę, żeby się jakoś utrzymać (a  żyję sam), to bym poszedł - najwyżej by wyszło, albo nie wyszło.

Moimi największymi problemami są chyba jednak nieśmiałość i baaardzo niska samoocena (pod kilkoma względami), przez co zanim zdążę kogoś poznać, szybciej zdążę tą osobę do siebie zniechęcić. Nie wiem już sam czy to się nadaje na takie forum, ale czuję, że mimo wyjazdu, usamodzielnienia się jakiegoś, nie zrobiłem wielkiego lub nawet żadnego kroku w przód...











Offline Szyszka

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 796
  • Płeć: Kobieta
Odp: Po siedmiu latach jestem w punkcie wyjścia ws. fobii...
« Odpowiedź #1 dnia: Marzec 12, 2016, 00:04:10 »
Jeśli sam zauważasz, że coś jest nie tak - że nie panujesz nad swoim życiem, to może warto skonsultować się z psychiatrą? Byłeś kiedyś u psychiatry? Albo brałeś jakieś leki? Idealne wyjście to nie jest bo 3/4 psychiatrów czy psychologów to kretyni po 5 latach studiów, którym się za wiele wydaje. Ciężko trafić na takiego z powołaniem co sprawia, że ludzie się boją pierwszych wizyt i odwlekają w czasie.
Ale jest to jakieś wyjście - lepsze niż siedzenie z założonymi rękoma. Psychiatra może skierować Cię na terapię, a bardzo możliwe, że właśnie jej potrzebujesz, żeby sobie parę rzeczy uporządkować :)
"Cho­wanie ura­zy jest jak pi­cie tru­ciz­ny w nadziei, że po­zabi­ja Twoich wrogów"

"And how does it feel, to be what you've become, what you said you would never be?"

Offline moriar

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 48
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Po siedmiu latach jestem w punkcie wyjścia ws. fobii...
« Odpowiedź #2 dnia: Marzec 12, 2016, 00:48:28 »
Problem jest w tym, że mieszkam od jakiegoś czasu w Niemczech i nawet jeśli chciałbym skontaktować się z jakimś specjalistą, to mój niemiecki nie jest na tyle dobry by rozumieć na tyle dobrze, by móc  rozwinąć temat swoich problemów i móc uzyskać fachowe porady. Więc sam już nie wiem co  z ty robić. A wiecie? Ostatnio też zacząłem siedzieć na jakimś czacie, wsłuchuję się w ludzi, ale też mam problem z powiedzeniem czegokolwiek na audio, jeśli ktoś mnie zagaduje. To właściwie tak, jak wielu ma w realu... większa grupa ludzi i już nie wiadomo co powiedzieć. Jednak swoje zrobiły lata bycia nietowarzyskim i boję się, że już mi tak zostanie na zawsze. Że będę już tylko zrażał ludzi do siebie.

Offline JOY OF SATAN

  • Kolorek JOY OF SATAN
  • *****
  • Wiadomości: 6085
  • Płeć: Mężczyzna
  • „Matka siedzi z tyłu!” Tak powiedział!:))
Odp: Po siedmiu latach jestem w punkcie wyjścia ws. fobii...
« Odpowiedź #3 dnia: Marzec 12, 2016, 08:45:30 »
Hej Moriar :) Skoro na razie nie masz możliwości pójść do specjalisty (poza tym i tak nie wiadomo czy nie trafiłbyś na jednego z tych kretynów o których wspomniała Szyszka :)) ) polecam Ci terapie Richardsa do pobrania tutaj: http://fobicy.pl/index.php?topic=3000.0 poradnik do samodzielnego przerabiania. Pomoze Ci podniesc samoocene i nauczy kilku sposobów jak radzic sobie w kontaktach z ludźmi :)
Not giving a fuck improves your quality of life significantly by drastically reducing your capabilities of giving a fuck. Scientists have proven that the average human being gives 60 percent too much of a fuck about most daily activities...Start not giving a fuck today because seriously, who gives a fuck?
 

Offline moriar

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 48
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Po siedmiu latach jestem w punkcie wyjścia ws. fobii...
« Odpowiedź #4 dnia: Marzec 13, 2016, 02:28:47 »
Dzięki JOY;) Ja się chyba za to już kiedyś zabierałem, ale szybko skończyłem. Oczywiście problemem był tu głównie brak motywacji, bo jednak ciężko się zmotywować i zacząć nagle myśleć na tyle pozytywnie, żeby uwierzyć że cokolwiek przyniesie poprawę. Tzn. u mnie nie jest aż tak tragicznie jakby to może wyglądało po moich wiadomościach. Jednak sam sobie diagnozy raczej nie postawię, bo już się pogubiłem w tym, co jest ze mną w końcu nie tak. Ale jakieś "pomoce" zawsze są przydatne. Mam nadzieję, że terapia nie będzie leżała odłogiem po pobraniu :> Nie no, serio chcę coś zmienić..

Offline mlodyzajac

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 2
  • Płeć: Mężczyzna
    • http://futureprint.pl/
Odp: Po siedmiu latach jestem w punkcie wyjścia ws. fobii...
« Odpowiedź #5 dnia: Marzec 18, 2016, 13:40:59 »
Jeśli masz niską samoocenę to może powinieneś zrobić coś w tym kierunku aby to zmienić? Stawiaj sobie poprzeczki i przełamuj bariery np podchodź do ludzi na ulicy i zaczni z nimi rozmawiać.

Jolaos

  • Gość
Odp: Po siedmiu latach jestem w punkcie wyjścia ws. fobii...
« Odpowiedź #6 dnia: Marzec 18, 2016, 18:12:25 »
Zapytaj o godzinę lub o drogę.