Autor Wątek: Diagnoza/pomoc "Free Floating Anxiety"  (Przeczytany 429 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline jestok

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 1
  • Płeć: Mężczyzna
Diagnoza/pomoc "Free Floating Anxiety"
« dnia: Sierpień 10, 2016, 02:25:55 »
Witam!


Forum przeładowane jest opisami różnego rodzaju ''cierpienia'', jednak wszystko co znajduję to pewnego rodzaju ekstremalne sytuacje. Z góry przepraszam za z lekka chaotyczny tekst.                                     Jestem w dość szczęśliwym związku, studiuję na delikatnie mówiąc prestiżowej uczelni, jakoś to wszystko idzie do przodu ale ostatnio zaczęły dochodzić do mnie 'demony przeszłości' i wpływać na moje życie. Mój okres szkolny nie był zbyt szczęśliwy - miałem problemy z kolegami - mocno się jąkałem przez co jak oczywiście byłem łatwym celem / czarną owcą / ofiarą i inne podobne przymiotniki. Wziąłem się za siebie wyleczyłem się z wielu kompleksów i dość nieoczekiwanie moje życie potoczyło się w sumie bardzo OK. Zawsze jednak zdarzały się nawracające okresy nie wiadomo skąd biorącej się niepewności / lęku / przytłoczenia / rozkojarzenia. Nie trwały długo i jakoś byłem dawałem radę - wchodziłem w wir zabawy/nauki/pracy/związków etc. W ostatnim czasie powiedzmy ostatni rok ->zacząłem  zachowywać nerwowo. Reagowałem na niewinne żarty, zaczepki w sposób nieodpowiedni, zacząłem unikać pewnych ludzi wśród których nie czułem się komfortowo. Pracowałem trochę w pewnym miejscu i też nie potrafiłem się wczuć w 'klimat'. Mam jakieś bezsensowne zapewne przekonanie że trauma czasów szkolnych -  - że stanę się pośmiewiskiem, stracę szacunek ludzi wokół mnie, będę obiektem żartów wróci i zostanie ze mną na stałe. Przez to nie potrafię się dostatecznie wyluzować. Mam chyba problemy z racjonalnym ocenianiem sytuacji. Wyczuwam złe intencje tam gdzie ich może wcale nie ma?.   Jak widzicie racjonalizuję to co się odpierdziela w mojej głowie ale jednak nie mogę znaleźć sposobu by po prostu wyluzować.. Mam teraz 26 lat, chciałbym coś zmienić zająć się na poważnie swoimi zobowiązaniami i wiem że taka 'nerwowa' postawa mi bardzo szkodzi. Spirala się nakręca. Podjąłem pewne kroki - chodzę na siłownie (prawie tak regularnie jak bym chciał), powoli ograniczam 'piwkowanie', staram się przypominać sobie w momentach kiedy czuje się niepewnie że to nie ma nic wspólnego z rzeczywistością ale jakoś kurcze nie mogę do końca wyzbyć się tego 'napięcia' -  to dobre słowo. Przepraszam za te 'anglicyzmy' ale znalazłem taki termin w internecie który niby odnosi się do nerwicy która nie jest ukierunkowana i utrzymuje się stale - to chyba dość dobrze odzwierciedla mój przypadek. Dla porządku dodam że nie mam takich elementarnych problemów na tym etapie że boję się miasta/sklepów/telefonów nowych ludzi. Chodzi to o utrzymywanie relacji - mam wrażenie że tu czai się zagrożenie. Że ludzie poznali moje słabości zaraz będą na nich żerować - stąd tendencja do tuszowania niewygodnych spraw zamiast po prostu się uśmiechnąć i śmiać się z siebie. Ktoś ma receptę jak się tego nauczyć ? :p Generalnie wierzę w to że da się wszystko odkręcić i zmienić bo kilka razy się udawało. Czy w takich sprawach psycholog i rozmowa jest dobrym rozwiązaniem? Wiem że tylko przed zupełnie 'neutralną' osoba lekarzem bym się mógł z pewnymi sprawami rozliczyć. Nie narzekam na brak znajomych/przyjaciół ale nie ufam nikomu do tego stopnia oczywiście co ma pewnie jakieś podłoże.. Boję się tylko tego że jeśli będę pytał na takim forum o to, pójdę do specjalisty jeszcze bardziej się nakręcę i w ogóle zeświruję na tym punkcie i wszystko się jeszcze pogłębi.

Sowa_

  • Gość
Odp: Diagnoza/pomoc "Free Floating Anxiety"
« Odpowiedź #1 dnia: Sierpień 10, 2016, 04:11:22 »
.
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 27, 2016, 00:13:19 wysłana przez Sowa_ »