Autor Wątek: Szalony pomysł  (Przeczytany 777 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Trusardi

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 2
Szalony pomysł
« dnia: Grudzień 16, 2016, 13:42:23 »
Przyszedł mi do głowy pewien pomysł. Żółta żaróweczka, rodem z kreskówek, może zmienić moje życie. Problem w tym, że u nikogo nie mam żadnego wsparcia.

Zanim jednak zdradzę swoją tajną broń, w wielkim skrócie przedstawię historię, bez której wszystko mogłoby wydać się wam jedną, wielką abstrakcją.

Zacznę od tego, że mierzę skromne 163 cm. Jak na mężczyznę nie jest to dobry wzrost. O ile nie mam większych problemów z samoakceptacją, to brak uwagi ze strony kobiet podcina mi skrzydła.

Mam 25 lat i ostatni raz na randce byłem w zeszłym roku. Przez 12 miesięcy umówiłem się tylko z dwoma dziewczynami. Znajomość, jak to zwykle w moim przypadku miało miejsce, zakończyła się po pierwszym spotkaniu. W łóżku po raz ostatni bawiłem się z dziewczyną, w 2013 roku.

Kiedyś miałem mnóstwo koleżanek. Znajome mnie lubiły. Widziały we mnie pozytywnego, śmiałego, rozmownego, ułożonego i normalnego mężczyznę. Któregoś razu jedna z koleżanek wspomniała, że umówiła się z wysokim i potężnie zbudowanym chłopakiem i czuje się przez to niezręcznie. Przyjaciółki ni to żartem, ni to serio, przekonały ją o słuszności wyboru, bowiem, jak mówiły - facet musi być wysoki, a nie taki jak ja - wskazały na mnie. Niby było to mówione w żartach, ale było kilka podobnych sytuacji, więc musiało być coś na rzeczy. Z czasem ataki w moją stronę nasiliły się.

Niektóre koleżanki zaczęły się ze mnie naśmiewać. Z racji, że były to normalne, nie imprezujące, nie wymalowane, nie wystrojone i dobrze uczące się dziewczyny, nie byłem przygotowany na agresję z ich strony.

Któregoś razu powiedziałem sobie dość i zerwałem z nimi kontakt.

Udało się mi "związać" z dwoma dziewczynami. Najpierw, w 2012 roku umawiałem się z zakompleksioną, otyłą i zezowatą 18-latką. Młódka wprawdzie spotykała się ze mną i sypiała, jednak wprost mówiła że niczego do mnie nie czuła. Kiedy poznała innego chłopaka, od razu mnie zignorowała.

Rok później, w 2013 roku podobna historia miała miejsce z inną 18-latką. Porzucona nastolatka znalazła we mnie pocieszenie. Niestety, nie darzyła mnie żadnym uczuciem i na prawie każdym spotkaniu wypominała mi wzrost. Żadnych czułości typu głaskanie, masowanie z jej strony nie uświadczyłem. Dziewczyna dbała wyłącznie o własny interes. Interesowało ją to aby przyjemnie spędzić czas, mieć jakieś zajęcie. A wszystko zwalała na moje barki. W marcu 2014 roku rozstała się ze mną i związała z kimś, kogo znała około tygodnia.

Od tamtej pory nie miałem żadnej dziewczyny. W ciągu dwóch lat udało się mi spotkać z pięcioma pannami. Wszystkie znajomości urwały się po pierwszym spotkaniu.

Przepełniony goryczą i samotnością intensywnie szukałem kogoś z kim będę w związku. W ciągu dwóch lat zaczepiłem kilkaset dziewczyn. Podchodziłem w sposób pośredni. Nie ukazywałem zainteresowania. Zależało mi aby rozmowa jak najdłużej trwała, gdyż jak wierzyłem, wówczas ukażę swoje liczne zalety. Zdobyłem ponad 100 numerów telefonu, jednak nie przełożyło się liczbę spotkań. Najczęściej nikt nie odbierał.

Któregoś razu zrozumiałem, że coś jest ze mną nie tak. Mimo 25 lat mam fatalne wyniki z dziewczynami. Zero seksu, zero randek, zero zainteresowania, zero prawdziwego związku, zero bycia kochanym. Pomyślałem, że gdyby świat miałby się skończyć to żałowałbym tego że nigdy nie miałem prawdziwej dziewczyny.

To dało mi do myślenia.

Zacząłem rozglądać się za krajem, w którym dziewczyny nie patrzą na wzrost mężczyzny.

I znalazłem.

Filipiny zamieszkują kobiety których wzrost rzadko przekracza 155 cm. Przeciętny Filipińczyk mierzy 163 cm. Udało się mi porozmawiać z kilkoma Filipinkami (dla nich angielski jest jak dla nas polski) i wszystkie przyznały, że 163 cm u mężczyzny są w porządku.

Zdecydowałem wyjechać na Filipiny i znaleźć tam upragnioną ukochaną. Wyczytałem, że można tam za 1500 złotych spokojnie przeżyć cały miesiąc. Praca zdalna mogłaby mi zapewnić fundusze.

Wszyscy moi bliscy wybijają mi Azjatki z głowy. Starają się odciągnąć mnie od mojego pomysłu. Robią ze mnie wariata, mówią że problem mam w swojej głowie i że w Polsce znajdę dziewczynę.

Twarz mam ładną i sympatyczną. Oprócz tego jestem blondynem o niebieskich oczach. Jeżeli Polki mnie nie chcą, to po co mam wbrew ich woli je przekonywać do siebie, zwłaszcza że mogę podobać się azjatyckim kobietom.

Powiedzcie:

1. Problem leży w mojej głowie, czy jednak wariatem nie jestem i moja strategia jest logiczna?

2. Nigdy nie byłem za granicą, gdzie i jak ubiegać się o paszport i wizę?

3. Gdzie się zaszczepić i jak to się robi?

4. W jaki sposób przedłużać wizę z prośbą o kolejny miesiąc pobytu?

Offline abcczasamid

  • Legendarny użytkownik
  • *******
  • Miejsce pobytu: Warszawa
  • Wiadomości: 4144
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Szalony pomysł
« Odpowiedź #1 dnia: Grudzień 16, 2016, 14:24:38 »
Filipiny zamieszkują kobiety których wzrost rzadko przekracza 155 cm. Przeciętny Filipińczyk mierzy 163 cm. Udało się mi porozmawiać z kilkoma Filipinkami (dla nich angielski jest jak dla nas polski) i wszystkie przyznały, że 163 cm u mężczyzny są w porządku.
Poszukaj sobie informacji jak tam traktują białych ludzi. Oczywiście w miejscach czysto turystycznych jest ok. ale poza nimi już tak kolorowo nie jest, bo to dziki kraj.
 Za 1500 to może i przeżyjesz w tym kraju, tylko że tam nie ma systemu emerytalno rentowego i gdy bierzesz sobie Filipinkę za żonę, to musisz oprócz niej utrzymywać cała jej rodzinę.


Offline Trusardi

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 2
Odp: Szalony pomysł
« Odpowiedź #2 dnia: Grudzień 16, 2016, 14:30:27 »
Przeczytałem, że w miejscowościach które nie są obiektem zainteresowania turystów, ludzie są bardzo życzliwi.

Offline Obcy

  • Kosmiczny gruz
  • Administrator
  • *****
  • Miejsce pobytu: Czarna dziura
  • Wiadomości: 4859
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Szalony pomysł
« Odpowiedź #3 dnia: Grudzień 16, 2016, 14:39:02 »
A może jedź na próbę i przekonaj się sam.
Edit:
Bo często tez idealizujemy jakies odległe miejsca.
« Ostatnia zmiana: Grudzień 16, 2016, 15:38:38 wysłana przez Obcy »
"Pomiędzy życiem i śmiercią znajduje się pragnienie.
Pragnienie życia, miłości, wszystkiego co dobre…
I to pragnienie jest źródłem wszelkiego cierpienia."

Sowa_

  • Gość
Odp: Szalony pomysł
« Odpowiedź #4 dnia: Grudzień 16, 2016, 17:12:34 »
A moim zdaniem przesadzasz.
W Polsce też zapewne znajdą się kobiety, którym nie przeszkadza niski wzrost u mężczyzny.
Zobacz choćby, jakie laski się wokół karłów kręcą.
Może po prostu problem tkwi w czymś innym, a Ty poprzez swój kompleks wszystko skupiasz do jednego.

mustang

  • Gość
Odp: Szalony pomysł
« Odpowiedź #5 dnia: Grudzień 17, 2016, 21:55:26 »
Kiedyś jak jeszcze zaglądałem na sympatię to widziałem dziewczynę o wzroście 140cm, która szukała niskiego faceta.
Może kolorowo nie jest mieć taki wzrost, ale szanse są.

Dodatkowo na studiach miałem kolegę strasznie niskiego (nie wiem jaki miał wzrost ale był bardzo niski i wszyscy wołali na niego "krasnal"), a mimo to miał dziewczynę.

Offline Aldo

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 628
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Szalony pomysł
« Odpowiedź #6 dnia: Grudzień 21, 2016, 10:39:45 »
Sam pomysł jak o przygoda wydaje się fajny, co Ci szkodzi można spróbować. ;) Jednak motywacja co do tego wydaje się już trochę szalona, wiele osób z Twoim wzrostem radzi sobie bardzo dobrze i nie szukałbym tutaj większego problemu.

A co do samego wyjazdu, przede wszystkim musisz przekalkulować koszty, czy Cię na to stać, zainteresować się jak wygląda w tym kraju ubezpieczenie zdrowotne, bo to jednak bardzo ważna sprawa przy tak diametralnej zmianie klimatu. Musisz być na pewno zabezpieczony finansowo na natychmiastowy powrót do kraju gdyby coś nie wyszło czy nie spodobało Ci się. Piszesz jeszcze o pracy zdalnej a więc warto się też zainteresować jak wygląda w tym kraju sprawa dostępu do stałego internetu.

Co do wiz to trochę to kosztuje i trzeba to doliczyć do kosztów pobytu:

1 miesiąc na Filipinach – darmowa wiza na maksymalnie 30 dni
2 miesiąc na Filipinach – ok 3000 peso
3 – 4 miesiąc na Filipinach – prawie 8000 peso ( karta + dwa miesiące pobytu)
5 – 6 miesiąc na Filipinach – ok 3000 peso ( dwa miesiące pobytu)
Kolejne są już takie same, aż do roku pobytu, kiedy to musisz wyrobić nową kartę ACR.
Kurs: 1 peso - ok. 0,09zł
http://szukajacprzygody.pl/wiza-na-filipinach-czyli-jak-zostac-dluzej/

Do tego dojdą koszty biletów lotniczych, ok. 3 tysiące w jedną stronę, inne koszty transportu, początkowe utrzymanie się.
Myślę, że bez 15 tysięcy na start to zbyt duże ryzyko jednak i raczej bym odradzał.
Gdy cię mają wieszać, poproś o szklankę wody. Nigdy nie wiadomo, co się wydarzy, zanim przyniosą.

Offline Artmedia9

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Miejsce pobytu: Podkarpacie
  • Wiadomości: 123
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Szalony pomysł
« Odpowiedź #7 dnia: Grudzień 23, 2016, 21:12:48 »
Ja również bym to odradzał. Na twoim miejscu zrobiłbym przegląd tych miejsc albo środowisk, w których szukasz. Może zbyt bezpośrednio dążysz do seksu ? Ogólnie czytając twój post, mam wrażenie, że dobrze sobie radzisz z matematyką albo pracujesz w czymś zw. z liczeniem.