Autor Wątek: Rozstania....  (Przeczytany 5732 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Madame Carotte

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Miejsce pobytu: Bydgoszcz
  • Wiadomości: 231
  • Płeć: Kobieta
Odp: Rozstania....
« Odpowiedź #30 dnia: Luty 24, 2013, 08:28:44 »
Ja chyba jestem już trochę przyzwyczajona do rozstań. mój Luby mieszka trochę daleko ode mnie, widujemy się (głównie) weekendami i jak tak na to spojrzę to rozstanie może być kwestią przyzwyczajenia ;)

Offline a

  • objet petit a
  • Legendarny użytkownik
  • *******
  • Miejsce pobytu: (od)bytu do głębi
  • Wiadomości: 3125
  • Płeć: Kobieta
    • a
Odp: Rozstania....
« Odpowiedź #31 dnia: Luty 24, 2013, 13:22:27 »
przede wszystkim, to czym innych jest rozstanie czasowe (wyjazdy, delegacje, związki na odległość), a czym innych rozstanie w sensie rozejścia się.

w pierwszym przypadku, wg mnie, rozstania działają całkiem nieźle, bo podtrzymują pozytywną tęsknotę, dają radość z oczekiwania (wszyscy chyba wiedzą, że czasem czekanie na prezent jest fajniejsze niż samo otrzymanie go), odliczania itd. z resztą już tu o tym pisałam. pewnie, że smutno jest się rozstawać, ale perspektywa powrotu i radości jest świetna i potrafi zniwelować odczucie rozłąki.

w drugim przypadku.. hmm..

dziwne by było, gdyby jakieś rozstania nie bolały. pewnie że bolą i to z każdej perspektywy - nie tylko wtedy, gdy samemu zostanie się np zostawionym.


Rozstania nas hartują. Powodują że stajemy się ostrożniejsi co do drugiego partnera.

zgadzam się i uważam, że to dobrze. wg mnie zawsze warto zachować choćby minimalny dystans do tego, co się czuje. takie (wg mnie racjonalne podejście) nie musi oznaczać totalnego braku zaangażowania.

Prędzej czy później przejdzie, a jeśli chcesz sobie pomóc to nie rozmyślaj. Można być szczęśliwym po raz kolejny :)

wiadomo, z dystansu czasowego jest oczywiste, że niby przejdzie i niby nie warto rozmyślać, tyle, że to tak jakby smutnemu powiedzieć, żeby się uśmiechnął, bo jutro będzie lepiej (co wcale nie jest takie pewne).

poza tym - czasem rozmyśla się już nie nad własnym cierpieniem, tylko nad czymś takim jak ZMIENNOŚĆ (i wtedy świadomość, że Twoje niby wielkie uczucie a także niby wielkie uczucie drugiej strony mogą zniknać/przejść wcale nie należy do przyjemnych). ale pewnie mam zbyt nihilistyczno - pesymistyczne podejście.  <ptak>


znam takie miejsce, gdzie przychodzą umierać koty

Offline Karygodny

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 40
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Rozstania....
« Odpowiedź #32 dnia: Luty 25, 2013, 15:46:41 »
O tak rozstania bolą. Współczuje ci a <przytul> choć ja nigdy sie nie rozstałem z nikim to domyślam sie jak to musi boleć :|
Im die alone a long, long time ago.

xnothingx

  • Gość
Odp: Rozstania....
« Odpowiedź #33 dnia: Marzec 16, 2013, 17:43:13 »
Przykra sprawa
« Ostatnia zmiana: Maj 05, 2013, 16:47:47 wysłana przez Ple »

Offline 3en

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Miejsce pobytu: Szczecin
  • Wiadomości: 148
  • Płeć: Kobieta
Odp: Rozstania....
« Odpowiedź #34 dnia: Kwiecień 08, 2013, 03:19:44 »
ja kiedyś nie mogłam sobie wyobrazić tego, że niektóre osoby po prostu znikają czasem z naszego życia..
Teraz zaczęłam bardziej doceniać przez to obecność pewnych bliskich osób obok mnie.
Tam dom Twój, gdzie serce Twoje !

króliczek

  • Gość
Odp: Rozstania....
« Odpowiedź #35 dnia: Maj 05, 2013, 16:17:24 »
Chorobliwie szybko się przywiązuję do ludzi. Lepiej się chyba więc w ogóle nie zbliżać. Teraz to inna rzeczywistość, gdzie ja jestem?

Hmm chyba nie lubię rozstań, bo zawsze się czuję jakby umierała mi mama i budzę się sama mała sierota w środku szybkiego świata o którym nic nie wiem.