Autor Wątek: Fobia, nerwica - Psychol :D  (Przeczytany 243 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Gajver248

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 6
  • Płeć: Mężczyzna
Fobia, nerwica - Psychol :D
« dnia: Lipiec 22, 2017, 19:12:23 »
Moja historia :


Choruję na nerwicę lękową od dawien dawna. Zaczęło się od szkoły zawsze byłem samotnikiem bez kolegów. A później objawy zauważyłem przy pierwszym upojeniu alkoholowym w 18r. życia pierwszy raz się upiłem ale to chyba tylko było nasilenie nerwicy w postaci somatycznej zawrotów głowy przez alkohol. W czasach szkoły zawsze byłem sam wszędzie odludkiem. Już w podstawówce z nikim się nie kolegowałem zawsze sam siedziałem w klasie w ławce, tak jakby uważali mnie za gorszego. W Gimnazjum lepiej nie było dokuczano mi śmiano się ze mnie że jestem takim odludkiem że z nikim się nie koleguję. Nie wiem być może nerwica rozwijała mi się już od wczesnego dzieciństwa ? A może po prostu byłem typem samotnika… Był jeden fałszywy kolega który kolegował się ze mną tylko wtedy gdy nie było mojego kuzyna w szkole/klasie. Co ciekawe w czasach dziećiństwa po szkole też byłem normalnym dzieckiem bawiełm się z innymi w gry różne typu scigany itp. a pozniej z kolegami z wsi graliśmy w piłkę w okresie gimnazjalnym. Jednak w szkole byłem jakiś inny. Oczywiście nie obyło się bez szyderstw że przenoszę się do szkoły dla tzw. „Gorszych”. Po zmianie szkoły na Specjalną trochę się to zmieniło. Poszedłem do zawodówki, tam poznałem ludzi i z 2-3 kolegów również z różnymi zaburzeniami. Wielu z dysleksją, inni z zespołem Downa oraz ADHD i wieloma różnymi chorobami, schorzeniami, wadami wrodzonymi i innymi chorobami takimi jak słaby wzrok, czy głusi, głuchoniemi. Mam jednego kolegę z którym utrzymuję kontakt z stamtąd. Jest dyslektykiem. Połączyła nas pasja głównie do sportu. Między czasie wciągnąłem się w grę online. Przez długie 7 lat nie wychodziłem z domu czy to na byłem wołany na ogniska, imprezy. Problemem było wyjście do ludzi, a dokładnie strach przed nowymi osobami-To się bodajże nazywa Fobia społeczna. Do dziś wkręcam sobie że nie jestem nikomu potrzebny, że każdy ma swoją grupę a ja się nie będę wpychać nie chciany. Wtedy jeszcze nie zdawałem sobie sprawy co to jest że to nerwica, a po alkoholu i imprezie na 18 kuzyna. Myślałem wtedy że zatrułem się alkoholem bo zmieszałem wszystko jak leciało od wódki po piwo, wino, whisky i drinki. Po 2 tygodniach „karuzeli” czyli zawrotów głowy ustały na tyle bym dał radę funkcjonować normalnie. Zawroty ustały na jakieś 5 lat tzn. były ale takie minimalne że prawie nie odczuwalne. Pozniej znów wypiłem tylko wódkę flaszkę zawroty 2-3 tyg. ”karuzeli”.Jednak wciąż mam zachwiania równowagi, tak jak bym się obraz przesuał lekko w dół i do góryalbo z opóznieniem. Zgłosiłem się do psychiatry, najpierw skierowano mnie do młodej miłej psycholog której jednak nic nie powiedziałem. Bałem się opowiedzieć jej o fobi, o tym że się boje ludzi, że mi się ciągle kręci w głowie i że mam stan depresyjny i zmienny nastrój jak kobieta w ciąży. Bałem się, może nie wiedziałem jak jej o tym opowiedzieć wtedy w wieku 23 lat no i tym że myślałem i zasłaniałem się ciągle w tym czasie od 18-23 r. życia ze to wina gry komputerowej i przez to nie wychodzę a tak naprawdę właśnie nerwica postępowała. Po milczącej „rozmowie” z Panią psycholog nadszedł czas kilkanaście minut pozniej na psychiatrę. Jednak ona coś tam nabazgrała w papierach jakieś rozpoznanie może zobaczyła że jestem zamknięty w sobie ? Nie wiem. Wiele osób mi wypominało czemu taki jestem nie koleżeński, że czemu nie wyjdę do ludzi. Wtedy jeszcze nie rozumiałem tej Fobii że to właśnie wina jej i nerwicy że nie wychodze do nowych ludzi. Co ciekawe do miejsc publicznych kościół, lekarz, instytucja państwowa, sklep nie boję się. Zasłoniałem się właśnie grą online która mnie po prostu wciągnęła. Zaczeły się mi jazdy że   każdy ma swoją paczkę znajomych, ja ich nie mam wcale. Uroiłem sobie przez tą fobię że nikt mnie nie chce, że nie będę się pchać do czyjejś grupy znajomych skoro mnie tam nie chcą, pózniej doszły do tego kompleksy że jestem niski (165 cm) że brzydki, a teraz doszedł po latach obecnie (26 lat) żal że jestem inny że przez nerwicę nie mogę pić i bawić się nawet tańczyć bo ciągle kręci mi się w głowie a jak się opiję to czuje się jak na karuzeli przez kolejne 2-3 tygodnie, nie mogę wykluczyć że mam chory błędnik (aktualizacja błednik mam zdrowy lekarka mówiła że bardzo rzadko ma się chory błędnik) lub coś z kręgosłupem szyjnym lecz na 98% jestem pewnien że zawroty spowodowane mam przez Fobię i Nerwicę jako objawy somatyczne.. zaburzenia równowagi.Teraz mam 26 lat znów nasiliły mi się zawroty głowy, są to w sumie takie drżenia, telepanie się „obrazu przed oczami” karuzela zaczyna się po alkoholu. Ale nie piłem nic od 2 lat mam leki chloropotixen 15 mg dostałem go na początku zjadłem może z 10-15 tabletek i wyrzuciłem okropna senność przez cały czas mogłem spać po tym dzień i noc. W wieku 25 lat dostałem pramolan 50 mg zaczynam 3 pudełko po 20 szt. Nie wiem czy to telepanie obrazu, zawroty głowy nw jak to nazwać, czy to przez te leki czy je brać czy nie ? Podobno psychoterapia pomaga z lekami same leki nie do końca. Nie mogę się kręcić i tańczyć bo mi się zaraz kręci w głowie. Tylko żałuję jednego że mogę nawet wyjść na piwo... co mam zrobić ? Psychoterapia? Nie próbowałem tego, leki ? Nie chce całe życie na nich być wolał bym wtedy skończyć ze sobą.  Jak mam się bawić skoro młodość mi ucieka... Każdy może się bawić, pić, tańczyć, poznawać nowych ludzi. Czy to że mam orzeczenie o niepełnosprawnośći umysłowej w lekkim stopniu świadczy o nerwicy ? A może jeszcze jakiejś innej chorobie psychicznej ? Czy moze fakt że jestem uposledzony, opoózniony w rozwoju, zwał jak zwał, czy to może przez to być że jestem teraz taki jak od 1 klasy podstawówki ?  Objawy jakie mam to na pewno: fobia społeczna- lek przed nowymi ludzmi (nie mam problemu z pojsciem do sklepu, koscioła, załatwienia sprawy w urzędzie),niepokój, nie uzasadniony lęk, te nieszczęsne zawroty głowy które są dla mnie najgorsze i coś podobnego do zwrotów jak by drżenie obrazu, przelewanie się z lewej naprawą do przodu do tyłu obrazu, drętwienie rąk-palców, z innych to były natrętne myśli ale od ok. pół roku ustało to. Mam lęk przed pająkami, w lecie się okropnie pocę, mam przyśpieszone bicie serca czuje taki po prostu jak mi nerwy chodzą gdy się denerwuje. Zastanawiam się tylko czy z nerwicy da się wyleczyć definitywnie ? Czy do usranej śmierci będę musiał żyć na lekach. Oglądałem materiały na YT i jedna z nich twierdzi że się wyleczyła z nerwicy, druga mówi że nie da się z tego wyleczyć do końca. Jednego jestem pewnien nie chce tak żyć zaburzony bo takie życie nie ma sensu. I może powiecie mi teraz że są ludzie co mają gorsze choroby, wady, schorzenia i takie problemy jak ja ale co mnie tak naprawdę obchodzi zdrowie innych, inni inni za mnie nie Umrą, nie przeżyją mojego zycia. Najgorsze jest to że jak inni się śmieją z tego że jestem taki że nie wychodzę do nikogo to wtedy po prostu chce mi się ryczeć, jak babie i się nad sobą użalam w stanie depresyjnym. Ostatni lekarz psychiatra był do dupy pytał jak się czuje i tyle. Kłamałem że okej, czy jem leki tak jem, kosz je je. Nawet mi nie powiedział co mi dolega i sam się muszę ciągle domyślać. Podobno dobry huja prawda. Teraz przepisałem sie do też podobno dobrej (wg. opini ludzi, bo ma dużo ten też miał) i zobaczymy czy ona coś poradzi. Jestem bardziej świadomy co mi dolega i teraz będę wiedział co i jak a nie jak z tym ostatnim lekarzem.


Czy znacie kogos kto też ma tak jak JA ?