Autor Wątek: Moja sytuacja.  (Przeczytany 79 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Wspaniały

  • Filmowiec.
  • Nowy użytkownik
  • *
  • Miejsce pobytu: Nie za fajne miasto.
  • Wiadomości: 45
  • Płeć: Mężczyzna
  • Marzyciel...
Moja sytuacja.
« dnia: Grudzień 02, 2017, 13:48:50 »
Jeżeli chodzi o fobię społeczną, teraz raczej nie mam z tym problemów, ale gdy byłem młodszy, zapadłem na depresję, czułem zagubienie, wyobcowanie, wtedy było z tym dużo gorzej.
Unikałem towarzystwa ludzi, wolałem sam przebywać w domu, miałem swoje myśli, brak chęci na wiele spraw. Tak było przez wiele lat, ale udało mi się z tego wyjść i dziś jest dobrze.
Trochę pracy w to włożyłem, brałem leki na depresję, na natręctwa myślowe, bo to świństwo najbardziej mnie męczyło.
Teraz już nie mam, jak na razie dużych problemów z natręctwami.

W depresji chyba często fobia społeczna występuje u ludzi?

Nie wiem, czy przy każdej depresji?

Natomiast, często ludzie z depresją nie odczuwają chęci do życia, czują się ciągle zagubieni, wyobcowani ze społeczeństwa i tak samo wolą unikać towarzystwa, nie mają chęci na jakieś spotkania, rozmowy z innymi.
Na pewno nie mam teraz już leków, nie sprawia mi to problemu, ale w depresji, jak cierpiałem, lęki mi towarzyszyły często.
Myślę sobie, że tak naprawdę, każdy człowiek, niezależnie od tego, czy na coś cierpi, czy nie, czy ma depresję, czy nie, ma jakieś problemy z fobią, w małym stopniu.
Każdy może mieć jakieś załamanie psychiczne, gdzie wtedy nie ma chęci na spotykanie się z innymi, na kontakty, czegoś się obawia i chce tylko być sam w domu.
To nie jest wstyd, tylko normalna reakcja ludzka, bo każdy jest tylko człowiekiem, a nie robotem mechanicznym.

Inną sprawą jest sytuacja, w której ktoś nie ma ciekawego życia, żyje skromnie, nie ma żadnych, bliskich znajomych, nie ma dobrego kontaktu z rodziną, mieszka w nieciekawym miejscu i miejscowości, więc często przesiaduje w domu, bo nie ma gdzie chodzić, nie ma z kim chodzić i ktoś może to w takiej osobie mylić z jakąś "fobią społeczną", unikającą ludzi, co może być kompletnie nie prawdą.
Takie rzeczy są czasami mylone.
Po prostu, mogą to być normalni ludzie, mający wartości, normalne myślenie, tylko że są w sytuacji niezależnej od nich, a lepszego życia i sytuacji nie mają.
Gdyby zmieniła im się sytuacja na lepszą, wykorzystaliby to i zaczęliby żyć aktywnie, byliby w lepszej sytuacji.

Ja mam bardzo podobnie, że mieszkam w małym mieście, nie ma tu nic ciekawego, mieszkam sam, w małym mieszkaniu, nikt mnie nie odwiedza, nie mam bliskich znajomych, nie mam bliskiej koleżanki i jest ciężko, ale ja sobie z tym radzę.
Nie mam za bardzo możliwości, ani kasy na jakieś wyjazdy, na wycieczki i nie mam z kim.
Nie mam innego mieszkania, tylko to, jedyne, w którym mieszkam.
Dość często jestem w domu, ponieważ nie mam gdzie i do kogo chodzić, a bardzo chętnie bym chciał.
Nie mam żadnych celów, do których mógłbym dążyć, choć chciałbym, żeby były.
I mając taką sytuację, żyje się trudniej, często w samotności, no ale nie można się załamać, ani poddać.

Fobia społeczna też nie bierze się z znikąd, tylko ma to swoją przyczynę.
Marzenia są piękne, nawet jeśli się nie spełniają.