Autor Wątek: historia mojej fobii  (Przeczytany 547 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline ania88

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 9
  • Płeć: Kobieta
historia mojej fobii
« dnia: Styczeń 06, 2018, 15:14:16 »
Czesc,
pisze do was w nadzieji, że wasze historie nie tylko utwierdzą mnie w tym ze nie ja jedna borykam sie z tym problemem, ale tez odnajde sposoby na wyjscie z tego gowna. Męcze się juz od 8 lat. Mam stwierdzoną fobię społeczną, zaburzenia lękowe z napadami paniki i agorafobię i epizody depresyjne. Psychologicznie osobowośc zależna i unikająca, kompletny brak pewności siebie.  Za mną dwukrotne uzależnienie od benzodiazepin i koszmar odstawienia i całe masy lekow psychotropowych. Mam prawie 30 lat i wrażenie, że najlepsze lata mojego życia zostały utracone na nerwicę. Jako dziecko byłam nieśmiala, mimo wszystko jednak garnęłam do ludzi. Pomimo, że relacje międzyludzkie były dla mnie stresujące, to jednak próbowałam. Moi rodzice zyli w separacji, a kiedy mialam 22 lata rozwiedli się. Mój ojciec chorował na ostre wielopostaciowe zaburzenia psychotyczne i to w zasadzie zawsze mnie przerazalo. Bałam się,że to dziedziczne i bałam sie jego nieodpowiedzialności i nieobliczalności. Miałam z nim słaby kontakt, jednak zawsze brakowało mi ojca, ale takiego  kochającego. Moja mama mimo jak najlepszych chęci pielęgnowała moją osobowośc zależna, uczyła lęku i była bardzo nadopiekuncza.
Nie zawsze wiedziałam jednak co to lęk. W czasach licealnych rozwinęłam skrzydła. Zrobiłam się bardziej samodzielna, nabrałam pewności siebie, znalazłam chłopaka. Miałam wielu znajomych, duzo imprezowałam. Miałam tez duzo marzen i nie zdawałam sobie sprawy, że mozna miec takie problemy, z jakimi zmagam sie dzisiaj. Potem przyszly czasy studiow. Znalazłam tez prace jako kelnerka i to pomoglo mi przełamac strach przed ludzmi. Przestało juz dla mnie być problemem, żeby do kogos zagadac, albo kupowac cos w sklepie. Jednak na 3 roku studiow zaczely sie prawdziwe problemy. Moj ojciec zaczal szalec, trafil do szpitala psychiatrycznego, grozil ze zabije mnie, moja mame i moja siostre. przerazalo mnie to i nie rozumialam tez tego co sie dzieje. Wdalam sie tez w romans ze starszym zonatym mezczyzna. Mysle, że szukalam wtedy takiego tatusia, a w rzeczywistosci wdalam sie w toksyczny zwiazek z czlowiekiem, ktory mnie wykorzystywal, ponizal i mna manipulowal, a oprocz tego byl moim szefem. Totalna spirala zaleznosci. Ciagle utwierdzal mnie w tym, ze jestem beznadziejna i nie poradze sobie bez niego, a mnie dobijalo, to ze krzywdze jego rodzine. Pojawil sie pierwszy atak paniki. Myslalam, że mam zawal serca, ale w szpitalu okazalo sie ze to atak paniki.Przepisano mi pierwsze benzodiazepiny i stwierdzono, ze z tego wyrosne. Zaczelam lykac codziennie jedna tabletke. Kolejne opakowania przepisywala mi lekarz rodzinna. Narastajace konflikty wewnetrzne nasilaly ataki paniki, a moja tolerancja na benzodiazepiny sie zwiekszala. w koncu po roku codziennego brania, rodzinna stwierdzila ze wiecej mi nie przepisze i mam isc do psychiatry. Zaczely sie przygody z psychiatrami i testowaniem na mnie lekow. Ostawienie zmienilo mnie na zawsze. Bałam sie wychodzic z domu, napady lęku mialam nawet we wlasnym lozku. Nie moglam spac, wszystko co zjadlam zaraz zwracalam. Mama nie chciala zebym poszla do szpitala psychiatrycznego, uwazala ze to pietno na cale zycie. Gdy zaczelam sie czuc odrobine lepiej w tajemnicy przed wszystkimi zaczelam chodzic na psychoterapie. Jednak kiepsko trafilam, nie przynioslo to efektow. Rozwinela sie agorafobia i nawrocila fobia spoleczna.wywalono mnie z ostatniego roku studiow za nieobecnosci. kiedy powtarzalam rok przyznalam sie przed wykladowczynia, ze choruje i powodem mojej nieobecnosci nie jest lekcewazenie, ale powazna nerwica. Nie zrozumiala mnie. W wyniku nieporozumien i zawisci kolezanki ze studiow ta wykladowczyni mnie znienawidzila. Zaczela osmieszac na zajeciach. Przy innych studentach nazywala mnie chora psychicznie. Powiedziala ze cokolwiek zrobie i tak nie skoncze studiow. No i dotrzymala slowa. Oblala mnie na komisie i wyrzucili mnie z ostatniego roku magisterki. Po tych przezyciach popadlam, w depresje. Znowu trafilam do innego psychiatry, ktory nafaszerowal mnie taka iloscia psychotropow, ze bylam jak warzywo. Nie poddawalam sie jednak. Odstawilam leki, znalazlam innego psychiatre i ktorej lecze sie do dzis. Z czasem zakonczylam ten koszmarny zwiazek  ze starszym facetem i zaczelam stawac na nogi. Poszlam na oddzial dzienny, a potem znalazlam prace.wrocilam na studia, zakochalam sie. Zaczelam wychodzic z tego gowna. Jednak okazalo sie ze moj ukochany mnie zdradzal i po prostu zostawil mnie dla innej. Zalamalam sie, bo do dzisiaj mam go w sercu. Postanowilam jednak, ze sie nie poddam. Poszlam na psychoterapie i caly czas walcze, zeby zyc normalnie.
Obecnie pracuje w gabinecie stomatologicznym jako asystentka. Jestem samotna, nadal mieszkam z mama. Moim najwiekszym problemem jest jazda autobusem, chodzenie do sklepow, przebywanie w tlumach ludzi. Leki na mnie nie dzialają, przerobiłam juz 15 roznych substancji psychotropowych. Chodzę na psychoterapie i czekam na efekty. Zaczynam rozumiec te zmore ktora mi dolega, uswiadomilam sobie ze to nie leki mi pomoga. Jednak problemy nie znikaja. Ale mimo wszystko caly czas mam nadzieje, ze wroci taki czas jak ten, gdy bylam w liceum i znowu bede wesola, samodzielna i odwazna dziewczyna, ktora moze zyc tak jak chce. Planuje sie poddac hipnozie, choc nie do konca w to wierze, ale lapie sie kazdej deski ratunku.
i taka to wlasnie moja historia. licze na wasze komentarze :)

Offline saintan

  • paranoia activity
  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Miejsce pobytu: Warszawa
  • Wiadomości: 275
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: historia mojej fobii
« Odpowiedź #1 dnia: Styczeń 06, 2018, 17:24:37 »
Cześć Aniu.

Twoja historia nadawałaby się na grubą książkę. Wielu z nas tu obecnych ma również problemy ze sobą.
Na przykład mój przypadek jest trochę mniej barwny, chociaż trwa dłużej (od końca szkoły podstawowej, a za kilka miesięcy kończę 33 lata). Nadal się zmagam z fobią społeczną, lękami i dziwnie się zachowuje wśród ludzi.
Swego czasu pomogli mi rodzice, gdyby nie oni to pewnie już by mnie nie było na tym świecie. Biorę kilka leków antydepresantów - które rozbijają destrukcyjne myśli...
W 2015 roku nawet się wyprowadziłem do Warszawy (dom rodzinny mam w Wielkopolsce), ale nie jest mi tam za dobrze - acz są i swoje plusy, bo prawie nikt mnie tam nie zna, a w rodzinnej wiosce czuję się sparaliżowany mentalnie i odczuwam wrażenie, że ludzie mnie palcami wytykają.

Głowa do góry, jedziemy na podobnym wózku. A to forum służy do wygadania się/integracji/znalezienia bratnich dusz.

-saintan-

Offline SuperNick

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 333
  • Płeć: Kobieta
Odp: historia mojej fobii
« Odpowiedź #2 dnia: Styczeń 06, 2018, 20:18:16 »
Przeczytałam z uwagą całą Twoją wypowiedź. Niewiele Ci doradzę, bo przecież sama już spróbowałaś wielu ścieżek pomocy. Jedynie co do hipnozy, chciałabym Ci powiedzieć, że środowisko hipnotyzerów jest przesiąknięte ludźmi z pogranicza ezoteryki, "wiedzy alternatywnej" itd. Dlatego ja bym się skupiła na poszukiwaniach hipnotyzera, który nie tworzy wokół siebie żadnej ezo - otoczki, tylko raczej opiera się na psychologicznych podstawach. Bo w hipnozie nie ma nic nadprzyrodzonego.
If we gonna kill each other, how we gonna live forever?
If we gonna live forever, how we gonna kill each other?

Offline ania88

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 9
  • Płeć: Kobieta
Odp: historia mojej fobii
« Odpowiedź #3 dnia: Styczeń 07, 2018, 12:30:15 »
wlasnie obawiam sie, ze trafie na naciagacza ( koszt jednej sesji 300zl),albo przez strach i to ze nie do konca w to wierze nie bede mpgla wykorzystac hipnozy. czy ktos z was korzystal?

Online JOY OF SATAN

  • SZATAN ROKU
  • *****
  • Wiadomości: 6763
  • Płeć: Mężczyzna
  • „Matka siedzi z tyłu!” Tak powiedział!:))
Odp: historia mojej fobii
« Odpowiedź #4 dnia: Styczeń 07, 2018, 12:40:39 »
wlasnie obawiam sie, ze trafie na naciagacza ( koszt jednej sesji 300zl),albo przez strach i to ze nie do konca w to wierze nie bede mpgla wykorzystac hipnozy. czy ktos z was korzystal?

Próbowalem znalazlem psychologa w Krakowie ktory stosowal hipnoze ale olazalo sie ze jestem niepodatny i nie dalo sie mnie zahipnotyzowac. W zamian koles stosowal relaksacje przy lampce ktora swiecila mi na twarz i miala pomoc w wyobrazeniu sobie ze leze na pustej plazy i wypoczywam...do tego dawal mi zastrzyki w dupe z witamin...cholernie bolaly...
Jednym slowem stracona kasa... co moge ci doradzic to tak: znajdz psychologa ktory chwali sie ze stosuje hipnize ale nie czarodzieja ze sznurami korali luźna koszula i na bosaka, jak taki cie przywita to uciekaj od razu :))
Jak znajdziesz takiego bardziej powaznego to mozesz sprobować, ale jesli nie uda sie mu zahipnotyzowac ciebie to wiecej bym nie szedl.
Raczej polecilbym Ci terapie grupowa fobi spolecznej poznawczo - behawioralna... ona daje najlepsze rezultaty...
Not giving a fuck improves your quality of life significantly by drastically reducing your capabilities of giving a fuck. Scientists have proven that the average human being gives 60 percent too much of a fuck about most daily activities...Start not giving a fuck today because seriously, who gives a fuck?
 

Offline SuperNick

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 333
  • Płeć: Kobieta
Odp: historia mojej fobii
« Odpowiedź #5 dnia: Styczeń 07, 2018, 17:29:22 »
O to to to... też mi się wydaje, że grupowa CBT jest świetnym rozwiązaniem dla fobików... gdybym tylko się tak nie bała to już dawno bym na to śmigała  :'(
If we gonna kill each other, how we gonna live forever?
If we gonna live forever, how we gonna kill each other?

Online JOY OF SATAN

  • SZATAN ROKU
  • *****
  • Wiadomości: 6763
  • Płeć: Mężczyzna
  • „Matka siedzi z tyłu!” Tak powiedział!:))
Odp: historia mojej fobii
« Odpowiedź #6 dnia: Styczeń 07, 2018, 19:22:57 »
O to to to... też mi się wydaje, że grupowa CBT jest świetnym rozwiązaniem dla fobików... gdybym tylko się tak nie bała to już dawno bym na to śmigała  :'(
Trzeba zrobic pierwszy krok :) Mozna tez zaczac terapie CBT samemu...jest tu nawet link na forum :)
Not giving a fuck improves your quality of life significantly by drastically reducing your capabilities of giving a fuck. Scientists have proven that the average human being gives 60 percent too much of a fuck about most daily activities...Start not giving a fuck today because seriously, who gives a fuck?
 

Offline ania88

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 9
  • Płeć: Kobieta
Odp: historia mojej fobii
« Odpowiedź #7 dnia: Styczeń 07, 2018, 19:58:20 »
jestem na terapii indywidualnej od wrzesnia, ale i tak od jakiegos czasu znowu nie jezdze autobusami ani nie robie zakupow w duzych sklepach. mam psa, ale maksymalny spacer jaki moge mu dac to scisla okolica mojego domu.  :( na mysl ze mialabym pojsc gdzies dalej od razu napawa mnie lekiem.

Offline Ragnar

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 884
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: historia mojej fobii
« Odpowiedź #8 dnia: Styczeń 07, 2018, 20:05:18 »
To jest jedyny lęk który nie mam czyli gdzieś pójść tylko tak gdzie nie ma ludzi i nie ważne czy w dzień czy noc czy lasy czy cmentarze.Byle z dala od społeczeństwa :)

Offline SuperNick

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 333
  • Płeć: Kobieta
Odp: historia mojej fobii
« Odpowiedź #9 dnia: Styczeń 07, 2018, 21:54:50 »
Trzeba zrobic pierwszy krok :) Mozna tez zaczac terapie CBT samemu...jest tu nawet link na forum :)
Samemu to jednak nie to samo :P wiem, że CBT można samodzielnie praktykować i próbowałam się samoterapeutyzować, ale w pewnym momencie zewnętrzny i obiektywny punkt widzenia zdaje się, że jest jednak niezbędny :P no i ten aspekt grupowej terapii - od razu praktyka w kontrolowanym środowisku ludzi i to ludzi z problemami, którzy przez to są bardziej "swojscy" to chyba nie do przecenienia :)
If we gonna kill each other, how we gonna live forever?
If we gonna live forever, how we gonna kill each other?