Autor Wątek: Hejka nie rozumiem siebie :)  (Przeczytany 748 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline IMDEADINSIDE

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 26
  • Płeć: Kobieta
Hejka nie rozumiem siebie :)
« dnia: Styczeń 07, 2018, 17:46:59 »
Witam !  :)
Postanowiłam przyłączyć się tu ponieważ chcę się wygadać, ale nie chce już tego robić do ludzi z mojego otoczenia. Drugi powód to taki że już sama siebie przestałam ogarniać znaczy wcześniej też nie ogarniała, ale teraz już bardziej xd UWAGA ! To będzie chyba bardzo chaotyczny wpis chociaż postaram się to wszystko jak najlepiej poukładać   :)
1)   HISTORIA LEKARZY    
Ogólnie moje problemy zaczęły się od 2 gimnazjum( w tym roku będę już miała 18 lat i chodzę do 2 klasy liceum) - znaczy wtedy spostrzegłam że się ze mną coś dzieje, zaczęłam więcej opuszczać szkołę , więc zaczęliśmy wtedy jeździć do psychologów. Pierwsza była psychologiem klinicznym i po jednej wizycie zrezygnowaliśmy, ponieważ moja mama uznała że chce zwiększyć klientów psychiatrze która przyjmuje w sąsiednim gabinecie-zaproponowała nam żebyśmy się udali do psychiatry i poleciła nam właśnie tą po sąsiedzku, poza tym mama zauważyła że wszyscy klienci wchodzą tu i tu. Później chodziłam do terapeuty- tym razem ja zrezygnowałam. Powiedziałam mamie że będzie już lepiej. Źle się czułam chodząc do niego, ponieważ (znaczy wydaje mi się że z tego powodu) na pierwszej wizycie rodzice powiedzieli mu że uważam że to fobia szkolna, a mój mózg jak to mój mózg zaczął mi wmawiać że teraz on uważa że jestem głupim dzieckiem że się sama diagnozuje że w ogóle ma o mnie negatywną opinie o mnie. Wiem że nie powinniśmy się sami diagnozować ale szukam rzeczy bo chce wiedzieć czy powinnam się udać do lekarza itd. Na logikę, pomijając moje dziwne patrzenie na świat, nie było żadnych podstaw żeby był do mnie negatywnie nastawiony czy coś uważał takiego wiecie i próbowałam sobie sama wytłumaczyć ale jakoś nie dotarło xd. Potem wcale nie było oczywiście lepiej w 3 gimnazjum pojechaliśmy do kolejnej tym razem była to psycholog i jeździłam tam przez pewien czas, ale znów zrezygnowałam  szczerze mówiąc nie wiem dlaczego, chyba przez to depresyjne otoczenie czyli jej gabinet i poczekalnie oraz pewnie z tego samego powodu co wcześniej po prostu źle się czułam otwierając się przed obcą osobą i bałam się że pomyśli o mnie że jestem głupia i tak dalej. Następnie wróciłyśmy do tej pierwszej – to chyba była wiosna 2016 roku. Na pierwszo-drugiej wizycie tym razem nie kazała nam udać się do psychiatry. Moja mama przez ten czas zmieniła zdanie o udaniu się do psychiatry. Psycholog stwierdziła że przepisze mi jakiś lek ziołowy z dziurawca, nie powiem lepiej się poczułam chyba przez tydzień czy nawet nie a potem jakby przestał działać . Po jakimś czasie też stwierdziła że powinniśmy się udać do psychiatry by przepisać mi leki zmniejszające lęk. Mama chociaż twierdziła że może i jedźmy do psychiatry to jakos nie była przekonana żebym brała leki, ale w końcu kiedy byłam już w 1 klasie liceum pojechaliśmy. Psychiatra okazała się lepsza niż ta psycholog – znaczy się jakieś takie milsze usposobienie czy coś xd, ogólnie jakoś bardzo ją polubiłam, bardziej niż tych wszystkich psychologów czy terapeutów. Przepisała mi Asentre i prałam przez jakiś czas po połówce , później całość , a na wakacje znów po połówce. Przepisała mi również po kilku wizytach xanax, ale powiedziała żebym brała tylko jak będzie bardzo źle i ostrzegła że on uzależnia. Nie brałam go bo się chyba bałam uzależnienia albo po prostu sama bagatelizowałam poziom mojego lęku i uznawałam że nie jest na tyle żeby brać lek ( chociaż był na tyle po prostu miałam to wszystko przez tak długi czas że jakbym się ‘’przyzwyczaiła’’ w sumie nie przyzwyczaiła tylko nwm jak to nazwać xd jakoś nie dawałam sobie prawa żeby się aż tak źle czuć żeby brać aż taki lek czy coś w tym rodzaju xd)  W tym czasie chodząc do psychologa nadal było mi Trudo bo jakoś wydawało mi się że chociaż mnie rozumie to i tak nie rozumie że to jest poważny problem (nie wiem jak to wyjaśnić) bo tak sądziłam po niektórych jej wypowiedziach lub po prostu teorie spiskowe że uważa mnie za debilne dziecko które ma małe problemy i sobie nie umie z nimi poradzić bo sobie pobłaża- coś w tym guście, a jednocześnie wiedziałam że to nie prawda co myślę. Powstrzymywałam się przed zrezygnowaniem ale przy którejś wizycie w końcu się złamałam. Naprawdę nie wiem czy miała wtedy zły humor czy coś ale takie rzeczy mi zaczęła mówić że po prostu zrezygnowałam (teraz po wizycie u jeszcze innego psychologa- ale o tym póżniej, stwierdziłam że było to specjalnie żeby wydobyć ze mnie emocje żebym wiecie powiedziała tak bardzo bardzo szczerze a nie tak żeby było grzecznie xd ). Na początku tego roku szkolnego powiedziałam pani psychiatrze że mi lepiej i że odstawiamy Asentre, uznała że ok i kazała przestać już brać w połowie października i jak coś się będzie potem działo to zadzwonić. Ogólnie już się nie umawiałyśmy na wizytę. W tym czasie zaczęłam chodzić do psychologa, który przyjmował w tym samym gabinecie co pani psychiatra, lecz nie był to psycholog z polecenia pani psychiatry bo pani kiedy mnie nakłaniała żeby iść do jakiegoś dała kilka nazwisk. Mama wytrzasnęła ją z polecenia jakiejś swojej koleżanki. Po pierwszej wizycie uznałam że najlepsza jaką miałam do tej pory, rodzicom zresztą też przypadła do gustu. Gdy o niej wspomniałyśmy pani psychiatrze to jakoś nie zareagowała entuzjastycznie bardzo tylko spytała się czy mi pasuje bo jak nie to mogę śmiało zmieniać- ale ja uznałam że już dosyć że będę do tej chodziła. I okej było, znaczy i tak miałam to samo wrażenie jak przy poprzednich, ale to moja wina bo ja jakoś wszystko biorę do siebie – ona(ta psycholog) powiedziała że mogę się na nią denerwować ale żebym nie brała tego że mnie ona jakoś źle ocenia ( i właśnie to ostrzeżenie mi się spodobało bo przy innych tak nie było, poza tym wytłumaczyła mojej mamie czemu się tak zachowuje ze nie chodze do szkoły, ja rodzicom tłumacze i dużo z nimi rozmawiam, ale po prostu oni nie chcą żebym zawaliła szkołe przez nieobecności, wracając do tamtego wytłumaczyła mamie używając przenośni, no mniejsza ogólnie uznałam że ta psycholog jest dobra). Przy ostatniej wizycie się rozpłakałam bo właśnie zaczęła mówić w ten sposób co kiedyś tamta, ale tylko przez chwile później już się uśmiechnęła i powiedziała że właśnie oczekiwała ode mnie żebym mówiła to co czuje ( ogólnie  wszystko mówiłam ale jakoś nie mogłam moich emocji traktować serio, znaczy się że po prostu uznaje je za głupie, kurczę znowu nie wiem jak to wyjaśnić no mniejsza xd). Już od jakiegoś czasu do niej nie jeżdżę, znów zrezygnowałam , ale nie przez to po prostu mam już dosyć lekarzy i tłumaczenia się ze wszystkiego (moje obecne odczucia w stosunku do całego mojego życia opowiem za chwile). Ostatnio czyli pod koniec listopada czy już w grudniu zadzwoniliśmy do psychiatry że nie jest dobrze, tym razem przepisała mi już Zoloft( kazała brać po połówce 3 dni, póżniej po 1 przez 3 kolejnie a następnie po 1,5) , powiadomiłyśmy ją też o ‘’diagnozie’’ pani psycholog- lęk społeczny. Pani psychiatra uznała że go nie mam ponieważ bardzo dobrze jej się ze mną rozmawia, ale też jakby wszystko wzięła już na poważnie, kazała mi już brać Xanax(nie postawiła diagnozy, powiedziała że nie ma pojęcia co mi jest- wcześniej mówiła że zaburzenia okresu adolescencji, na jednej wizycie że wygląda na zaburzenia depresyjne, na kolejniej że nerwicowe- bo kiedy nie chodze do szkoły skupiam się bardziej na tych właśnie bardziej’’depresyjnych’’ objawach a kiedy do szkoły to bardziej na lękowych, więc pewnie przez to, wracając , chociaż powiedziała że nie ma pojęcia to na recepcie napisała że przepisała mi Xanax z powodu i jakieś cyferki, kiedy mama wpisała do przeglądarki wyszło że ‘’zespół lęku uogólnionego’’) bo wcześniej jak przepisywała to jakoś tak jakby mi wcale nie był potrzebny, powiedziała żebym dużej niż przez tydzień , dzień w dzień nie brała i że po miesiącu takiego brania bym się uzależniła. Ja też w tym roku zanim mi kazała wzięłam 1 raz. A ostatnio czyli przed świętami już kilka razy. Później po tym wszystkim przez święta i tydzień przez świętami nie było za ciekawie, ale o tym później. Mama zadzwoniła do psychiatry opowiedziała co ja jej opowiadałam i co się dzieje i ona powiedziała że to nie koniecznie od leków ale żebym odstawiła ten Zoloft, wzięła Xanaxa jak mi będzie potrzebny i że jak będzie aż tak źle żeby jechać na izbę przyjęć.  W każdym razie w tym tygodniu byłam u neurologa, u którego byłam jak byłam mała i nie chodziłam przez dłuższy czas i on uznał że nie chodzę bo nie chce i rzeczywiście zaczęłam chodzić bez jakiś leków czy czegoś, chociaż rodzice wcześniej byli u jakiejś innej i mi przepisała jakieś psychotropy. Potem byłam u niego w 1 klasie gimnazjum, po incydencie z fletem, mianowicie pani pytała z fletu i kiedy grałam tak bardzo trzęsły mi się ręce że ledwo grałam i trzymałam ten flet i chyba w końcu wszystkiego nie zagrałam bo nie byłam w stanie. Wtedy też stwierdził że wszystko ze mną ok. bo wszystkie odruchy itp. były prawidłowe. Na tej wizycie obecnej wszystko, no nie wszystko ale z grubsza mu opowiedziałam. Zbadał mnie jakoś dziwnie bo wgl jakiś dziwny jest , ale przyjazny :P. Stwierdził że nie mam tkanki podskórnej jaka jest u ludzi z depresją i przepisał mi Lucetam. Kazał mi brać rano po 1 i jak czuje że jest ‘’gorszy dzień’’ to 2 w południe. Mam jechać do niego za 2 tyg. czyli 16 stycznia. Gdy powiedzieliśmy mu o tych lekach przepisywanych przez psychiatrę to uznał je chyba za ciężkie bo powiedział że biore leki jakie się przepisuje ludziom ze schizofrenią.
2)   MOJE OBJAWY –LUB OBJAWY KTÓRE TYLKO MI SIĘ WYDAJE ŻE MAM  I TE KTÓRE JUŻ PRZESTAŁAM MIEĆ
Zacznijmy od czegoś w rodzaju przygnębienia, bardziej z tego powodu zorientowałam się że coś jest nie tak. Męczyło minie ciągłe poczucie winy odnośnie szkoły, mojego zachowania w stosunku do innych,  w stosunku do siebie, tego że się tak czuje i wyglądam i ogólnie jak to jeden z psychologów powiedział ‘’całe zło na świecie to moja wina’’. Ogólnie się za wszystko obwiniałam, a zaległości w szkole i opuszczanie jej napędzały to jeszcze bardziej. Czułam że jestem winna coś ludziom za to że olewam obowiązki przez złe samopoczucie które mi towarzyszyło codziennie, ale nie mogłam mówić cały czas że źle się czuje bo uznają że kłamie i się chce wykręcić od obowiązków. UWAGA UWAGA , w ostatnim czasie mi to minęło , zaczęłam mieć wyrąbane na szkołę, na to że mam zaległości oraz małą frekwencje- najgorszą w moim życiu. Już wcześniej zauważyłam zobojętnienie ale bardziej w stosunku to rzeczy które sprawiają radość, przyjemność czy coś w tym stylu. Zmniejszyło się moje zainteresowanie czytaniem, tworzyłam mniej rysunków, ale niekiedy to się odblokowywało i trwało z miesiąc, tydzień, trudno mi określić bo zaczęłam się zmuszać nie tylko do nauki i obowiązków lecz także do rzeczy takich jak oglądanie filmu, rysowanie, czytanie, granie na gitarze czy wychodzenie z przyjaciółką. Najlepsze jest to że już nie wiem czy jest mi to obojętne bo robie to na przymus kiedy nie mam na to ochoty, czy zmuszam się bo wiem że kiedyś to lubiłam i wiem że mi to teraz jest obojętne . Albo weźmy takie odrabianie lekcji czuje że musze to robić koniecznie i to najlepiej nauczyć się na 6 i wszystkie prace pisemne dobrze odrobić nie na odwal się, a jednocześnie nie chce tego robić, nie obchodzi mnie to i tak dalej, ale nie chce żeby ktoś uznał mnie że mnie nic nie obchodzi. Ostatnio wszystko mi jest już naprawdę obojętne może dlatego że nie chodziłam do szkoły i nie wychodziłam z domu i przestałam czuć taki niepokój, po prostu robie coś co powinnam, robie coś co lubiłam, ktoś opowiada żart, coś się wydarzyło złego, dobrego, coś mnie powinno wkurzyć i to wszystko jakby jakby po prostu się odbiło od jakiejś ściany i ja to widziałam i wiem że tak powinnam czuć czyli złość, smutek, poczucie winy, poruszenie, radość, przyjemność i okazuje to tzn. śmieje się krzycze itp. ale w środku nic nie czuje, w każdym tym przypadku czuje się tak samo. A wcześniej chyba też miałam takie okresy i też takie w których czułam tyle emocji że masakra, tylko że nie tych dobrych i właśnie w ogóle nie ogarniam już teraz, bo sobie poczytałam jakieś rzeczy że ludzie tak maja i nie wiem czy ja sobie wmawiam że nie mam emocji, czy sobie wmawiam że mam emocje xd
Prawie nieustannie czuje niepokój ale jak leżałam przez cały czas w łóżku tydzień przed przerwą świąteczną i nie chodziłam do szkoły to znacznie zmalał prawie go nie czułam (kiedyś myślałam że ten ucisk w klatce piersiowej to przez astmę, ale jak wziełam Xanax to ustąpił więc to chyba ten niepokój) Kiedy rozmawiam, nawet z przyjaciółką przy której innych objawów nie czuje to i tak się pocę, a w szkole czy na imprezach to już masakra nogi, ręce i pod pachami najbardziej chociaż przez rok miałam tak że bardziej na nogach i pod pachami, potem na rękach i pod pachami, potem już te 3 i tak to się zmienia. Tą ‘’nad potliwość’’ mam już od chyba 4 klasy lub 5 podstawówki i jak mówiliśmy do lekarzy to oni ‘’no bo to dojrzewanie to od dojrzewania’’. TYLKO CZEMU KURDE JAK BYŁAM W DOMU I Z NIKIM NIE ROZMAWIAŁAM CZY NIE BYŁAM W SYTUACJI SPOŁECZNEJ CZY GDZIEŚ GDZIE JAKIEŚ INTERAKCJIE MIĘDZYLUDZKIE MOGŁY ZAJŚĆ TO JUŻ NIE DOJRZEWAŁAM. Od 2 klasy gimnazjum mam podgorączkowy chyba codziennie w szkole jak mierzyłam to było już nawet 37.8 a byłam zupełnie zdrowa. Wycofałam się ze spotykania z rówieśnikami (oprócz 2 czy 3 przyjaciółek z którymi rzadko, ale jednak wychodze) przestałam chodzić na dyskoteki, imprezy itp. bo tam po prostu umierałam, a już mi wystarczy że w szkole tak mam. Od 1 klasy liceum w grudniu zaczęłam cały czas sikać, kiedyś nie mogłam się wysiąkiwać w publicznych toaletach- to znaczy długo czekałam na to aż zacznę i nie wysiąkiwałam się do końca, od tego grudnia zeszłego roku mam tak już nawet w domu, zwiększa się częstotliwość latania do łazienki kiedy mam wyjść, czy przed snem kiedy się położę, oraz wtedy jak mam się uczyć, w szkole to już w ogóle bym cały czas siedziała w łazience. Oprócz tego, w tym roku szkolnym już nie aż tak ale w tamtym tak bardzo mnie cały czas głowa bolała i w gimnazjum też , w tym już znacznie rzadziej, brzuch też mnie często boli oczywiście w szkole to i brzuch i głowa i nudności, często też mam uczucie takiego odrealnienia, czy kolory stają się jaskrawsze, czy nie rozumiem co ktoś mówi- to już w sumie w przypadkach kiedy dostaje ataku paniki. Kiedyś nie wiedziałam co to jest i myślałam że mam zawał czy coś, nie wiem jaki mam wtedy puls ale na pewno mega duży bo ogólnie jak się niema tych wszystkich objawów naraz bo są kiedy mam ten atak to kiedy przyjdę ze szkoły mam np. 120 puls, jak dostałam w domu ataku paniki i mierzyłam to miałam 140 –ileś, ale w szkole czuje znacznie gorzej więc już pewnie do 200 dochodzi i byłam u kardiologa ale stwierdziła że na tle nerwowym bo normalnie ogólnie mam od 80 – 90 jak siedzę w domu i jest tak w miarę. W szkole jak dostane tego ataku, znaczy jak kiedyś dostałam to nawet nie mogłam sformułować odpowiedzi i wgl wtedy pisałam wypracowanie i nie mogłam go pisać bo źle się czułam i nauczyciel zauważył i się mnie pytał co się dzieje a ja z siebie słowa nie mogłam wydusić, tak samo jak się wtedy najpierw koleżanka pytała czy wszystko w porządku, w końcu odpowiedziałam jakoś że mi słabo- kiedy już jakoś mogłam coś powiedzieć to nawet nie wiedziałam co odpowiedzieć xd  Tylko że wtedy już było tak bardzo bo w szkole te ‘’ataki’’ mam codziennie i jedne trwają dużej drugie krócej i tak z tym formułowaniem i mówieniem problemów nie mam znaczy mam ale nie aż takie jak wtedy. Rzadko kiedy w szkole mogę się skupić na myśleniu i czytaniu ogólnie.  DOBRA teraz wypisze wam objawy tego ‘’ataku’’ jeśli często nie mam tego objawu to napisze minusiki i oczywiście już napisze takie jakie w ostatnich latach a nie jakie były kilka lat temu.
-zwiększone parcie na pęcherz
- przyspieszone tętno
-uczucie braku oddechu
-ból lub bardziej uciski jeszcze większy niż zwykle w klatce piersiowej
-uczucie oszołomienia i odrealnienie
-widzenie ostrzejszych kolorów, BARDZO duże trudności z formułowaniem myśli, zdań czy ogólna niemożność zrozumienia tekstu –
- Duże drżenie rąk – najczęściej, szczęki , i ogólnie całego ciała
-duży ból głowy lub ucisk w głowie
-szum w uszach –
-ból brzucha i nudności
-duża nad potliwość
-czerwienienie się
-pustka w głowie lub za dużo myśli głównie o tym jak się w tym momencie czuje
Ogólnie mam te objawy bardzo często, chyba nawet codziennie ale nie aż tak nasilone jak wtedy lub po prostu nie wszystkie naraz, też są podobne kiedy z kimś rozmawiam.
Jak już wspominałam że nie było za ciekawie w ostatnich tygodniach czy nawet w ostatnich 2 miesiącach, występowanie tego lęku, trudności w zasypianiu lub nie spanie przez całą noc, a rano pójście do szkoły, nadrabianie dużej ilości zaległości, tylko oczywiście pogarszało to poczucie bezsensu i myśli samobójczych. Ogólnie mam pesymistyczne podejście do wszystkiego, przyszłości w ogóle nie widzę lub widzę ją tak że skończę jako bezdomny czy w jakiejś okropnej pracy. Miałam już wcześniej kilkakrotnie że to wszystko co czuje cały czas nie ten lęk tylko to co no powiedzmy ‘’depresja’’ się nasila bardzo, bardzo. Zaczynam się ciąć – kiedyś się przed tym powstrzymywałam( jak jeden raz się zaczełam ciąć to tak się wkurzyłam że nie mogę normalnie że się tak zacięłam że zrobiłam bardzo głęboką ranę i wtedy też miałam bardzo nasilony lęk więc ta rana jeszcze go pogorszyła)  ale w tym roku już tego nie zrobiłam i cięłam się przez jakieś kilkanaście dni codziennie, może nie tak że krew leciała ciurkiem ale no było trochę krwi i siniaki. Planowałam samobójstwo ale w tym roku zaniepokoiłam się już bardzo tymi ‘’planami’’ bo jak wcześniej w tych stanach bałam się bólu i z tego powodu nie chciałam tego robić, to tym razem było mi to obojętne, więc powiedziałam mamie i dlatego zadzwoniła do psychiatry i powiedziałam że w takich stanach już byłam kilkukrotnie. Wcześniej też te stany ‘’większe’’ ignorowałam bo uznałam że jak powiem to że powiedzą że przesadzam i że chce na siebie zwrócić uwagę i żebym się nie zachowywała jak taka głupia nastolatka, mam nadzieje że wiecie o co mi chodzi xd, zresztą jak przy bracie powiedziałam o myślach samobójczych to mama się załamała a on powiedział że chce zwrócić na siebie uwagę mojej mamy .
Teraz wróciłam po tych 2 miesiącach i najgorszych kilku tygodniach kiedy już miałam się zabić, do stanu optymalnego- kiedy mówię że mi nic nie jest, czuje że wszystko jest bez sensu, ale postanawiam że będę udawać że wszystko super ekstra, bo jak mówię o tym jak się czuje to choć wiem że wszyscy próbują zrozumieć to i tak tego nie rozumieją i mi dają głupie rady które nie są aż takie głupie ale były by mądrzejsze jakbym nie była już w ‘’takim stanie’’. I wiem że zaprzeczam sama sobie bo nie mogę ogarnąć czy bardzo jest poważnie czy mi nic nie jest i sobie wmówiłam przez czytanie w Internecie  różnych rzeczy itp. kiedy jeszcze w tę cały lęk wieże, to w tą (nazwę ją tak bo trochę w to nie do końca wieże) ‘’pseudo depresje’’ już nie do końca. Chyba mam tak zaniżoną samoocenę że nawet sobie depresji nie pozwalam mieć tylko mówię że to moja wina że się tak czuję bo przesadziłam z tym niechodzeniem , zaległościami, niewysypianiem się itp. Także już teraz mam takie postanowienie że nie będę się zmuszać do tych ‘’przyjemności’’ tylko będę łazić cały czas do szkoły, odrabiać lekcje ile mogę i kłaść się spać bo najlepiej jakbym cały czas spała i mogła od wszystkiego tego uciec bo już nic nie ogarniam. Kurcze niby mi wszystko obojętne ale przejmować się zdaniem innych to się przejmowałam, albo to że już teraz też się chyba tym nie przejmuje i nie myśle o szkole, a i tak cały czas śnią mi się lekcje itp.
Rozmawiałam dzisiaj z przyjaciółką która zaczęła mieć w tym roku problemy z odżywianiem i z samopoczuciem i nawet ona mnie nie rozumie, bo powiedziała że ‘’ no ja już się staram tym wszystkim nie przejmować, w sobotę już nie odrabiałam prac domowych tylko się zajełam czymś co lubie i mnie odpręża, też powinnaś tak zrobić’’ TYLKO JA NIE MOGĘ. Nawet jak nie zmuszam siebie tak bardzo żeby coś robić i nawet jak np. rysowanie zajmie mi umysł że po prostu tylko myślę gdzie kreskę postawić, to i tak jak skończę nie czuje satysfakcji że jest ładnie czy w ogóle się nie cieszę że to robiłam tylko jestem zmęczona i ‘’cieszę się ‘’ że nie będę sobie wyrzucać że nic nie robie oprócz nadrabiania zaległości i szkoły itp. albo po prostu jak teraz takie : no jestem zmęczona, no narysowałam, no ok i koniec żadnej satysfakcji że wreszcie mi się udało tak jak kilka lat temu chciałam.
Nie przedstawiłam tak naprawdę całego problemu bo już mi się nie chce tego opisywać, będę dopisywała może jak sobie coś przypomnę bo jak z tymi lekarzami jeszcze jakoś logicznie napisałam i w porządku jakimś to tak te objawy już w cały świat :D A i jak coś będzie nie logicznie bardzo to przepraszam nie chce tego czytać od początku żeby poprawić bo boje się że coś wykasuje bo stwierdzę ‘’nie, tego nie bo pomyślą że jestem głupia’’  Także dziękuję za przeczytanie jeśli ktoś dotrwał do końca  i proszę o jakieś rady czy powiedzenie mi żebym się ogarnęła i przestała myśleć że coś mi jest/ nie jest.  ;)


« Ostatnia zmiana: Styczeń 07, 2018, 20:35:40 wysłana przez Obcy »

Offline Ragnar

  • Ekspert
  • *****
  • Miejsce pobytu: Igołomia
  • Wiadomości: 526
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: HEJKA NIE ROZUMIEM SIEBIE :)
« Odpowiedź #1 dnia: Styczeń 07, 2018, 18:57:03 »
masz podobne problemy jak ja w wieku szkolnym jak miałem 17-18 lat i nawet wspominałem o swoich problemach starszej siostrze albo szwagrowi i mówili to samo że to jest wyolbrzymianie i taki wiek nastolatka.Że chce zwrócić na siebie uwagę i nawet wspominałem o ojcu ale tym bardziej byłem atakowany bo jak można tak mówić o swoim rodzicu a dl sióstr był dużo milszy a mnie jak wiecie traktował jak powietrze i się mną brzydził.Też byłem zagubiony, nikomu nic się potem nie mówiło, zamknęłem się w sobie i założyłem maskę która pokazywała osobę przeciwną do swego chrakteru czy osobowości.Bunty, dyskoteki , znajomi tacy bylejacy żeby tylko byli, problemy z prawem, pijaństwo.Wszystko po to zeby się w tłumić innych ludzi.I tak przetrwałem praca która raz była raz nie ale cały czas znajdowałem zaraz inną i nieraz wytrzymywałem do 3-4 lat w jednej a były co 2-3 miesiące ale było widać że przez moje udawanie moje problemy się nawarstwiają i wszystkie stresy, lęki o 2 tyle się zwiększały i coraz bardziej swoją wartośc traciłem chociaż i tak jej nie miałem, czasem byłem chwalony na chwile miałem znajomych ale ja wiedziałem że jestem zerem i nikt tego nie mógł mi wmówić że było inaczej.Stres się nasilił, upijałem się więcej a gdy byłem badziej wstawiony waliłem łbem z całej siły w ściane czy beton że miałem potem łeb rozwalony w siniakach czy tam z pięści przywaliłem w ściany i często płakałem jak te bezradne dziecko a zaraz byłem wściekły że płakałem i znów waliłem z pięści.Stres był wszędzie i wszędzie czułem się inny i przez to łuszczyca mnie dopadła i wogle mnie wyciszyła.Całkowiecie mnie zmieniła ta choroba i na gorsze bo już tak zostało że jest się nikim a na dobre bo stałem się wyciszony i już nie byłem takim świrem i nie zadawałem się z fałszywymi ludzmi.Świrem znaczy jestem ale nie w ten sposób jak wcześniej jak robiło się rzeczy żeby tylko zaistnieć pod publike kolegów ,koleżanek.Tyle jeśli chodzi o moje lata 16-20.

Offline IMDEADINSIDE

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 26
  • Płeć: Kobieta
Odp: HEJKA NIE ROZUMIEM SIEBIE :)
« Odpowiedź #2 dnia: Styczeń 07, 2018, 19:28:54 »
A teraz jak jest? Bardzo spieprzyłeś sobie życie  <???> Nie chce tego zrobić, chociaż w tym momencie mi jest obojętne xd I właśnie ciebie nie rozumieli i byli pewnie nie mili w stosunku do cb, a ja wszystko co czuje powiedziałam rodzicom, 3 przyjaciółką, a mama jeszcze dyrektorowi, który nawiasem mówiąc uczy mnie polskiego i jeszcze wychowawczyni. I oni wszyscy nie reagują A WEŹ SIĘ W GARŚĆ WYMYŚLASZ, tylko miło i w ogóle i chcą mi pomóc ale niektóre rzeczy które mówią mój mózg źle odbiera, tylko brat powiedział w ten sposób a nawet on powiedział że wie jak się czuje bo miał podobnie i nadal ma (tylko że on nie miał myśli samobójczych i nie próbował się zabić) Albo czuję się jak oni są tak miło że muszę im to wynagrodzić i z dnia na dzień nauczyć się tak że same szóstki i w ogóle, tylko że nie jestem w stanie. Mam ochotę robić takie rzeczy autodestrukcyjne upić się i chodzić na imprezy, ale boje się nawet kupować normalne rzeczy a co dopiero alkohol jak jestem niepełnoletnia jeszcze, a o imprezach to już w ogóle. Chciałabym cały czas leżeć w łóżku i się stamtąd nie ruszać albo być martwą. I tak się diagnozuje co mi jest od tej 2 gimnazjum ostatnio stwierdziłam że może mam dystymie z epizodami normalnej depresji oraz początki fobi społecznej może połączonej ze szkolną może nie, chociaż tak naprawdę nie ogarniam. A kiedy mam stan optymalny mój mózg : WYMYŚLASZ DALEJ DO SZKOŁY SKORO I TAK WSZYSTKO CI OBOJĘTNE TO ŁAŹ CHOCIAŻ MASZ TE FIZYCZNE OKROPNE DOLEGLIWOŚCI I DOBRZE CI TAK SKORO TYLE OPUŚCIŁAŚ TO NIC DZIWNEGO ŻE MASZ TE SYMPTOMY JEEJ  <nihil>

Posty połączone.
Napisałam na forum, ktoś mi odpisał I BUM już tętno 103 i gorsze samopoczucie  ;-D
« Ostatnia zmiana: Styczeń 07, 2018, 20:55:57 wysłana przez fobka »

Offline Ragnar

  • Ekspert
  • *****
  • Miejsce pobytu: Igołomia
  • Wiadomości: 526
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: HEJKA NIE ROZUMIEM SIEBIE :)
« Odpowiedź #3 dnia: Styczeń 07, 2018, 19:47:52 »
lata jakoś leciały,pracowałem, pomagałem też innym w międzyczasie i finansowo szczególnie rodzinie czy niby kolegom,(zawsze bylem kiedy ktoś mnie potrzebował a jak ja to cisza)  bo zarobki miałem fajne a zaznaczę że nie wybierałem prace pod względem zarobków tylko ludzi z otoczenia albo wykonywana praca .Co z tego jak w srodku czujesz nic,wieczne dowartościowywanie się rzeczami takmi jak pomoc,gesty czy rzeczy które robiłem co lubię a zaraz znów wypalenie.Do dzis nie cieszą mnie pieniądze i inne materialne rzeczy,objawy się nie zmnieniły,postrzegania świata się zmieniło na pewno, zauważenie problemu bo nigdy się nie leczyłem i bardzo długo nie słyszałem o takich zaburzeniach ,osobowościach czy fobiach.Po załamaniu nerwowym co miałem jeszcze miesiąc temu wkońcu poszedłem do psychologa.Jutro mam 2 wizyte.Czyli wychodzi na to żę warto się leczyć a tym bardziej tobie w młodym wieku ale też bym uważał to co komu mówisz w swoim krągu w rodzinie i po za nią.Na pewno odpiszą ci niebawem specjaliści i osoby doświadczone z tematyką lekarzy i leków i zawsze tu znajdziesz wsparcie i pomoc i doradztwo.Ja się lecze pokryjomu i rodzina nie wie z wyjątkiem jednej osoby ale mnie nie sprzedała czyli dobrze myślałem że jest okej, ty masz to że mama toba kieruje ale doradze ci tyle że jak już będziesz miała swój dowodzik lecz się u specjalistów co ci intuicja mówi a nie rodzice.Myśl o rzeczach pozytywnych i wyobraz sobie że lekarz to taka towarzysząca ci w życiu przystań co nie utrudnia ci w życiu, baw się ,ciesz się i swoją pasję co lubisz poszerzaj i nie przejmuj się zdaniem innym .To jest bardzo trudne do realizacji ale i też bardzo ważne i nie trać nigdy wiary w siebie i się sama w sobie pokochaj jak tylko możesz, tego ci życzę   :)

Offline IMDEADINSIDE

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 26
  • Płeć: Kobieta
Odp: HEJKA NIE ROZUMIEM SIEBIE :)
« Odpowiedź #4 dnia: Styczeń 07, 2018, 20:31:37 »
Dzięki  ;D Tobie też życzę żebyś z tego wyszedł i powodzenia  :) Ja nie wiem ale jakoś mam zaufanie bo do tych ludzi co powiedziałam to nie sądzę żeby mi mieli z tego powodu coś zrobić. W tej szkole co chodzę bardzo dużo osób miało i ma problemy bo np. wychowawczyni którą mam mówiła że była u niej w klasie taka dziewczyna która też miała podobne rzeczy i powiedziała mojej mamie że się boi trochę ze mną rozmawiać żebym ja sobie czegoś źle nie pomyślała i się nie zraziła i powiedziała że porozmawia z nauczycielami żeby się mnie nie czepiali o nieobecności.Po za tym w klasie którą miała przed nami był taki bardzo dobry uczeń który się okazało że ma bardzo ciężką depresję. A jak byłam ja sama u dyrektora bo pisałam wtedy jakąś prace u niego w gabinecie to usiadł i zaczął ze mną rozmawiać  i od razu się spytał czy przypadkiem  nie mam fobii szkolnej i zaczął mi tłumaczyć że mi krzywdy nie zrobią itp. i ważne żebym po prostu przychodziła ile mogę i że w mojej klasie czy ogólnie w szkole wiele osób ma podobne problemy , kiedy rozmawiał z moją mamą powiedział że postara się mi jakiegoś dobrego psychologa znaleźć bo nie sądził że jest ''aż tak bardzo źle''. Ogólnie w szkole staram się uśmiechać itp.bo też nie chce żeby myśleli że coś jest ze mną nie tak czy że się aż tak boje nawet jak nie ma powodu(dlatego też on mamie powiedział że tak sobie zażartuje i wgl i dlatego nie myślał że jest bardzo źle), niżej niż na 3 na półrocze nie zjechałam, może dlatego że po prostu nie mam ocen xd zawsze się dobrze uczyłam i nie miałam z tym jakiś szczególnych problemów, zaczęły się dopiero jak u mnie w głowie zaczęły się problemy.  :( Mam nadzieje że ten podły nastrój i te stany depresyjne to jednak nie jest prawdziwa depresja tylko wynik mojego dużego lęku. Kiedyś chciałam pracować przy animacjach, wyjechać na studia za granice do Stanów lub Kanady bo są tam bardzo dobre uczelnie po których zatrudniają w dreamworksie czy disneyu, ale teraz jak nie mam w ogóle ochoty ćwiczyć digitalów czy ogólnie rysunków to raczej pewnie nic z tego nie będzie i jak to nie przejdzie tym bardziej bo nowi ludzie by byli i ogólnie  <chlip>

Posty połączone.
I dziękuje za odpowiedź teraz się już trochę lepiej poczułam i nawet puls spadł  <glupek2> ale spocić to się spociłam jak świnia  :D
« Ostatnia zmiana: Styczeń 07, 2018, 20:56:11 wysłana przez fobka »

Offline Ragnar

  • Ekspert
  • *****
  • Miejsce pobytu: Igołomia
  • Wiadomości: 526
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: HEJKA NIE ROZUMIEM SIEBIE :)
« Odpowiedź #5 dnia: Styczeń 07, 2018, 20:35:23 »
nie skupiaj się też tak daleko w przyszłość bo to jest bardzo niebezpieczne bo cały czas masz wrażenie że zawiodłaś i że tego ngdy nie osiągnę a takimi myślami się dołujesz i to nie pomaga.Wyznaczaj sobie delikatnie cele w życiu od najmniejszych i je spełniaj a jak to zrobisz kolejny cel i tak dalej i tak dalej i rób to spokojnie ,nie nerwowo i nie myśl kategoriami że już muszę to zrobić.Najważniejszy jest cel w życiu a dokładnie cele któr powoli spełniasz nie pchając się na wysoką wodę.Tu chodzi o psychikę żeby sobie nie wmawiać że jest się tępym i osłym ,że ja tego nigdy nie zrobię.Jak będziesz mocno wierzyć że ci się uda to tak będzie ale jak mówiłem wyznacz sobie odcinki gdzie kończy się dany cel czyli na przykład teraz nauka albo chęć spędzenia mile dzień w ten dzień albo uprawianie sportu czy tam książki czy tam gimnastyka albo wyjście ze znajomymi i starać sie myśleć pozytywnie.Łatwo mi się to piszę bo mi się to nie udało a cele realizowałem dopiero kiedy było bardzo zle.

« Ostatnia zmiana: Styczeń 07, 2018, 20:47:15 wysłana przez Ragnar »

Offline IMDEADINSIDE

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 26
  • Płeć: Kobieta
Odp: Hejka nie rozumiem siebie :)
« Odpowiedź #6 dnia: Styczeń 07, 2018, 20:56:45 »
Rozumiem cię  ;D Sama sobie tak mówię żebym tak robiła, ale to nie jest tak łatwo kiedy masz taki mózg jaki masz :) ale no spróbuje znowu może tym razem, bo za każdym takim ciężkim incydentem co pisałam że miałam w święta , to tak chciałam robić, ale za długo nie wytrzymywałam. Też może napisałam tu żeby ktoś mi zapalił tą nadzieje która znów całkowicie zgasła, a którą żadna ze znanych mi osób nie była w stanie zapalić, także dziękuje jeszcze raz bo tobie się to udało  ;D

Offline Ragnar

  • Ekspert
  • *****
  • Miejsce pobytu: Igołomia
  • Wiadomości: 526
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Hejka nie rozumiem siebie :)
« Odpowiedź #7 dnia: Styczeń 07, 2018, 21:06:08 »
nono dzięki za twe słowa aż tak użyteczny ja nie jestem ale zawsze się staram <shy>Ja wiem jak być sam ze swoim problemem więc tylko napisałem z perspektywy mojego życia.Walcz o swoje jak dzika zwierzyna i zagryzaj tych kto ci skrzydła podcina,taki mały poetycki żarcik ode mnie.Tu jest dużo postów na rożne tematy więc się rozgość i wpadaj czasem jak coś chcesz się dowiedzieć.Ludzie tu są pomocni i ci pomogą.I fajnie że lepiej się poczułaś. Milego wieczoru :)

Offline JOY OF SATAN

  • Kolorek JOY OF SATAN
  • *****
  • Wiadomości: 6168
  • Płeć: Mężczyzna
  • „Matka siedzi z tyłu!” Tak powiedział!:))
Odp: Hejka nie rozumiem siebie :)
« Odpowiedź #8 dnia: Styczeń 07, 2018, 21:07:35 »
Cześć :)
Not giving a fuck improves your quality of life significantly by drastically reducing your capabilities of giving a fuck. Scientists have proven that the average human being gives 60 percent too much of a fuck about most daily activities...Start not giving a fuck today because seriously, who gives a fuck?
 

Offline Obcy

  • Kosmiczny gruz
  • Administrator
  • *****
  • Miejsce pobytu: W pustce
  • Wiadomości: 4855
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Hejka nie rozumiem siebie :)
« Odpowiedź #9 dnia: Styczeń 07, 2018, 21:07:58 »
Hej :)
"Pomiędzy życiem i śmiercią znajduje się pragnienie.
Pragnienie życia, miłości, wszystkiego co dobre…
I to pragnienie jest źródłem wszelkiego cierpienia."

Offline IMDEADINSIDE

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 26
  • Płeć: Kobieta
Odp: Hejka nie rozumiem siebie :)
« Odpowiedź #10 dnia: Styczeń 07, 2018, 21:12:11 »
Hej, hej .
 Na pewno będę i to nierzadko  ;D tobie też miłego  :)

Offline IMDEADINSIDE

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 26
  • Płeć: Kobieta
Odp: Hejka nie rozumiem siebie :)
« Odpowiedź #11 dnia: Styczeń 08, 2018, 16:31:13 »
APTEJT  :P kurcze na serio nic nie czuje  :/
« Ostatnia zmiana: Styczeń 08, 2018, 16:43:12 wysłana przez IMDEADINSIDE »

Offline Ragnar

  • Ekspert
  • *****
  • Miejsce pobytu: Igołomia
  • Wiadomości: 526
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Hejka nie rozumiem siebie :)
« Odpowiedź #12 dnia: Styczeń 09, 2018, 02:26:56 »
nie czujesz to dobrze czy źle  :-?

Offline IMDEADINSIDE

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 26
  • Płeć: Kobieta
Odp: Hejka nie rozumiem siebie :)
« Odpowiedź #13 dnia: Styczeń 09, 2018, 13:01:44 »
Zle poniewaz jakbym nie czula tych negatywnych tzn.poczucia winy itp. ale te pozytywne juz tak to by bylo dobrze,  a mi w ogole nie zalezy, takie nic  :-[

Offline Ragnar

  • Ekspert
  • *****
  • Miejsce pobytu: Igołomia
  • Wiadomości: 526
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Hejka nie rozumiem siebie :)
« Odpowiedź #14 dnia: Styczeń 09, 2018, 16:10:23 »
Zle poniewaz jakbym nie czula tych negatywnych tzn.poczucia winy itp. ale te pozytywne juz tak to by bylo dobrze,  a mi w ogole nie zalezy, takie nic  :-[

jak piszesz nie zależy ci a nic to piszesz tak jak ja i mam gęsią skórkę od tego.Ja to gonitwa i szukanie czegoś,wieczne sobie udowadnianie,szukanie swej wartości w tym świecie razem z motywacją a także szukanie ludzi podobnych jak ja co można się zrozumieć i pocieszyć razem, Co cię wysłucha w życiu i ty tez wysłuchasz i też motywacja i pojedyńcze cele. Nie zamknij się w sobie o to cię bardzo proszę.Masz internet to masz łatwiej niż ja dawniej bo nawet nie wiedziałem że takie są choroby czy zaburzenia i czułem się zawsze jak jakiś dzikus,troll albo inna postać z innej planety bo się od wszystkich zawsze wyróżniałem zachowaniem i zainteresowaniami.Wierzę że poznasz swoją drogę,odkryjesz sama co ci jest i się z tego wyleczysz bo będziesz wiedziała jak i w dodadku będziesz się skupiała na pozytywnie spędzonym dniu i spełnisz się i zawodowo i prywatnie.