Autor Wątek: Historia nieszczęśliwego życia osoby, szalenie pragnącej życia  (Przeczytany 514 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Samantha

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Miejsce pobytu: Podlasie
  • Wiadomości: 484
  • Płeć: Kobieta
  • Tradycjonalistka
Przedstawiam tutaj moją historię od dnia narodzin, do dnia dzisiejszego.

Urodziłam się 07.04.1987, w obecnym mieście powiatowym, na Podlasiu. Przyszłam na świat jako chłopiec.

Wychowywali mnie znacznie starsi rodzice, od przeciętnych par. Byłam trzecim dzieckiem, najmłodszym, po dwóch starszych siostrach. Pochodziłam z inteligenckiej rodziny. Ze strony mamy posiadałam szlacheckie pochodzenie. Wszyscy z bliższej i dalszej rodziny byli Polakami, jedynie moja prababcia ze strony taty, była Rosjanką. Nie miałam okazji jej poznać.

Rozwijałam się od niemowlęctwa względnie prawidłowo, w wieku 7 lat poszłam do podstawówki. Byłam nieśmiałym, choć ciekawym życia chłopcem. Do końca szóstej klasy uczyłam się bardzo dobrze. W wieku 10-13 lat, zaczęły się pierwsze symptomy fobii.

Moje życie układało się w miarę dobrze, pierwsze poważne problemy zaczęły się w wieku 13 lat. Od pierwszego dnia gimnazjum, włączył się we mnie tryb "ostrej fobii społecznej". Zaczęłam odczuwać głęboki stres, kiedy szłam do odpowiedzi przy tablicy, kiedy sprawdzano obecność, na korytarzu, w szatni, kiedy czekałam na zewnątrz budynku na autobus. Nie miałam ku temu nadmiernych, rzeczywistych powodów.

Zaczęłam dojrzewać fizycznie, jako mężczyzna. Z początku nie miałam ku temu obiekcji, traktowałam to jak normalny proces. Zaczęłam wyobrażać sobie, że jestem dziewczyną. W wieku 14 lat założyłam na siebie pierwszy raz, typowo kobiece ubranie. Zazdrościłam moim koleżankom ze szkoły, że żyją jak dojrzewające kobiety. Do końca gimnazjum pozostałam dobrym uczniem.

W wieku 17 lat doszłam do wniosku, że czuję się kobietą, chcę zmienić płeć i przeżyć życie jako ona. Zarejestrowałam się na forum dla osób transseksualnych i byłam na nim aktywna. Powiedziałam o tym mamie, która zapewniła mnie o całkowitym wsparciu. Jednakże niebawem wydarzyło się coś bardzo złego. Rzuciłam liceum ogólnokształcące, na początku drugiej klasy. To był pierwszy gwóźdź do mojej trumny, zadany przez fobię społeczną. Wpadłam w depresję.

Jako 18-letni osobnik, cieleśnie i formalnie płci męskiej, zaczęłam zabiegać o zmianę na tle fizycznym i prawnym. Pomagało mi w tym oboje rodziców, siostry jeszcze niczego nie podejrzewały. Pomyślnie przeszłam testy psychologiczne oraz fizyczne. W wieku 19 lat zaczęłam przyjmować żeńskie hormony płciowe, które miały spowodować rozwinięcie się biustu, zaokrąglenie na dole typowe dla kobiet. Osłabieniu miało ulec owłosienie, męskie rysy twarzy. Byłam typem urody "cherubinka", więc moja twarz najbardziej przypominała kobiece lico. Zaczęłam pierwsze przygody z maszynką do golenia zarostu, w wieku 18 lat. Przez pierwsze siedem m-cy, byłam zadowolona z postępów, dotyczących mego wyglądu. W wieku 20 lat, stało się znowu coś bardzo złego. Przerwałam proces zmiany płci. Kolejny gwóźdź do trumny, spowodowany fobią społeczną.

W tym samym roku poważnie planowałam samobójstwo, jednak ostatecznie się rozmyśliłam. Dowiedziałam się z internetu, że moje problemy są bardzo podobne do objawów fobii społecznej i trafiłam na forum phobiasocialis. Trafiłam do pierwszego, poważnego psychiatry. Opowiedziałam mu swoją sytuację odnośnie zmiany płci. Przyjmowałam fluoksetynę i paroksetynę na depresję i lęki. Wierzyłam, że dzięki temu mogę wznowić proces przemiany.

Jednak sytuacja zaczęła się coraz bardziej komplikować. Kolejnymi kłodami rzuconymi mi przez los na mojej drodze, okazały się kwestia buddyzmu i hitleryzmu. Od lat nastoletnich fascynowałam się naukami Sidharty Gautamy i postacią Adolfa Hitlera. Zaczęłam łączyć ich obydwu. Podjęłam decyzję, że postaram się osiągnąć, w bliżej nieokreślonej przyszłości Nirwanę. Jednocześnie moje myśli skierowały się w kierunku poważnych podejrzeń, że mogłam być austriackim kapralem, w jednym z poprzednich wcieleń.

Ponieważ moje społeczne życie w realu, nadal stało w miejscu, postanowiłam ponownie udać się do tego samego psychiatry, w wieku 22 lat. Leki przeciw lękowi w relacjach z ludźmi, zupełnie mi nie pomogły. Szukałam wyjścia z impasu. Wspólnie stwierdziliśmy, że mogę cierpieć na schizofrenię. Przez następne lata przyjmowałam olanzapinę. Miałam udać się do szpitala psychiatrycznego, w celu ostatecznej diagnozy, jednak to było zadanie zbyt wielkie dla mojej fobii.

Od kiedy rzuciłam szkołę w wieku 17 lat, do ukończenia 30-tki - moje życie ograniczało się, do zamknięcia się niemal całkowicie, w czterech ścianach mieszkania. Co jakiś czas tylko jeździłam z rodzicami do specjalistów - psychologów, psychiatrów, seksuologów - w Ełku, Białymstoku, Warszawie. Przesiadywałam nocami na forach o transseksualizmie, fobii społecznej, borderline. Udzielałam się niepohamowanie na czatach. Byłam zdesperowana. Przekopywałam internet w poszukiwaniu informacji, które mogłyby odmienić moje życie.

Jednak nic takiego się nie działo. Nadal chciałam żyć jako pełnoprawna Kobieta, także osiągnąć Oświecony Stan Umysłu. Wpędzało mnie to w konflikty wewnętrzne i częste zmiany decyzji. Obie opcje wykluczały się wzajemnie. Do tego doszedł ciąg moich własnych teorii, na temat hitleryzmu i mojej roli w tym aspekcie.


Mianowicie ustaliłam prawdopodobny na 50 %, następujący rozwój wypadków. W jednym z poprzednich wcieleń byłam Adolfem Hitlerem. W czasach schyłku Monarchii Austro-Węgierskiej i Republice Weimarskiej, doznałam oświecenia, podobnego do życiowych doświadczeń Buddy. Życie wszystkich czujących istot (ludzi, zwierząt, duchów, itd.), jest okupione cierpieniem. Musimy razem zrobić wszystko, by się od niego raz na wieczność uwolnić. Naszym celem jest Nirwana, czyli szczęście, które nie może przeminąć, gdyż nie ogranicza jego żadna fizyczna forma - materia, przestrzeń i czas. Jednak mamy ogromnego przeciwnika. Są nim wszyscy Żydzi, rozsiani po całej planecie. Trzeba ich pokonać. W historiach buddyjskich można przeczytać opowieść o człowieku na statku, który chciał zabić wszystkich współpasażerów. Znalazł się jednak śmiałek, który go uśmiercił w samoobronie - ocalił wszystkich i zgromadził pozytywną karmę. Z Żydami było podobnie. Chociaż należy chronić każde życie, to jednak w niektórych sytuacjach trzeba stanąć do walki o przetrwanie. To była właśnie taka sytuacja - walka o panowanie nad światem rasy chcącej go unicestwić, z rasą która chciała uratować ludzkość i doprowadzić wszystkich finalnie do Nirwany, na koniec nawet samych Semitów, w dalszej wędrówce reinkarnacji. Jednak nie mogło to nastąpić pokojowo. Musiałam podjąć decyzję, której nie mógł podjąć zwykły śmiertelnik. Z jednej strony nie chciałam nikogo krzywdzić, z drugiej należało postawić na wyższe dobro. Postanowiłam wkroczyć na karty światowej historii. Sensem mojego życia będzie odtąd walka z siłami ciemności, a na sztandar mojego jestestwa, wyniosę antysemityzm.

Przez całe życie toczyłam wojnę. Poniosłam ostateczną klęskę 30.04.1945. Jednak nie tak ostateczną w rzeczywistości, otrzymałam nową szansę w kolejnych wcieleniach, przychodząc na świat w Polsce, w 1987. W XXI wieku zaistnieją w Niemczech i na świecie takie warunki, że będzie możliwy powrót do mojej misji dziejowej. My, prawi ludzie naszej planety, wygramy wojnę, przejmiemy kontrolę nad światem i ustanowimy Złotą Erę w historii homo sapiens. Będziemy podbijać kolejne planety, galaktyki, wszechświaty - oczyszczając je z problemów, które nie pozwalają dojść do Nirwany wszystkim istotom. Ostatecznym rezultatem będzie doprowadzenie do Oświeconego Stanu Umysłu, każdej odczuwającej cierpienie świadomości, zamkniętej w skorupie materii - także tych, których w przeszłym strumieniu wędrówki reinkarnacji, określaliśmy mianem Żydów. Więcej już Nikt Nigdy, nie będzie czuł cierpienia.


W wieku 30 lat poszłam w końcu, z własnej woli, do szpitala psychiatrycznego w Choroszczy. Trafiłam na najlepszy oddział, kliniki, gdzie mówiło się, że ma się do czynienia z najlepszymi fachowcami w Polsce. Dalej uważałam, że mogę mieć schizofrenię i chciałam to sprawdzić. Spędziłam tam 1,5 m-ca. Zdiagnozowano u mnie schizofrenię paranoidalną, ustawiono odpowiednie leki, zalecono psychoterapię i odesłano do domu. Sama nie mogę do dzisiaj pojąć, jak mogłam zdecydować się na ten krok i wytrzymać tam tak długi czas. Z jednej strony miałam bardzo silną fobię społeczną (kiedyś wyszło mi 123/150 pkt. w teście Liebowitza), z drugiej zaś byłam w desperacji.

W kolejnych m-cach moje życie nie zmieniało się na lepsze, próbowałam psychoterapii, starałam się przy wsparciu mamy zabiegać o rentę socjalną, z tytułu ciężkiej choroby psychicznej. Odstawiłam na zawsze leki. W końcu podjęłam kolejną, nie wiem już którą życiową decyzję (zmieniały się one na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat, jak w kalejdoskopie) - że najlepszym i jedynym wyjściem, na które mogę postawić - realna walka z fobią, dowiedzenie się, kim tak naprawdę się jest i czego się chce od życia - jest wyjazd do Niemiec, aby tam wreszcie stanąć na nogi. Zacząć zarabiać na życie, uczyć się realnych kontaktów międzyludzkich, wznowić edukację szkolną, zdobyć wykształcenie i stać się człowiekiem, godnym tego miana. Nie wykluczam żadnej opcji - być może nie jestem osobą transseksualną, a buddyzm i hitleryzm są tak naprawdę obce mojej duszy. Wszystko jest możliwe, w przyszłości mogę jeszcze ułożyć sobie życie jako kobieta, mężczyzna, poświęcić się wierze, polityce, osiedlić się w każdym zakątku świata. Zrealizować moje marzenia, jakiekolwiek by nie były, które staną się dla mnie priorytetem, możliwym do pogodzenia.

Powzięłam rzeczywistą naukę języka niemieckiego. Miałam zdobyć podstawowe umiejętności pracy fizycznej, podbudować formę wydolności organizmu, zgromadzić rozsądną ilość gotówki na start i w ciągu dwóch lat być gotowa, do pierwszego wyjazdu w życiu, za granicę. Decyzją ZUS-u, otrzymałam wsparcie w postaci renty, w wysokości 745 zł netto miesięcznie, na okres roku.

Jednak zaniechałam planu wyjazdu do Germanii. I to przywiodło mnie tutaj, na to forum i spowodowało to, że teraz opisuję historię mego nieszczęśliwego życia.

Moje życie, to 18 lat nieustannej walki z bardzo silną fobią społeczną. Ten przeciwnik zrujnował moje największe marzenie, o życiu jako tradycyjna, konserwatywna kobieta - pośród realnych, nie wirtualnych ludzi. Nie mam szans wygrać z moim lękiem. Zbyt wiele doświadczyłam w życiu. Moje szanse są czysto teoretyczne, wynoszą mniej niż 1 promil. Nie warto dalej starać się toczyć tej wojny. Ostatecznie wycofuję się z wszelkich prób, przystosowania się do względnie normalnego życia, w społeczeństwie. Nie mam już na to siły. Przez lata podejrzewałam u siebie depresję, fobię społeczną, transseksualizm, borderline i schizofrenię. Uważam, że z pewnością doświadczam drugiego i być może trzeciego. Wykluczam schizofrenię. Nie zgadzam się z diagnozą. Mój umysł jest tak skomplikowany, że nie można mnie jednoznacznie zaszufladkować. Jednocześnie doskonale rozumiem samą siebie. Moim marzeniem jest osiągnięcie szczęścia, dla siebie oraz dla innych, nawet dla całej ludzkości. Najbardziej chciałabym ułożyć sobie życie jako kobieta, w tym lub w kolejnych wcieleniach lub też w Nirwanie (mam dwie teorie na temat tego, jak wygląda doświadczanie oświecenia). Doświadczam wielu wewnętrznych sprzeczności duchowo-fizyczno-psychicznych, ale tak naprawdę da się to wszystko, z grubsza ogarnąć i wytłumaczyć.

Moje dalsze życie widzę w następujący sposób. Stopniowo powracam do nocnego trybu życia, którego zaniechałam w 2009 roku. Ponownie wkraczam w społeczność internetową - forum dot. fobii społecznej, najodpowiedniejsze miejsce dla mnie. Zamierzam prowadzić interesujący blog, odświeżyć tekstowy komunikator, być może brać udział w dyskusjach na czacie. Poza tym rozwijać zaniedbywane dotąd zainteresowania - m.in. naukę języków obcych.

Moje największe marzenie o życiu jako kobieta, już nigdy się nie spełni, przynajmniej nie w tej egzystencji, na tym łez padole. Po śmierci wszystko będzie równie prawdopodobne. Może urodzę się gdzieś, w wyśnionym kraju jako dziewczynka; w rodzinie buddystów lub jako człowiek o zupełnie innych priorytetach życiowych. Wyznający inne wartości, zasady, religie. Możliwe, że kiedyś osiągnę Nirwanę, bez względu na to, jak ona rzeczywiście wygląda, a tego nikt nie jest w stanie zagwarantować. Może być też tak, że nie istnieje żadna świadoma egzystencja po śmierci naszego ciała i obrócę się duchowo w proch, wraz z formą fizyczną. Wszystko przyjmuję z pokorą.

Mieszkanie po śmierci rodziców, które w kolejnych dekadach odziedziczę i skromna renta, którą najprawdopodobniej będę otrzymywać przez kolejne lata (będę się o to starać), powinno mi wystarczyć do skromnej egzystencji, do końca mojej naturalnej śmierci. Będę załatwiać podstawowe sprawy społecznie, takie jak zakupy, opłaty, wizyty u lekarzy (o ile będzie taka potrzeba). Trochę mam już w tym doświadczenia, trochę zapewne pomoże mi reszta rodziny, która jest wyrozumiała wobec moich problemów, choć przeważającej części o mnie nie wiedzą. Oczywiście zawsze mogą wystąpić nieprzewidziane okoliczności, torpedujące mój plan. Mogę nawet zmienić zdanie w kwestii walki z fobią. Jednak myślę, że najprawdopodobniej tak to się wszystko ułoży.

Już nigdy nie poczuję, jak to jest posiadać choćby mały rozmiar biustu, nigdy nie wyjdę na ulicę w sukience, nie przekonam się czym jest pocałunek, nie zakocham się, nie będę mieć męża. Nie będę żyć jako tradycyjna kobieta w takim zakresie, w jakim jest to możliwe dla osoby transseksualnej. Nie poznam, jak to jest zarabiać pieniądze, regularnie uczestniczyć w Eucharystii, głosować w wyborach.

Zniszczyłam samą siebie. To także moja wina. Moje teorie związane z Hitlerem, nie mają szans na realizację, nie tylko z powodu fobii, ale też wynika to ze struktury budowy hiperwszechświata. Być może Ja i Szlachetny Wilk, mieliśmy 100-procentową rację, być może 0-procentową. Już nigdy się o tym nie przekonam.


Oddając niniejszy post w Wasze ręce, nie liczę dosłownie na nic. Chcę jedynie podzielić się z Wami, życiem brutalnie potraktowanej przez los osoby, byście wiedzieli że rzeczywiście istnieje taki człowiek jak ja na planecie, w Polsce, niedaleko Was. Postaram się mimo wszystko zachować godność i minimalną satysfakcję z życia, w mikroskali domowej. Życzę Wam wszystkim ułożenia sobie życia, o jakim marzycie, bez względu na problemy jakie Was spotykają, warto jest walczyć. Oczywiście od jutra dalej będę udzielać się na forum.

Serdeczne pozdrowienia i uściski : )  <przytul>
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 03, 2018, 04:42:30 wysłana przez Samantha »
Unikajcie Kościoła posoborowego, jak ognia piekielnego!

Offline Artyleria

  • Kolorek Artyleria
  • *****
  • Wiadomości: 19
  • Płeć: Kobieta
Odp: Historia nieszczęśliwego życia osoby, szalenie pragnącej życia
« Odpowiedź #1 dnia: Czerwiec 03, 2018, 11:12:25 »
czesc :) Witaj na forum, przede wszystkim jestes prawdziwa "fajterka",chcesz miec przynajmniej to minimum satysfakcji z zycia. Piszesz, ze warto- jasne,ze warto! Ten poglad trzeba na forach o fobii szerzyc ,bo latwo sie poddac wlasnej glowie.
Sciskam rowniez!

PS.Absoutnie nie rozumiem Twojej fascynacji Hitlerem,ale pewnie nie jestem pierwsza osoba, ktora Ci o tym pisze.

Offline Samantha

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Miejsce pobytu: Podlasie
  • Wiadomości: 484
  • Płeć: Kobieta
  • Tradycjonalistka
Odp: Historia nieszczęśliwego życia osoby, szalenie pragnącej życia
« Odpowiedź #2 dnia: Czerwiec 03, 2018, 13:08:16 »
PS.Absoutnie nie rozumiem Twojej fascynacji Hitlerem,ale pewnie nie jestem pierwsza osoba, ktora Ci o tym pisze.
Nie pierwszą, raz nawet zostałam zbesztana za to : ) Miałam już więcej nie pisać na ten temat. Wiesz, Hitler wierzył w bohaterskość (fascynacja Wagnerem, mitologią nordycką). Być może był nawet członkiem okultystycznego towarzystwa Thule, jak inni naziści. Podobno na podstawie planów jego członków powołano do życia III Rzeszę. Wydaje mi się, że Niemiec pochodzący z Austrii osobiście wierzył, że robi coś dobrego.

Jeśli macie do mnie jakiekolwiek pytania, chętnie odpowiem. Nadal nie dostatecznie jasno wyłożyłam sprawę mego życia. Temat ma mieć koncepcję szeroką i otwartą.
Unikajcie Kościoła posoborowego, jak ognia piekielnego!

Offline Ragnar

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 884
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Historia nieszczęśliwego życia osoby, szalenie pragnącej życia
« Odpowiedź #3 dnia: Czerwiec 03, 2018, 13:54:15 »
PS.Absoutnie nie rozumiem Twojej fascynacji Hitlerem,ale pewnie nie jestem pierwsza osoba, ktora Ci o tym pisze.
Nie pierwszą, raz nawet zostałam zbesztana za to : ) Miałam już więcej nie pisać na ten temat. Wiesz, Hitler wierzył w bohaterskość (fascynacja Wagnerem, mitologią nordycką). Być może był nawet członkiem okultystycznego towarzystwa Thule, jak inni naziści. Podobno na podstawie planów jego członków powołano do życia III Rzeszę. Wydaje mi się, że Niemiec pochodzący z Austrii osobiście wierzył, że robi coś dobrego.

Jeśli macie do mnie jakiekolwiek pytania, chętnie odpowiem. Nadal nie dostatecznie jasno wyłożyłam sprawę mego życia. Temat ma mieć koncepcję szeroką i otwartą.

i ufo pomagało Hitlerowi

Offline Samantha

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Miejsce pobytu: Podlasie
  • Wiadomości: 484
  • Płeć: Kobieta
  • Tradycjonalistka
Odp: Historia nieszczęśliwego życia osoby, szalenie pragnącej życia
« Odpowiedź #4 dnia: Czerwiec 03, 2018, 14:04:44 »
Na temat pochodzenia, historii wizyt na naszej planecie i odgrywanej roli, ponadludzkich cywilizacji technicznych, powstało wiele teorii : ) Najbardziej skłaniam się ku temu, co mówią paleoastrolodzy. Warto przeczytać starożytne sanskryckie pisma, jak Ramayana i Mahabharata.
Unikajcie Kościoła posoborowego, jak ognia piekielnego!

Offline Ragnar

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 884
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Historia nieszczęśliwego życia osoby, szalenie pragnącej życia
« Odpowiedź #5 dnia: Czerwiec 03, 2018, 14:15:56 »
fajnie że tu jesteś i mam nadzieje że bedziesz tu normalnie przyjęta jak każdy z nas tutaj . Też mam dużo cech kobiecych , jestem wrażliwszy niż inni i więcej rozumiem o kobietach niż przeciętny facet jeśli chodzi o uczucia co myślą , zachowania czy kiedy czy jak dziewczyny mają fochy czy zmiany nastroju . Można powiedzieć że jestem facetem ,dziewczyną i zarazem jak dziecko w jednym.  <shy>

Offline Samantha

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Miejsce pobytu: Podlasie
  • Wiadomości: 484
  • Płeć: Kobieta
  • Tradycjonalistka
Odp: Historia nieszczęśliwego życia osoby, szalenie pragnącej życia
« Odpowiedź #6 dnia: Czerwiec 03, 2018, 14:40:46 »
Powiada się, że kobieta to istota pośrednia, między mężczyzną a dzieckiem : )
Unikajcie Kościoła posoborowego, jak ognia piekielnego!

Offline Monia0

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 792
  • Płeć: Kobieta
    • Mój blog
Odp: Historia nieszczęśliwego życia osoby, szalenie pragnącej życia
« Odpowiedź #7 dnia: Czerwiec 04, 2018, 07:00:16 »
to, że urodziłaś się chłopcem to błąd natury

Offline Samantha

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Miejsce pobytu: Podlasie
  • Wiadomości: 484
  • Płeć: Kobieta
  • Tradycjonalistka
Odp: Historia nieszczęśliwego życia osoby, szalenie pragnącej życia
« Odpowiedź #8 dnia: Czerwiec 04, 2018, 13:11:49 »
Jestem orientacji biseksualnej. Gdybym miała możliwość, spróbowałabym seksu w roli mężczyzny z kobietą, kobiety z mężczyzną, kobiety z kobietą. Po zmianie płci chciałabym zachowywać się jak normalna kobieta hetero. Nie odpowiada mi tylko rola geja : )

Od wieku 17 lat nienawidzę mojego męskiego ciała, głosu, metryki, roli w rodzinie, społeczeństwie.

Kiedyś chciałam zostać aktorką, zakonnicą, komandosem-mężczyzną. Nie wiem na ile spowodowane było to uzyskaniem tzw. "tarczy ochronnej" (była to samoobrona psychiki na doświadczaną codzienną traumę, w postaci takiego marzenia); na ile rzeczywistym, męskim pragnieniem.

W szkole raczej trzymałam się na uboczu. Jeśli już, to z chłopakami, bałam się dziewczyn. Poza szkołą, od czasu do czasu bawiłam się z dziećmi sąsiadów, w latach dzieciństwa. Potem ograniczyłam się do znajomości w sieci. Miałam propozycje spotkań, wspólnego mieszkania, seksu, ale bałam się z nich skorzystać. Nigdy nawet nie całowałam się z nikim.

« Ostatnia zmiana: Czerwiec 04, 2018, 13:28:53 wysłana przez Samantha »
Unikajcie Kościoła posoborowego, jak ognia piekielnego!

Offline Ragnar

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 884
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Historia nieszczęśliwego życia osoby, szalenie pragnącej życia
« Odpowiedź #9 dnia: Czerwiec 04, 2018, 13:17:17 »
Jestem orientacji biseksualnej. Gdybym miała możliwość, spróbowałabym seksu w roli mężczyzny z kobietą, kobiety z mężczyzną, kobiety z kobietą. Po zmianie płci chciałabym zachowywać się jak normalna kobieta hetero. Nie odpowiada mi tylko rola geja : )

Od wieku 17 lat nienawidzę mojego męskiego ciała, głosu, metryki, roli w rodzinie, społeczeństwie.

Kiedyś chciałam zostać aktorką, zakonnicą, komandosem-mężczyzną. Nie wiem na ile spowodowane było to uzyskaniem tzw. "tarczy ochronnej" (była to samoobrona psychiki na doświadczaną codzienną traumę, w postaci takiego marzenia); na ile rzeczywistym, męskim pragnieniem.

W szkole raczej trzymałam się na uboczu. Jeśli już, to z chłopakami, bałam się dziewczyn. Poza szkołą, od czasu do czasu bawiłam się z dziećmi sąsiadów, w latach dzieciństwa. Potem ograniczyłam się do znajomości w sieci. Miałam propozycje spotkań, wspólnego mieszkania, seksu, ale bałam się z nich skorzystać. Nigdy nawet nie całowałam się z nikim.

a jaka masz rolę w rodzinie i społeczeństwie?

Offline Samantha

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Miejsce pobytu: Podlasie
  • Wiadomości: 484
  • Płeć: Kobieta
  • Tradycjonalistka
Odp: Historia nieszczęśliwego życia osoby, szalenie pragnącej życia
« Odpowiedź #10 dnia: Czerwiec 04, 2018, 13:26:27 »
W rodzinie wie całą prawdę o mnie tylko mama i tata. Mama zwraca się do mnie, jak do kobiety, chociaż męskim imieniem i tylko przy tacie. Mówiłam o mnie jednej siostrze, ale na tym się skończyło. Druga wie niejasno, że czułam się kobietą. Reszta rodziny, mężowie sióstr i siostrzenice, babcia, itd. nic nie podejrzewają; sądzą, że jestem normalnym mężczyzną, mającym problemy psychiczne. Generalnie nikt nie uważa mnie za typową osobę trans, zresztą ja sama mam wątpliwości.

Pociąga mnie wieloaspektowa uległość kobieca.

Mam fantazje fetyszystyczne, związane z krępowaniem. Chciałabam doświadczyć seksu, który w moim specyficznym języku brzmi: "seks uległej kobiety, z dominującym mężczyzną, przy zachowaniu formy konserwatywnej"  8)
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 04, 2018, 13:29:03 wysłana przez Samantha »
Unikajcie Kościoła posoborowego, jak ognia piekielnego!

Offline Ragnar

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 884
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Historia nieszczęśliwego życia osoby, szalenie pragnącej życia
« Odpowiedź #11 dnia: Czerwiec 04, 2018, 13:30:05 »
W rodzinie wie całą prawdę o mnie tylko mama i tata. Mama zwraca się do mnie, jak do kobiety, chociaż męskim imieniem i tylko przy tacie. Mówiłam o mnie jednej siostrze, ale na tym się skończyło. Druga wie niejasno, że czułam się kobietą. Reszta rodziny, mężowie sióstr i siostrzenice, babcia, itd. nic nie podejrzewają; sądzą, że jestem normalnym mężczyzną, mającym problemy psychiczne. Generalnie nikt nie uważa mnie za typową osobę trans, zresztą ja sama mam wątpliwości.

Pociąga mnie wieloaspektowa uległość kobieca.

Mam fantazje fetyszystyczne, związane z krępowaniem. Chciałabam doświadczyć seksu, który w moim specyficznym języku brzmi: "seks uległej kobiety, z dominującym mężczyzną, przy zachowaniu formy konserwatywnej"  8)

jakie masz wątpliwośći?

Posty połączone.
W rodzinie wie całą prawdę o mnie tylko mama i tata. Mama zwraca się do mnie, jak do kobiety, chociaż męskim imieniem i tylko przy tacie. Mówiłam o mnie jednej siostrze, ale na tym się skończyło. Druga wie niejasno, że czułam się kobietą. Reszta rodziny, mężowie sióstr i siostrzenice, babcia, itd. nic nie podejrzewają; sądzą, że jestem normalnym mężczyzną, mającym problemy psychiczne. Generalnie nikt nie uważa mnie za typową osobę trans, zresztą ja sama mam wątpliwości.

Pociąga mnie wieloaspektowa uległość kobieca.

Mam fantazje fetyszystyczne, związane z krępowaniem. Chciałabam doświadczyć seksu, który w moim specyficznym języku brzmi: "seks uległej kobiety, z dominującym mężczyzną, przy zachowaniu formy konserwatywnej"  8)

wow to masz wymagania czyli masz odczucia że jesteś bierna, uległa a wybranek dominuje  :)
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 04, 2018, 13:51:19 wysłana przez Potfur »

Offline Samantha

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Miejsce pobytu: Podlasie
  • Wiadomości: 484
  • Płeć: Kobieta
  • Tradycjonalistka
Odp: Historia nieszczęśliwego życia osoby, szalenie pragnącej życia
« Odpowiedź #12 dnia: Czerwiec 04, 2018, 15:23:55 »
Cytat: Ragnar
jakie masz wątpliwośći?
Wiesz, od początku nie byłam typowym przykładem osoby transseksualnej. Kiedy wypowiadałam się na forum dla transseksualistów, byłam przez niektórych uważana za schizofrenika. Wygłaszałam kategoryczne sądy na temat moich pragnień kobiecych i ich realizacji, do tego dużo pisałam o tym, jak chciałabym uczynić Matuszkę Rossiję znowu wielką, chcę służyć w Specnazie, przyjęłam islam jako kobieta (chociaż islam nie uznaje transseksualizmu)... Raz nawet za obraźliwy post, zostałam czasowo wyrzucona z forum.

Poza tym moje marzenia o byciu dyktatorem, królem - w Polsce, Rosji, Niemczech (chociaż w kwestii następcy Hitlera miałam być kobietą), podbojach świata, żądza krwi w przenośni i w sensie dosłownym (rosyjska formacja Alfa, specjalizująca się w cichym zadawaniu śmierci nożem).

Wreszcie od kilku lat, moje troszeczkę rozwinięte przez okres 7-mcy przyjmowania hormonów ciało, daje mi sprzeczne sygnały, co do mojej kobiecej psychiki. To jest w rzeczywistości jedyny poważny argument za tym, że mogę nie być osobą transseksualną, że źle mnie zdiagnozowano.

Nigdy nie płaczę, jestem energiczna i niekiedy agresywna. Spowodowane jest to zapewne, wysokim poziomem testosteronu. Podczas kuracji hormonalnej płakałam jak bóbr. Marzę, by móc się wypłakać. Marzę, by zewnętrznie być taką wrażliwą, delikatną, uczuciową kobietą, jaką się czuję; czego nie mogę okazywać ani rodzinie ani społeczeństwu.

Cytat: Ragnar
wow to masz wymagania czyli masz odczucia że jesteś bierna, uległa a wybranek dominuje  :)
W rzeczy samej : ) Marzę o tym, że być może kiedyś doświadczę, wszystkich moich najskrytszych wizji w Nirwanie, jako 100-procentowa kobieta.

Jednak w zupełności wystarczyłaby mi klasyczna miłość, między mną żoną (kobietą po zmianie płci), a moim mężem (ślub katolicki).


Jeszcze dopiszę wzmiankę o moim życiu społecznym. Ograniczało się tylko do nawiedzania szkoły, podwórka wokół domu, czasem do krótkich wyjazdów z rodzicami, najdalej do Warszawy. Byłam parę razy na wycieczkach po Polsce, spędziłam w dzieciństwie 3 tyg. w zwykłym szpitalu, potem 5 dni, no i w końcu najdłużej poza domem, byłam w Choroszczy, rok temu. Porzuciłam marzenia, że mogę kiedykolwiek swobodnie wyjść na ulicę (tym bardziej, że mieszkam na wsi), ale to dotyczy każdego miasta na świecie. Chcę jeszcze tylko kiedyś, wyznać pełną prawdę mojej 17-letniej siostrzenicy. Poza tym moją aktywność społeczną, ograniczam do internetu.
Unikajcie Kościoła posoborowego, jak ognia piekielnego!

Offline Intruz

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 32
  • Płeć: Kobieta
Odp: Historia nieszczęśliwego życia osoby, szalenie pragnącej życia
« Odpowiedź #13 dnia: Czerwiec 04, 2018, 16:51:05 »
Hmm.. Właściwie to podziwiam, że udało Ci się to wszystko ogarnąć w myślach na tyle by przelać na posta. No i też podziwiam za to, że walczysz - o siebie, jesteś silna.
Czyli tak właściwie to na jakim etapie zmiany płci jesteś? Kim jesteś (kim się czujesz)? Bo ja się troszkę pogubiłam. W jednym z postów napisałaś,że sama masz wątpliwości. Możliwe,że coś źle zrozumiałam albo w ogóle nie zrozumiałam. Jakie sprzeczne sygnały wysyła Ci Twoja psychika?

Zaciekawiło mnie to co napisałaś o tym,że wydawało (wydaje Ci się), że byłaś Adolfem Hitlerem w poprzednim wcieleniu. Już nawet chciałam Cię zapytać, czy mogłabyś mi bardziej łopatologicznie wyjaśnić co takiego złego jest w Żydach (jeśli potrafisz to teraz zrobić), ale nie wiem czy to dobry pomysł by to wywlekać..

Miło mi się czyta,że masz wsparcie Rodziców. Dlaczego nie wie o tym cała rodzina?

Offline Samantha

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Miejsce pobytu: Podlasie
  • Wiadomości: 484
  • Płeć: Kobieta
  • Tradycjonalistka
Odp: Historia nieszczęśliwego życia osoby, szalenie pragnącej życia
« Odpowiedź #14 dnia: Czerwiec 04, 2018, 17:33:17 »
Cytat: Intruz
Czyli tak właściwie to na jakim etapie zmiany płci jesteś? Kim jesteś (kim się czujesz)? Bo ja się troszkę pogubiłam. W jednym z postów napisałaś,że sama masz wątpliwości. Możliwe,że coś źle zrozumiałam albo w ogóle nie zrozumiałam. Jakie sprzeczne sygnały wysyła Ci Twoja psychika?
Utknęłam na etapie, przed składaniem dokumentów do sądu, w celu zmiany aktu urodzenia i pozostałych dokumentów. To właśnie strach przed publicznym stawieniem się na rozprawie, pchnął mnie ku samobójczej decyzji. Przez 7 m-cy przyjmowania żeńskich hormonów i blokerów męskich, nieznacznie wykształciły się piersi. Gdybym chciała powrócić do procesu zmiany płci, prawdopodobnie musiałabym zacząć wszystko od początku. Umówić się do specjalisty, przejść ponowne badania. Mogłoby to trochę potrwać, zależy od konkretnego lekarza. Ja załatwiałam to, u Stanisława Dulki, w Warszawie.

Czuję się kobietą, uważam się psychicznie za kobietę. Sprzeczne sygnały... Kiedy ściskam mój biust (oceniam rozmiar na A, czyli już można o nim mówić), doświadczam nieprzyjemnego uczucia. Mam tak od kilku lat. Minimum przez 5, wszystko było w porządku. Nie wiem, z czego to wynika. Podoba mi się, że trochę urosły mi piersi, lubię na nie patrzeć, ale z dotykiem mam już problem.

Kiedy wyobrażam sobie, że partner we mnie wchodzi, a ja jestem już po operacyjnej zmianie narządów, też czuję się nieprzyjemnie. Jednocześnie zaś potrafię fantazjować na temat mego seksu, kobiety po zmianie płci i nie mam z tym problemu (czuję się wspaniale, czuję podniecenie duchowe i fizyczne).

Cytat: Intruz
Już nawet chciałam Cię zapytać, czy mogłabyś mi bardziej łopatologicznie wyjaśnić co takiego złego jest w Żydach (jeśli potrafisz to teraz zrobić), ale nie wiem czy to dobry pomysł by to wywlekać..
Rzeczywiście, to nie ma sensu. Napiszę tyle, że mój (były już) stosunek do Żydów, wynikał z ogromnego zaufania dla osoby Hitlera i Buddy. Tak naprawdę zawsze lubiłam Żydów, ich religię, kulturę, historię, język hebrajski. Chciałabym nawet zamieszkać w Izraelu, jako w jednym z 30 ulubionych krajów świata, ale to już się nie spełni.

Cytat: Intruz
Miło mi się czyta,że masz wsparcie Rodziców. Dlaczego nie wie o tym cała rodzina?
Mężowie moich dwóch sióstr, mają poglądy konserwatywne, a jeden z nich lubi plotkować na wsi.
Unikajcie Kościoła posoborowego, jak ognia piekielnego!